Strona główna » Aktualności » Zwycięstwo na początek kwalifikacji

Zwycięstwo na początek kwalifikacji

Data publikacji: 13-07-2011 22:40



Prawie dokładnie po dziesięciu latach Wisła znowu zawitała do Rygi na mecz kwalifikacji do Ligi Mistrzów ze Skonto. Podobnie jak wtedy, tak i tym razem Biała Gwiazda zwyciężyła z Łotyszami różnicą jednego gola. Wtedy było 2:1 dla Wisły, tym razem podopieczni trenera Maaskanta wygrali 1:0.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Od początku meczu zarysowała się ogromna przewaga Białej Gwiazdy. Gospodarze mieli problemy z wyjściem z własnej połowy, a ich składne akcje ograniczyły się praktycznie do jednego uderzenia Fertovsa z 45. minuty.

Zobacz zdjęcia z tego meczu!

Wisła więc miała mnóstwo czasu na rozgrywanie swoich akcji, niestety dużo mniej miejsca do ich rozegrania, bo Skonto często broniło się całą jedenastką na swojej połowie. Gdy tylko Białej Gwieździe udało się prostopadłym podaniem do skrzydłowych lub bocznych obrońców, którzy bardzo często podłączali się do akcji ofensywnych, rozerwać obronę przeciwnika, pod bramką Mailnsa robiło się groźnie. Tylko dwa razy Biała Gwiazda po innych akcjach zagroziła bramce rywala. Stało się tak po strzałach z dystansu Sobolewskiego i Meliksona. Po uderzeniu tego drugiego zapachniało golem dla Wisły, bo bramkarz łotewskiego zespołu wybił piłkę przed siebie i Genkov był o bardzo blisko dojścia do dobitki.

Gola Wisła zdobyła jednak po akcji, którą najczęściej próbowała powodzenia. Melikson bardzo dobrze wypatrzył uciekającego prawą stroną Lamey’a, zagrał do niego prostopadłą piłkę, a Holender dobrze zagrał w pole karne. Tam niefortunnie interweniował Rode, który skierował futbolówkę do własnej siatki. Mało zabrakło, a ten sam zawodnik po raz drugi strzeliłby samobója na początku drugiej połowy. Tym razem w 54. minucie po uderzeniu Małeckiego Rode odbił piłkę, ale Malins wykazał się refleksem i wyłapał futbolówkę. Po chwili ładnie podania wymienili Melikson z Ilievem, ale zabrakło skutecznego ostatniego zagrania w pole karne. Te kilka minut to był najlepszy moment Wisły w drugiej części gry. Ten okres zwieńczył strzał Patryka Małeckiego z woleja, który wybronił bramkarz Skonto.

W ostatnich b30 minutach gospodarze zaczęli dochodzić do sytuacji pod bramką Wisły. Sporo ożywienia wnieśli wprowadzeni Pareira, Blanks i Smart. To po ich akcjach Skonto stwarzało zagrożenie i można się tylko dziwić, że wszyscy nie zagrali od pierwszej minuty. Smart błysnął tuż po wejściu na murawę, kiedy jego uderzenie z 20. metrów na rzut rożny musiał wybijać Pareiko. Potem dobrą okazję miał Blanks, którego strzał z kilku metrów wyblokował Chavez. Skonto po tych okazjach uwierzyło w siebie i śmiało ruszyło do przodu. Biała Gwiazda niepotrzebnie zaczęła grać nerwowo i zbyt szybko pozbywać się piłki. W 80. minucie Miazgov nie atakowany przez nikogo doszedł do piłki na 16 metrze, ale uderzył bardzo niecelnie.

Gdy wydawało się, że ostatnie minuty będą szturmem gospodarzy w pogoni za remisem, drugą żółtą kartą ukarany został doświadczony Laizans i Wisła zyskała oddech. Mimo gry w osłabieniu Skonto stworzyło sobie w 89. minucie najlepszą okazję w meczu. Piłka przeskoczyła Jaliensa, dzięki czemu Blanks wyszedł na pozycję sam na sam, ale nie trafił w bramkę.

Biała Gwiazda Rygę opuszcza ze skromną zaliczką, jednak przed rewanżem u siebie ważne jest to, że podopieczni trenera Maaskanta w wyjazdowym meczu nie stracili gola. Drugie spotkanie ze Skonto zostanie rozegranie 19 lipca o 20:30 przy Reymonta 22.

Skonto Ryga – Wisła Kraków 0:1 (0:1)
0:1 Rode (sam.) 40’

Skonto Ryga:
Malins – Kacanovs, Rode, Smirnovs, Mingazov - Fertovs, Laizans, Tarasovs, Petersons (66’ Smart) – Karasausks (63’ Pereira), Sabala (76' Blanks)

Wisła Kraków:
Pareiko – Lamey, Jaliens, Chavez, Paljić – Wilk, Sobolewski, Melikson (86' Garguła) – Małecki, Genkov (75' Biton), Iliev

Żółte kartki: Laizans (Skonto), Biton (Wisła)
Czerwona kartka: Laizans - druga żółta (Skonto)
Sędziował: Menashe Masiah (Izrael)

Widzów: 5200

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony