Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Żurawski: Nie składam broni
Data publikacji: 02-01-2011 11:00Minęło już kilka miesięcy od powrotu Macieja Żurawskiego do Wisły Kraków. Jak napastnik podsumowuje swoje pół roku gry dla Białej Gwiazdy? Zapraszamy na pierwszą część rozmowy z piłkarzem.
Jak pan w skrócie może ocenić rundę jesienną w swoim wykonaniu?
Fajnie by było, gdybym mógł powiedzieć, że grałem w każdym meczu i strzeliłem 10-12 bramek.
Czyli nie jest pan z siebie zadowolony?
No pewnie, że nie. Abstrahując od tego, że gdzieś tam te lata uciekają i człowiek nie jest w takiej formie, jak był, to czegoś brakuje. Ale zawsze ma się tę ambicję, żeby dobrze grać, tym bardziej ja, który ma już ileś tam osiągnięć na swoim koncie. Pogodzenie się z faktem, że nie jest się na topie, na pewno jest trudne. Trudniejsze niż zawodnikowi, który nie ma większych osiągnięć w swoim dorobku. Nie jestem zadowolony z tego ostatniego półrocza, ale cieszę się, że zespół wyszedł z tego dołka. Obojętnie jak ta gra wyglądała, to punkty były zdobywane i jest w tym momencie dosyć klarowna sytuacja.
Wierzy pan, że wróci na szczyt?
Wierzyć trzeba, natomiast to wszystko zależy od tego, jak to się będzie układało. Trener ma koncepcję gry jednym wysuniętym napastnikiem, a wiadomo, że w obecnej sytuacji moja rola ogranicza się do bycia zmiennikiem. Jak się nie gra od początku, a tylko wchodzi, to oczywiście można się pokazać, ale jest to dużo trudniejsze niż kiedy się rozpoczyna mecz od pierwszej minuty. Można wtedy więcej pokazać.
Patrzy pan czasem na Tomasza Frankowskiego, który po zagranicznych wojażach wrócił do Jagiellonii i jest liderem drużyny, i myśli: „Kurczę, ten ‘Franek’ to dopiero gra. Też bym tak chciał”?
To nie jest tak, że każdy, kto strzelał mnóstwo bramek i wraca, ciągle będzie te gole strzelał. Jest to na pewno wstrzelenie się w zespół. Sama drużyna też jest ważna. Ja trafiłem na taki moment, gdzie przyszło mnóstwo zawodników i Wisła została praktycznie przebudowana. Ten cały etap zgrywania się drużyny jest cały czas i jest to mozolne, tym bardziej, że pewnie piłkarz taki jak ja inaczej sobie to wszystko wyobrażał. Tomek Frankowski wrócił do Jagiellonii, która jest poukładana i wszedł w to wszystko bardzo dobrze. Nie chcę mówić, że miał prościej, ale inaczej to wyglądało. Wiadomo, że człowiek zawsze w jakiś sposób może tego zazdrościć, ale nie robię z tego powodu tragedii. Takie jest życie. Natomiast zdaję sobie z tego sprawę, że to co mam, co zrobiłem, nikt mi tego nie odbierze. Fajnie by było, gdyby w tej rundzie w tej rundzie było tego więcej, ale spokojnie czekam, trenuję, walczę, nie składam broni. Zobaczymy, co z tego wyniknie.
Na drugą część rozmowy z Maciejem Żurawskim zapraszamy w poniedziałek. W niej „Żuraw” opowie o samej Wiśle i obcokrajowcach, którzy dołączyli do drużyny.
AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















