Strona główna » Aktualności » Żurawski: Cieszę się, że wszedłem

Żurawski: Cieszę się, że wszedłem

Data publikacji: 15-07-2010 23:41



Po pięciu latach Maciej Żurawski ponownie zagrał w barwach Wisły Kraków. Napastnik wszedł na boisko w meczu z FC Siauliai w drugiej połowie. „Cieszy mnie to, że wszedłem w końcu, w oficjalnym meczu Wisły po tych kilku latach” – stwierdził „Żuraw”.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„W sumie był to ciężki mecz, do strzelenia pierwszej bramki. Rywale skupili się na defensywie, wyprowadzając nieliczne kontrataki. Ta bramka właściwie wisiała na włosku, bo tych sytuacji było mnóstwo i tak naprawdę ta bramka powinna paść wcześniej. Myślę, że mogło skończyć się jeszcze wyżej, skończyło się 2:0, także dosyć bezpiecznie. Mamy rewanż u siebie w przyszły czwartek i jesteśmy w komfortowej sytuacji” – powiedział po końcowym gwizdku zawodnik.

Maciej Żurawski mógł sam wpisać się na listę strzelców, ale w dogodnej sytuacji nie trafił w piłkę „Rzeczywiście trochę szkoda. Podeprę się tym, że te piłki rzeczywiście dziwnie latają i przy uderzeniu z powietrza płatają figle. Była to super sytuacja i żałuję, że jej nie wykorzystałem” – przyznał.

„Cieszy mnie to, że wszedłem w końcu, w oficjalnym meczu Wisły po tych kilku latach” – dodał. Żurawski zagrał przeciwko Siauliai 27 minut. „Myślę, że na 90 minut było trochę za wcześnie. Gdzieś tam jestem za plecami kolegów, bo później zacząłem okres przygotowawczy. Myślę, że połowa to byłoby dobrze” – powiedział. Jak stwierdził, jego zdaniem za dwa tygodnie powinien być już w optymalnej formie. „Ambicje zawodnika są zawsze takie, żeby grać od początku. Nie będę się oczywiście obrażał, jeśli trener uzna, że w danym meczu mam wejść z ławki rezerwowych. Zdaję sobie sprawę z tego, że rywalizacja musi być i nie zawsze będę w takiej dyspozycji, że trener będzie chciał korzystać z moich usług od początku meczu” – podkreślał.

Dziennikarze zagadnęli go również o zeszłoroczną porażkę Wisły z Levadią. „Nie czytałem o tym, ale wiele słyszałem. Na pewno wiele pisano o tym nieszczęściu. Cieszy mnie to, że zawodnicy, którzy mieli okazję grać wtedy w tym meczu w jakiś sposób pewnie teraz odetchnęli” – zaznaczył Wiślak.

Ania M.
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony