Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Żuraw-gigant w pełnej okazałości
Data publikacji: 22-05-2009 17:23Niedawno pisaliśmy o pojawieniu się na placu budowy trybuny C olbrzymiego, żółtego żurawia. A że trudno jest nie dostrzec prac wykonywanych przy jego udziale, postanowiliśmy przyjrzeć mu się bliżej.
„Nasz żuraw to Liebherr LG 1750. Jego maksymalny udźwig to 750 ton, ale ta wersja, którą mamy na budowie nie może podnieść takiego ciężaru. Nie mamy takich ciężkich elementów na budowie. Maksymalny udźwig w tej wersji to 120 ton. Sam dźwig ma w sumie 8 osi, wszystkie są skrętne i napędzane. Na wszelkich rondach czy łukach ma większą sprawność niż autobus” – opisuje specyfikację maszyny Adam Dziadzio, kierownik budowy z ramienia firmy podwykonawczej, odpowiedzialnej za pracę ogromnego żurawia.
Żuraw ma ściśle nakreślony plan robót. Będzie uczestniczył właściwie w powstaniu całej naziemnej konstrukcji trybuny C. „Ten żuraw służy do montażu elementów żelbetowych i stalowych, które utworzą szkielet trybuny wschodniej. Na razie stawiamy słupy, a ciężar każdego z nich wynosi około 25,5 t” – opowiada. „Później postawimy elementy siedzeń, trybun żelbetowych, belki stalowe trybun i następnie, w konsekwencji robót, elementy zadaszenia” – dodaje.
Jak długo potrwają prace z udziałem olbrzymiej maszyny? „Przy trybunie wschodniej ten żuraw jest przewidziany do końca lipca. Jeżeli rozpocznie się wykonawstwo trybuny zachodniej, to wówczas znajdzie się z drugiej strony stadionu” – komentuje czas pracy żurawia kierownik.
Wielką operacją logistyczną był już sam przejazd żurawia na plac budowy przy Reymonta. Okazało się, że dźwig należy do firmy, która swoją siedzibę ma aż w Szczecinie. Maszyna musiała jednak ulec demontażowi i w częściach zameldowała się w Krakowie. „Dźwig poruszał się po drogach za specjalnym zezwoleniem. Przywieziony został w częściach na plac budowy. Najpierw przyjechała sama podstawa dźwigu z podporami, a oddzielnie na naczepie niskopodłogowej korpus maszyny, czyli ta górna, obracająca się część. Dopiero po przywiezieniu wszystkich elementów, żuraw był montowany w całość na placu budowy” – opowiada nasz rozmówca. „A wszystkie elementy żurawia były przywożone na pojedynczych samochodach. Zestaw, z którego złożony został żuraw pracujący przy Reymonta wymagał 24 tirów. Żuraw pracujący przy budowie stadionu Wisły przyjechał aż ze Szczecina.” – kontynuuje.
Czy w takim razie ów żuraw jest największym tego typu pracującym w naszym kraju? „Są już w Polsce żurawie o udźwigu 1000 ton” – rozwiewa naszą niepewność fachowiec.
Proces montażowy konstrukcji żurawia wymaga kooperacji wielu osób. Do obsługi maszyny także nie wystarczy jedna osoba. „Bezpośrednia obsługa takiego żurawia odbywa się za pośrednictwem dwóch osób, czyli operatora dźwigu i pomocnika, ale w przypadku, gdy jest on zmontowany. Natomiast przy montażu żurawia pracuje pięć osób oraz dwa dźwigi pomocnicze, by go postawić” – opowiada kierownik Adam Dziadzio.
Gdy już wszystkie elementy dźwigu zostaną złożone i skręcone ze sobą, rozpoczyna się praca operatora żurawia. Trzeba przyznać, że warunki pracy w kabinie są bardzo wysokie, co potwierdza nasz fachowiec. „W kabinie operatora jest klimatyzacja, to są już nowoczesne dźwigi. Panuje pełny standard w środku” – przyznaje. „Dźwig jest w pełni skomputeryzowany, operator ma podgląd na monitorach. Każdy ładunek, jaki jest podnoszony przez dźwig, natychmiast jego podgląd jest możliwy na monitorze u operatora. Dotyczy to ciężaru towaru, na jaką odległość się wychyla, to wszystko się wyświetla na ekranie” – kończy kierownik budowy.
Daniel
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















