Strona główna » Aktualności » „Żółci” lepsi w poniedziałkowych zawodach

„Żółci” lepsi w poniedziałkowych zawodach

Data publikacji: 18-04-2011 13:53



Po dniu wolnym w niedzielę piłkarze Wisły rozpoczęli przygotowania do meczu ze Śląskiem Wrocław. Drużyna jak w trakcie praktycznie każdego treningu pracowała nad wymianą szybkich podań, ale tym razem, zamiast gierki treningowej, Robert Maaskant urządził swoim podopiecznym zawody drużynowe.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Piłkarze zostali podzieleni na dwa zespoły. Każda z nich na jednej połowie miał określone zadanie do wykonania. Jedni po przyjęciu podania ze skrzydła musieli slalomem przeprowadzić piłkę między znacznikami, a potem zza pola karnego uderzyć na bramkę. Drudzy natomiast musieli najpierw dostarczyć dokładnym podaniem piłę w określony teren na skrzydło, gdzie znajdujący się zawodnik miał tylko dwa dotknięcia, aby przyjąć futbolówkę i wrzucić ją do nadbiegającego partnera. Zespoły miały po osiem minut, w trakcie których liczono strzelone bramki. Potem nastąpiła zmiana połów i walka o lepszy wynik niż przeciwny zespół.

Zobacz zdjęcia z treningu!

W drugiej części rozgrywki zaczęły się prawdziwe emocje. Z jednej strony zawodnicy starali się jak najlepiej wykonać swoje zadanie, żeby zrównać się z wynikiem osiągniętym przez przeciwników, z drugiej zaś kątem oka spoglądali na przeciwną stronę boiska, gdzie kolejne bramki zdobywali rywale. W centrum uwagi w tej sytuacji znaleźli się bramkarze. „Filip, nie denerwuj mnie!” – krzyczał żartem do Filipa Kurto Radosław Sobolewski, gdy młody bramkarz pięknie wyciągnął bardzo dobre uderzenie kapitana Białej Gwiazdy. Po chwili „Sobol” nagradzał brawami stojącego w bramce po drugiej stronie boiska Milana Jovanicia, który zatrzymał kolejny strzał. Takie okrzyki powtarzały się co chwila z ust kolejnych piłkarzy.

Zawody ostatecznie wygrała drużyna „żółtych”, która okazała się lepsza w wykonywaniu obu zadań. Tym razem żadnych specjalnych zadań dla pokonanych nie przewidziano.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony