Strona główna » Aktualności » Znajomość z Serbem pomoże ci w Serbii

Znajomość z Serbem pomoże ci w Serbii

Data publikacji: 17-04-2011 11:15



„Nie podoba mi się, że ludzie mówią, że Serbia jest taka, siaka i owaka, że wyrażają się o niej niepochlebnie. Problem w tym, że ci ludzie nie byli tam, bo każdy, kto odwiedza nasz kraj zmienia zdanie i mówi, że Serbia to naprawdę fajny kraj” – przekonuje Milan Jovanić, który zachęca do zwiedzania jego ojczyzny.


Ten materiał ukazał się w 105. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go otrzymywać, wystarczy wypełnić formularz.

Zdaniem bramkarza Wisły najlepiej Serbię zwiedzać, jeśli ma się wśród swoich znajomych obywatela tego kraju. To pomaga w poznaniu tego państwa, a przede wszystkim mentalności, zachowań i kultury jego mieszkańców. „Jeśli do Serbii przyjedziesz do swojego znajomego, wszystkie drzwi stoją przed Tobą otworem! Jeśli jesteś sam, ludzie na początku mają wobec Ciebie dystans i potrzeba trochę czasu na przełamanie tej bariery. Jeśli natomiast ktoś przyjechałby do mnie, to nie miałoby znaczenia, że jest Polakiem. Wszyscy traktowaliby go jak przyjaciela. Zapytajcie Mateusza Kowalskiego, jak to było, gdy mnie odwiedził. Ponieważ mnie znał, jego także wszyscy traktowali jak przyjaciela, każdy był gotów spełnić wszystkie jego prośby” – przekonuje Milan.

Jeśli już ma się znajomego w Serbii, to warto zaczekać na okres ładnej pogody w tym kraju. Wtedy wszystko wydaje się ładniejsze, a i życie w kawiarniach jest dużo żywsze. „Zwiedzanie Serbii zacząć należy od Belgradu. Wszystko dzieje się tam: piłka nożna, polityka, biznes, wszystko. Nie ma się co dziwić, skoro w Belgradzie mieszka 2,5 miliona ludzi, a w całej Serbii około 9 milionów osób” – informuje Jovanić. Co trzeba koniecznie zobaczyć w stolicy Serbii? „W Belgradzie oczywiście warto odwiedzić stare miasto, które, można powiedzieć, że jest podobne do tego krakowskiego. Pełno tam kawiarni, w których Serbowie uwielbiają spędzać czas. Właśnie dlatego do Serbii warto przyjechać, gdy jest ładna pogoda” – opowiada nasz przewodnik. Z centrum krótka droga wiedzie na zamek, w którym na turystów czeka dodatkowa atrakcja. „W Belgradzie, podobnie jak w Krakowie, gdzie niedaleko do Rynku jest Wawel, blisko Starego Miasta jest zamek. Co ciekawe, w tym zamku jest zoo. Jest w nim pięknie, wydaje mi się, że jest trochę większe niż krakowskie” – zachwala bramkarz Wisły. Oprócz tego Milan poleca spędzenie kilku chwil na podziwianie widoku rozciągającego się ze wzgórza zamkowego. „Zamek w Belgradzie znajduje się na wzgórzu wyższym niż Wawel. W związku z tym rozciąga się stamtąd piękny widok na całe miasto i płynący w dole Dunaj. Tu znowu polecam szczególnie wizyty przy dobrej pogodzie. Wtedy widok jest szczególnie piękny” – poleca Jovanić.

Milan wskazuje jeszcze jeden obowiązkowy punkt wizyty w stolicy Serbii, szczególnie dla zagorzałych fanów piłki nożnej. „Prawdziwych kibiców chciałbym przede wszystkim zaprosić do przyjścia na mecz, gdy będą już w Serbii. Na naszych stadionach panuje podobna atmosfera jak tutaj: fani cały mecz dopingują, atmosfera na trybunach jest gorąca” – zachęca Milan i przy okazji opowiada trochę o specyfice kibicowania w jego ojczyźnie. „ Fani Wisły lubią się z Lechią Gdańsk i Śląskiem Wrocław, a na przykład kibice Crveny Zvezdy Belgrad nie lubią fanów wszystkich innych klubów. U nas nie ma zgód pomiędzy serbskimi klubami. W mniejszych miastach sytuacja natomiast wygląda tak, że ludzie kibicują swojej lokalnej drużynie oraz jednej z dwóch z Belgradu – Crvenie albo Partizanowi. Ja na przykład, gdy byłem mały, kibicowałem przede wszystkim Vojvodinie Novi Sad, czyli drużynie z miasta, z którego pochodzę i jednej z drużyn z Belgradu” – mówi bramkarz Wisły.

Z Belgradu Milan poleca przenieść się do Nowego Sadu, jego rodzinnej miejscowości, która jest równocześnie drugim co do wielkości miastem w Serbii. „W Nowym Sadzie, w którym mieszka mniej niż pół miliona mieszkańców, życie płynie dużo spokojniej niż w stolicy. Każdy ma czas, praca zawsze może poczekać. Tu każdy zna każdego” – opowiada o atmosferze panującej w mieście Milan. Tuż koło miasta znajduje się twierdza Petrovaradin, która zdaniem bramkarza Wisły powinna znaleźć się w planie zwiedzania każdej osoby udającej się do Serbii.

„Pozostałe miasta w Serbii są dużo mniejsze od Belgradu i Nowego Sadu, liczą maksymalnie około 100 tysięcy mieszkańców” – opisuje Milan. Bramkarz Białej Gwiazdy zwraca też uwagę na zróżnicowanie jego kraju. „Serbia nie jest dużym krajem, ale różnice w kulturze i mentalności pomiędzy mieszkańcami poszczególnych regionów są naprawdę spore. W różnych częściach kraju ludzie mówią z różnym akcentem tak, że często ma się problemy ze zrozumieniem ich. Dodatkowo, w miejscowościach położonych na przykład blisko granicy z Węgrami ponad połowa mieszkańców mówi po węgiersku” – mówi o specyfice swojego kraju Jovanić.

Zwiedzając Serbię bez trudu można natknąć się na miejsca, w który do tej pory widać zniszczenia z wojny w 1998 roku. „Do tej pory w Belgradzie można zobaczyć miejsca, w których wybuchały bomby w trakcie nalotów prowadzonych przez NATO. Zbombardowane zostały na przykład wszystkie mosty w kraju. Ich odbudowa trwa. To nie jest tak, że Serbia może sobie pozwolić na odbudowę dziesięciu mostów w rok. Wszystko dzieje się trochę wolniej, więc nadal widać zniszczenia wojenne” – opowiada.

Jovanić podkreśla, że w związku z wojną jego ojczyzna rozwija się wolniej. „Jasne, że z powodu tego, że w naszym kraju była wojna, żyje się nam ciężej, ale z roku na rok sytuacja się poprawia. Potrzeba czasu, żeby uporać się ze wszystkimi problemami. Mam nadzieję, że Serbia niedługo wejdzie do Unii Europejskiej i wtedy będzie nam jeszcze łatwiej osiągnąć szybki postęp. Fajne jest to, że ludzie nawet gdy zagrabiają mało, nie boją się o przetrwanie. Nadal jest w nich optymizm, nadal chcą umawiać się ze znajomymi w kawiarniach” – podkreśla Milan.

Przy okazji bramkarz opowiada o nastawieniu do życia jego rodaków. „W Serbii ludzie maja naprawdę dużo problemów, życie nie jest łatwe, ale mimo to cały czas starają się uśmiechać, być pogodnymi. Ludzie są bardzo otwarci. Wszyscy uwielbiają rozmawiać ze sobą. Ja na przykład zawsze po treningu przynajmniej jeszcze na godzinę szedłem z kolegami z zespołu na kawę, porozmawiać” – opowiada Jovanić. Jeśli chce się w restauracji usiąść na chwilę dłużej i zjeść obiad, to Milan poleca trzy serbskie specjały. „Tradycyjna potrawa serbska to pasulj – potrawa robiona z fasoli. Przygotowuje się ją około sześć godzin. To nasza specjalność. Oprócz tego tradycyjnym daniem jest Punjena Paprika, czyli papryka faszerowana mięsem, oraz Sarma – odpowiednik polskich gołąbków.

A na koniec jeszcze informacja na temat „znaku rozpoznawczego” Serbów – wyciągniętych trzech palców w taki sposób, jak Milan pokazuje na zdjęciu. „Gdy modlimy się, żegnamy się trzema palcami, nie całą ręką tak wy. Te trzy palce oznaczają Trójcę Święta. Właśnie stąd wziął się ten gest, którym pozdrawiają się Serbowie. Widzisz trzy wyciągnięte palce – wiesz, że ktoś jest Serbem, albo lubi Serbów” – mówi Jovanić.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony