Strona główna » Aktualności » Zieńczuk: Przebudziłem się w odpowiednim czasie

Zieńczuk: Przebudziłem się w odpowiednim czasie

Data publikacji: 24-05-2009 03:20



Marek Zieńczuk w meczu z Lechią wystąpił aż na trzech pozycjach, strzelił gola i bliski był pauzowania w najbliższym meczu Wisły ze Śląskiem Wrocław. Jednak jak sam przyznał, skórę uratował mu arbiter spotkania.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Spotkanie od początku nie układało się po myśli Wisły.
Czar zupełnie prysł już w pierwszej minucie. Było to jakieś kuriozum. Na pewno nie jedna drużyna po tak straconej bramce załamałaby się.  My na szczęście jesteśmy zbyt doświadczoną drużyną, żeby spanikować w takiej sytuacji.

Jedna bramka w rodzinnym Gdańsku.
Szczerze mówiąc, to podjąłem decyzję, że będę strzelał już podczas ustawiania piłki. Wpadła ona przy samym słupku i  bramkarz miał niewielkie szanse na obronę. Na pewno sprawę ułatwili mi nasi wysocy zawodnicy, którzy ustawili się na długim słupku. Łezka się w oku zakręciła, ale byłem dzisiaj tak skoncentrowany na tym, żeby wygrać, że nie wszystko do mnie docierało.

Chyba takie podsumowanie meczów wyjazdowych na długo pozostanie w sercach kibiców?

Okazuje się, że jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu. Podczas, gdy inny łapią zadyszkę my się rozkręcamy. Skuteczność na meczach wyjazdowych przyszła w samą porę. Chociaż trzeba przyznać, że dzisiaj było mnóstwo sytuacji, żeby strzelić - sam miałem w drugiej połowie. Piotrkowi Ćwielongowi, który moim zdaniem rozegrał dobre spotkanie brakowało dzisiaj szczęścia. W sytuacjach, w których zdobyliśmy bramki zachowaliśmy się bardzo przytomnie – szczególnie dobrze zagrał Wojtek Łobodziński.
 
Sędzia słusznie podyktował jedenastkę?
Sam jestem ciekaw, jeżeli chodzi o tego karnego. Nie umiem teraz tego ocenić, muszę obejrzeć powtórkę. Ogólnie nie mam pretensji do sędziego, ale nie wiem dlaczego w trzeciej minucie przypomniał mi o tym, że mam na swoim koncie trzy żółte kartki i w kolejnym meczu mogę nie zagrać – był dobrze poinformowany. Muszę przyznać, że dzięki temu sprowadził mnie na ziemię. Chociaż nie sądziłem, że sędziowie interesują się takimi rzeczami.

Bramki zdobyte przez Wisłę były naprawdę piękne.

Na pewno  były to ładne gole. Jeżeli chodzi o wynik, to serce na pewno boli, że Lechia przegrała. Gram jednak teraz dla Wisły i drużyna jest na tyle zdeterminowana, że jeżeli nie zdobędziemy tego mistrzostwa, to będziemy ostatnimi frajerami.
 
Lech i Legia chyba zaprzepaściły dzisiaj szanse na tytuł?
Fajnie byłoby już dzisiaj wracać do Krakowa będąc pewnym mistrzostwa. Na pewno byłyby "turbulencje". Jednak teraz musimy się spiąć, bo mecz Śląska pokazał, że nie jest to przypadkowa drużyna. Dobrze pamiętamy, ze przegraliśmy z nimi na wyjeździe 2:1.

Dzisiaj często zmieniał Pan pozycje na boisku.

Tak, raz grałem jako napastnik, raz jako ofensywny pomocnik, później przy stanie 3:2 trener kazał mi przejść na lewą obronę – dzisiaj chyba wystąpiłem wszędzie.

Trener Skorża przed meczem mówił, że właśnie na Pana liczy. Sprawdziło się.

Dziękuję trenerowi za zaufanie. Dziękuję też Pawłowi za to, że wyprorokował mi zdobycie bramki. Cieszę się, że przebudziłem się w odpowiednim czasie dla zespołu. 

M. Małek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony