Strona główna » Aktualności » Zieńczuk: Dziękuję kibicom

Zieńczuk: Dziękuję kibicom

Data publikacji: 30-05-2009 23:50



Marek Zieńczuk w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław wystąpił po raz ostatni w barwach Białej Gwiazdy. Zdobył bramkę i ten mecz podobnie, jak cały swój pobyt w Wiśle może zaliczyć do udanych.  „Myślę, że żegnam się w dobry sposób i nie zostawiam tutaj spalonej ziemi, tylko Mistrza Polski, który będzie walczył o Ligę Mistrzów” – powiedział po ostatnim gwizdku.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Marcin Baszczyński przyznał, że pewnie zachowa się „jak baba”. Czy Pani też łezki stanęły w oku?
Stanęły mi, ale nie podczas wręczania pucharu, tylko jak schodziłem z płyty boiska, gdy trener mnie zdjął. Rzadko zdarza się mi płakać, ale ciężko było powstrzymać łzy. Wspaniałe uczucie, którego nigdzie indziej nie można doświadczyć. Dziękuję kibicom za to pożegnanie.
 
Świetne pożegnanie w Pana wykonaniu, które zostało przypieczętowane bramką.

Tak i to jeszcze z prawej nogi, co mi się rzadko zdarza. Miałem wcześniej sytuację, w której mogłem zdobyć bramkę, niestety uderzyłem nieczysto. Gdy na treningach wszystko się układa, to piłkarz czuje, że może strzelić gola. Tak właśnie czułem no i się udało.

Psikusa Pawłowi Brożkowi zrobił Chinyama, któremu udało się zdobyć dwie bramki w ostatnich minutach meczu.
Mimo wszystko Paweł Brożek też jest królem strzelców drugi rok pod rząd. Serdecznie gratuluję mu tego.  Zobaczymy, czy uda się mu zdobyć kolejny tytuł, bo może być tak, że nie będzie już grał dla Wisły.

Żal, że Pan odchodzi, mogły być kolejne serie bramek.

Strzelam przeważnie seriami i chyba nadeszła do tego dobra pora. Jeżeli podtrzymam ją to niestety już gdzie indziej.
 
Gdzie Pan teraz trafi?

Karty odkryte były już trochę wcześniej. Odchodzę do Skody Xanthi. Podpisałem tam dwuletni kontrakt i mam nadzieję, że wypełnię go w całości.

Spotkanie od samego początku było ciężkie. Poprzeczka uratowała Wisłę od utraty gola.
Na szczęście szybko po tym strzale się obudziliśmy. Fortuna sprzyja nam w ostatnim czasie. Na tą samą bramkę strzelał również Chinyama i szczęście wówczas też było po naszej stronie. W odpowiednim momencie to szczęście nam sprzyjało i potrafiliśmy je wykorzystać. Przed sezonem chyba niewiele osób wierzyło, że uda się nam tytuł obronić. My skoncentrowaliśmy się na swojej grze i parliśmy do przodu. Jak widać opłaciło się. Cieszę się również, że Lechii udało się utrzymać.

Czy w czasie rundy wiosennej mieliście chwile zwątpienia?
Osobiście miałem chwile zwątpienia, chociaż to tak trochę nieprofesjonalnie brzmi. Gdzieś tam czasami się wątpi i tak miałem po remisie z Piastem. Ten mecz dał mi troszkę psychicznie w kość.

Kiedy nastąpił przełomowy moment?
Myślę, że mecz z Legią, który był trochę szczęśliwy. Dał nam takiego kopa. Wtedy kiedy zaczęliśmy my liderować i musieliśmy patrzeć tylko na siebie, a nie oglądać się za siebie to powiedzieliśmy sobie, że jesteśmy zbyt doświadczoną drużyną, żeby wypuścić to z rąk. Stres narastał z każdym spotkaniem, bo każde było o większą stawkę.

Czy nie myślał Pan, że lepiej było odejść z Wisły po tym rewelacyjnym sezonie?

Życie piłkarza jest takie, że po rewelacyjnym sezonie nikt nie chce go puścić. Nikt nie chciał bym odchodził. Nie było tez przesłanek, żeby upiera ć się przy tym transferze. Z tego co wiem, to były wówczas propozycje i klub mógł zarobi, no ale nie skorzystał. Jedynie czego żałuję, to tego, że tak późno przyszedłem do Wisły. Wolałbym przyjść dwa, trzy lata wcześniej. Chociaż kontrakt z krakowskim zespołem miałem już wcześniej podpisany, ale pewne osoby we Wronkach go przyblokowały. Gdyby wtedy doszedł do skutku, to miałbym cztery mistrzostwa, a nie trzy.

Czy z tym składem jest szansa wejść do Ligi Mistrzów?

Na pewno trzeba wzmocnień. Kadra musi być szeroka, jeżeli chce grać na kilku frontach. Nie zgadzam się z tym, że Wisła ma dość łatwo. Co prawda szanse Wisły wzrastają, ale to wciąż nie będzie spacerek.

Wisła żegna Pana z klasą.
Nie zapomnę tego do końca życia. Wielki szacunek dla kibiców i ludzi pracujących w Wiśle. Czegoś takiego nawet nie mogłem sobie wyobrazić, a co dopiero przeżyć. Dostałem klucze do miasta – nie wiem czy na nie zasłużyłem, ale jestem bardzo szczęśliwy. Niewiele osób może sobie na to pozwolić.

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony