Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 18-09-2014 10:28



Piłkarze z boisk polskiej Ekstraklasy udowodnili w ubiegłej serii gier, że dwutygodniowa przerwa na mecze reprezentacyjne nie jest w stanie wybić ich z rytmu i dali popis swoich umiejętności. W ośmiu spotkaniach strzelili aż 27 bramek, co stanowi najlepszy wynik w obecnym sezonie!


Do ciekawego meczu doszło w Warszawie, gdzie w pojedynku Legii i Śląska padło aż siedem goli. Lepsi okazali się „Wojskowi”, wygrywając z wrocławianami 4:3. Niemniej interesująco było w Bydgoszczy: Zawisza zagrał jedno z lepszych spotkań w tegorocznych rozgrywkach, szala zwycięstwa w starciu między gospodarzami a krakowską Wisłą przechylała się raz w jedną, raz w drugą stronę, lecz trzy gole zdobyte przez gości w ostatnim kwadransie gry zdecydowały o tym, że komplet „oczek” powędrował pod Wawel. Dla Wisły było to już czwarte z rzędu ligowe zwycięstwo, dzięki któremu Biała Gwiazda obroniła pozycję lidera.

A co czeka nas w najbliższej, 9. kolejce T-ME?

Piątek, 19 września

Śląsk Wrocław – Korona Kielce, godz. 18.00
Wydawać by się mogło, że kto strzeli przy Łazienkowskiej trzy gole, wywiezie ze stolicy chociaż punkt. Wrocławianie udowodnili jednak w ubiegłym tygodniu, że to nieprawda, i mimo że zagrali naprawdę dobre spotkanie, na Dolny Śląsk wrócili na tarczy. W piątek zmierzą się z przedostatnią drużyną
w tabeli, kielecką Koroną, która do tego meczu przystąpi podbudowana pierwszym w sezonie zwycięstwem. Tydzień temu podopieczni Tarasiewicza rozprawili się ze znajdującym się ostatnio w formie Podbeskidziem i można być pewnym, że będą chcieli pójść za ciosem.

Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin, godz. 20.30

W piątkowych derbach Pomorza faworytem wydaje się być Lechia. Gdańszczanie nie wygrali co prawda od dwóch kolejek, ale to i tak nic w porównaniu z fatalną serią, którą notuje Pogoń: cztery „oczka” w sześciu spotkaniach sprawiły, że „Portowcy” zanotowali ostry zjazd w dół tabeli, lądując na 11. lokacie. W meczach derbowych może jednak zdarzyć się wszystko, tym bardziej, że w ubiegłym sezonie na Baltic Arenie górą byli szczecinianie. Oba zespoły przed tygodniem podzieliły się punktami, czy tym razem któryś z nich zgarnie pełną pulę?

Sobota, 20 września

Piast Gliwice – Cracovia, godz. 15.30
Pojedynek sąsiadów w ligowej tabeli zapowiada się niezwykle interesująco. Piast udowodnił przed tygodniem, że jest nieobliczalny i po znakomitym spotkaniu wygrał z Górnikiem Zabrze 2:1. Takim samym wynikiem zakończyło się starcie „Pasów” z Górnikiem Łęczna – choć krakowianie przegrywali 0:1 już od 4. minuty spotkania, zdołali odrobić straty i strzelić zwycięskiego gola na dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem. Cracovia wydaje się mieć jednak pewien uraz do gliwiczan – nie może z nimi wygrać od trzech ligowych pojedynków, a w pamięci kibiców długo pozostanie dotkliwa porażka aż 1:5, jaką ich drużyna poniosła w ubiegłym sezonie. Czy w sobotę uda im się zemścić?

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Górnik Zabrze, godz. 18.00
Sentymentalna podróż „na stare śmieci” Leszka Ojrzyńskiego wraz z Maciejem Korzymem i Pavlem  Stano zakończyła się fiaskiem: Podbeskidzie przegrało z Koroną 1:2 i zakończyło tym samym znakomitą serię pięciu meczów bez porażki. Także Górnik znacząco obniżył ostatnio loty, na co najlepszym dowodem jest ubiegłotygodniowa porażka w małych derbach Górnego Śląska z Piastem, w dodatku przed własną publicznością. Dwie z rzędu porażki zepchnęły zabrzan na ostatnie miejsce podium i nad swoim sobotnim rywalem mają obecnie tylko jeden punkt przewagi. W Bielsku nie wolno im nie zdobyć punktów.

Lech Poznań – Zawisza Bydgoszcz, godz. 20.30
Nieudany debiut na ławce trenerskiej Lecha zanotował w ubiegłym tygodniu Maciej Skorża – poznaniacy przegrali 0:1 z Jagiellonią i liczba ich meczów bez zwycięstwa w lidze wynosi już cztery. Przez spadek formy „Kolejorz” zajmuje aktualnie 10. miejsce w tabeli, co dla wicemistrza Polski jest wynikiem zdecydowanie poniżej oczekiwań. Jeszcze gorzej wiedzie się Zawiszy, który został w ubiegłym tygodniu „czerwoną latarnią ligi” po porażce 2:4 z Wisłą. Sobotnie spotkanie w Poznaniu będzie szczególne dla nowego opiekuna bydgoszczan, Mariusza Rumaka, który spędził przy Bułgarskiej ostatnie trzy lata.

Niedziela, 21 września

Ruch Chorzów – GKS Bełchatów, godz. 15.30
Jedno, jedyne zwycięstwo, jakie zanotował w tym sezonie Ruch, to zdecydowanie za mało, by zadowolić chorzowskich kibiców. Po udanych występach w eliminacjach do Ligi Europejskiej wydawało się, że „Niebiescy” wracają na właściwe tory, ale trzy kolejne remisy na polskich boiskach to wynik pozostawiający wiele do życzenia. To, jak radzi sobie w tym sezonie Bełchatów, jest  pozytywną niespodzianką: podopieczni Kieresia swoje pierwsze spotkanie przegrali dopiero przed trzema tygodniami w Krakowie i zajmują obecnie czwarte miejsce w tabeli. W ostatnim meczu obu drużyn górą był Ruch, wygrywając 3:0. Czy i tym razem okaże się lepszy?

Wisła Kraków – Legia Warszawa, godz. 18.00
Meczu, w którym mierzy się obecny lider tabeli z  będącym mistrzem Polski wiceliderem, nie trzeba nikomu specjalnie reklamować. Zwycięstwo aż 4:2 w Bydgoszczy było czwartym z rzędu kompletem „oczek” zgarniętym przez krakowian. Kibice Białej Gwiazdy pierwszy raz od 27 kwietnia 2010 roku mogli zobaczyć cztery gole na koncie Wisły na obcym terenie w lidze. Legia, po zaciętym spotkaniu, wygrała w ubiegłym tygodniu 4:3 ze Śląskiem, jednak ostatni mecz na Reymonta przegrała 0:1. Pełny kibiców stadion może znacząco pomóc Wiśle w powtórzeniu tego korzystnego wyniku
i obronienia pozycji lidera T-ME.

Poniedziałek, 22 września
Górnik Łęczna – Jagiellonia Białystok, godz. 18.00
Nie ma drugiej drużyny w polskiej Ekstraklasie, która grałaby w kratkę tak, jak Górnik: łęcznianie od pięciu kolejek na zmianę wygrywają i przegrywają i, jeśli ufać tej teorii, w poniedziałek powinni zwyciężyć. Wszystko przez wyjazdową porażkę z Cracovią 1:2, za którą podopieczni Szatałowa mogą obwiniać tylko siebie, gdyż prowadzili w tym meczu 1:0. Jagiellonia pokazała się za to z dobrej strony, ogrywając przed własną publicznością Lecha 1:0 po szóstym w tym sezonie trafieniu lidera strzelców Ekstraklasy, Mateusza Piątkowskiego. Czy snajper z Białegostoku trafi w Łęcznej w czwartym kolejnym spotkaniu?

Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony