Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
Zapowiedź 7. kolejki Ekstraklasy
Zapowiedź 7. kolejki Ekstraklasy
Data publikacji: 27-08-2015 11:18Ostatni weekend wakacji zbliża się nieuchronnie, a wraz z nim – siódma kolejka naszej rodzimej Ekstraklasy. Piłkarze najwyraźniej rozkręcili się już na dobre – w dwóch poprzednich seriach gier na polskich boiskach padły w sumie bowiem aż 54 bramki. Czy ligowcy podtrzymają wysoką strzelecką formę?
Do największej sensacji doszło przed tygodniem w Warszawie, gdzie faworyzowana Legia uległa Koronie 1:2. Dzięki porażce „Wojskowych” i zwycięstwie Piasta nad Lechem, to gliwiczanie pozostają liderem tabeli i powiększyli przewagę nad kolejną drużyną do czterech „oczek”.
Prześledźmy teraz to, co czeka nas w najbliższej kolejce Ekstraklasy!
Piątek, 28. sierpnia
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Lechia Gdańsk, godz. 18.00
Porównując formę „Górali” z obecnego sezonu do tej z poprzednich rozgrywek, śmiało można powiedzieć, że bielszczanie wpadli z deszczu pod rynnę. Pod wodzą Leszka Ojrzyńskiego prezentowali się dużo lepiej niż teraz, i zamiast o utrzymanie, walczyli o awans do pierwszej ósemki. Tylko trzy punkty zgromadzone na koncie Podbeskidzia w sześciu dotychczasowych meczach dają mu przedostatnie miejsce w tabeli, przez co presja w Bielsku - Białej stale rośnie. Swą sytuację w klasyfikacji poprawiła nieco Lechia, która co prawda nie przegrała już od czterech spotkań, ale zdołała wygrać tylko jedno z nich. Czy po triumfie nad Górnikiem Łęczna podopieczni Jerzego Brzęczka pójdą za ciosem i zgarną w Bielsku komplet „oczek”?
Wisła Kraków – Śląsk Wrocław, godz. 20.30
Wisła to aktualnie najbardziej hojny zespół w całej Ekstraklasie – nikt tak chętnie nie dzieli się punktami, jak drużyna spod Wawelu. Krakowianie przed tygodniem znów dali sobie wyrwać zwycięstwo w końcówce spotkania z Pogonią i do stolicy Małopolski wracali rozgoryczeni. W piątkowy wieczór na stadionie przy ulicy Reymonta zobaczymy kolejny mecz przyjaźni, tym razem ze Śląskiem. Wrocławianie od kilku kolejek na przemian remisują i wygrywają. Jeśli ufać tej zależności, powinni z Krakowa wywieźć trzy punkty, ale na to Biała Gwiazda pozwolić sobie nie może. Podopieczni Kazimierza Moskala muszą zrobić wszystko, co w ich mocy, by powtórzyć wyczyn z listopada 2011 roku, kiedy ograli gości z Dolnego Śląska 3:0.
Sobota, 29. sierpnia
Piast Gliwice – Górnik Łęczna, godz. 15.30
Kapitalna dyspozycja Piasta sprawiła, że gliwiczanie w pełni zasłużenie zajmują fotel lidera Ekstraklasy i mogą się pochwalić niemałą przewagą nad resztą stawki. Podopieczni Radoslava Latala mają już na swym koncie zwycięstwa nad mistrzem i wicemistrzem Polski – wydaje się więc, że nikt im niestraszny. W sobotnie popołudnie o ligowe punkty z liderem powalczy Górnik Łęczna, który o ostatnich czterech seriach gier chciałby jak najszybciej zapomnieć. Piłkarze prowadzeni przez Jurija Szatałowa zdobyli w nich tylko jeden punkt, przez co z hukiem wylądowali na 11. miejscu w tabeli. Czy podłamanych łęcznian stać będzie na równą walkę z imponującym Piastem?
Zagłębie Lubin – Ruch Chorzów, godz. 18.00
W sześciu dotychczasowych meczach lubinianie poznali już wszystkie smaki – słodycz zwycięstwa, gorycz porażki i mieszane uczucie po remisie. Osiem „oczek” daje im aktualnie miejsce tuż za czołową ósemką, o której „Miedziowi” po cichu marzą. Mogliby do niej awansować, gdyby w sobotnim starciu z Ruchem dopisali do swego konta komplet punktów. Sztuka ta nie będzie jednak łatwa – chorzowianie w niczym nie przypominają zespołu z poprzedniego sezonu i regularnie punktują. Przed tygodniem wbili Termalice aż cztery gole, choć teraz będą musieli radzić sobie bez jednego ze swoich strzelców, Eduardsa Visnakovsa. Łotysz odszedł z Chorzowa do belgijskiego KVC Westerlo, a to może nieco zaburzyć ofensywną grę „Niebieskich”.
Korona Kielce – Pogoń Szczecin, godz. 20.30
Ogromna euforia zapanowała w Kielcach po sensacyjnym zwycięstwie Korony nad Legią przed tygodniem. Graczom w żółto-czerwonych koszulkach udało się wyrwać komplet punktów na terenie „Wojskowych”, a zwycięską bramkę strzelili w doliczonym czasie gry. Tak podbudowana drużyna prowadzona przez Marcina Brosza powinna bez większych problemów pokonać Pogoń Szczecin, ale wcale nie będzie to proste – „Portowcy” jak dotąd nie znaleźli pogromcy w naszej lidze. Dodatkowego smaczku sobotniej rywalizacji dodaje fakt, że obie ekipy jak dotąd zgromadziły na swym koncie tyle samo punktów – równe dziesięć.
Niedziela, 30. sierpnia
Górnik Zabrze – Cracovia, godz. 15.30
Jeden punkt wywalczony w Lubinie po serii czterech z rzędu porażek przyjęto w Zabrzu z szacunkiem. Kibice powoli odzyskują nadzieję, niektórzy mówią nawet, że zespół powoli zaczyna odmieniać trener Leszek Ojrzyński. Były szkoleniowiec Podbeskidzia i Korony w niedzielne popołudnie zostanie jednak wrzucony na głęboką wodę – na Górny Śląsk przyjedzie bowiem zajmująca drugie miejsce w tabeli Cracovia. „Pasy” świetnie zaczęły obecne rozgrywki i ani myślą zwalniać tempa. W ostatnich dwóch starciach obu ekip górą byli jednak zabrzanie. Czy i tym razem to 14-krotny mistrz Polski okaże się zwycięski?
Termalica Bruk-Bet Nieciecza – Lech Poznań, godz. 15.30
Po dwóch zwycięstwach z rzędu, w których beniaminek z Niecieczy nie stracił ani jednego gola, przed tygodniem Termalica dostała srogie lanie od Ruchu Chorzów i poległa na stadionie przy ulicy Cichej aż 1:4. W normalnych okolicznościach „Słonie” powinny obgryzać paznokcie przed niedzielnym meczem z mistrzem Polski, ale Lech to aktualnie drużyna, której nikt się już nie boli. Podopieczni Macieja Skorży zgromadzili jak dotąd tylko cztery punkty, a sami piłkarze przyznają, że nie wiedzą, jaka jest tego przyczyna. Prędzej czy później „Kolejorz” musi się jednak obudzić – czy zdoła zrobić to już w meczu z beniaminkiem?
Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa, godz. 18.00
Na Podlasiu szykuje się nie lada spotkanie: zajmująca czwarte miejsce w tabeli Jagiellonia podejmie przed własną publicznością trzecią Legię. Białostoczanie w ostatnich tygodniach prezentują się lepiej niż warszawianie i zaliczyli w nich dwa zwycięstwa oraz remis. „Wojskowi” niespodziewanie przegrali już dwa mecze z rzędu i stracili pozycję lidera. Szczególnie bolesna dla zespołu ze stolicy musiała być klęska z Koroną, która przyszła w doliczonym czasie gry po sporym błędzie Jakuba Rzeźniczaka. Czy podopieczni Henninga Berga podniosą się z kolan i z Białegostoku wrócą zadowoleni?
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















