Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Zapowiedź 4. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
Data publikacji: 07-08-2014 11:17Kibice śledzący na bieżąco rozgrywki T-Mobile Ekstraklasy mają niemałe powody do radości: w każdej kolejnej serii gier sezonu 2014/2015 pada więcej bramek, niż w poprzedniej, a tydzień temu średnia goli na mecz wyniosła imponujące 3,25!
Z trzeciej kolejki T-ME warto odnotować wygraną 3:2 Wisły, której udało się przechylić szalę zwycięstwa na swą stronę w samej końcówce spotkania w Poznaniu. Z dobrej strony zaprezentowało się także Podbeskidzie, które łatwo ograło przed własną publicznością Ruch Chorzów 3:0. Debiut – marzenie w zespole „Górali” zaliczył Maciej Korzym, popisał się bowiem w tym spotkaniu bramką oraz asystą.
Co zobaczymy na polskich boiskach już w najbliższej, 4. kolejce T-ME?
Piątek, 8 sierpnia
Cracovia – Korona Kielce, godz. 18.00
Nikt w Krakowie nie zakładał tak czarnego scenariusza, jak trzy z rzędu porażki na starcie sezonu. Choć „Pasy” nie zaprezentowały się w tych meczach źle, to ich gra w defensywie pozostawia wiele do życzenia. Indywidualne błędy obrońców niejednokrotnie kończyły się utratą przez Cracovię bramki.
W piątek podopiecznym Podolińskiego przyjdzie zmierzyć się z Koroną, która rozgrywki rozpoczęła niewiele lepiej i zgromadziła jak do tej pory jeden punkt. Kielczanom stadion przy ulicy Kałuży dobrze się jednak kojarzy, nie przegrali tu bowiem trzech ostatnich ligowych spotkań. W zespole gospodarzy szansę na debiut może otrzymać w tym tygodniu Deleu, po czterech sezonach w Lechii od niedawna w barwach Cracovii. Czy okaże się lekiem na złą grę krakowian?
Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok, godz. 20.30
Zabrzanie skorzystali w ubiegłym tygodniu z rozkojarzenia Legii i wywieźli ze stolicy cenny remis, dzięki któremu Górnik pozostaje jedną z siedmiu niepokonanych jak do tej pory drużyn. Do tego zaszczytnego grona należy również Jagiellonia, która z siedmioma punktami na koncie zajmuje pozycję wicelidera. W ubiegłym tygodniu podopieczni Probierza nie bez kłopotów wygrali z Cracovią, a decydującą bramkę strzelił w końcówce wracający po kontuzji Michał Pazdan – zawodnik, który w latach 2007-2012 bronił barw Górnika. W ubiegłym sezonie w meczu pomiędzy obiema drużynami padł wynik 3:3, choć po 32 minutach zabrzanie prowadzili już 3:0. Śląscy kibice z pewnością modlą się, by taki scenariusz już się nie powtórzył.
Sobota, 9 sierpnia
GKS Bełchatów - Śląsk Wrocław, godz. 18.00
Zarówno jedni, jak i drudzy dobrze rozpoczęli sezon i ich gra może się podobać. W Bełchatowie cieszą się szczególnie z formy braci Mak, którzy strzelili już po bramce i dobrze współpracują z Bartoszem Ślusarskim. W meczu ze Śląskiem bełchatowianie będą musieli sobie jednak poradzić bez swojego snajpera, w spotkaniu z Łęczną otrzymał on bowiem czerwoną kartkę i w sobotę musi pauzować. We Wrocławiu wyjątkowo krótko trwała rozpacz nad kontuzją najlepszego napastnika Śląska, Marco Paixao. Godnie zastąpił go Robert Pich, który od początku sezonu strzela jak na zawołanie: 4 gole
w trzech spotkaniach to wynik wyjątkowy. Jeśli trafi do siatki także w Bełchatowie, umocni się na pozycji lidera strzelców T-ME.
Legia Warszawa – Górnik Łęczna, godz. 20.30
Zadowolona z awansu do IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów Legia podejmie Górnika z Łęcznej. Warszawianie już raz przegrali przed własną publicznością z innym beniaminkiem, GKS-em Bełchatów, dlatego tym razem muszą zrobić wszystko, by uniknąć kolejnego blamażu. Ostatni ligowy mecz rozegrany pomiędzy obiema drużynami na Łazienkowskiej zakończył się pogromem aż 5:0. W obecnym sezonie Górnik radzi sobie nad wyraz dobrze, do tej pory nie przegrał ani razu i zgromadził na swym koncie pięć „oczek” – tyle samo, co gospodarze. W ubiegłej kolejce podopieczni Szatałowa podzielili się punktami z… Bełchatowem. Czy trener Kiereś zdradził łęcznianom sposób na zwycięstwo nad „Wojskowymi”?
Niedziela, 10 sierpnia
Lechia Gdańsk – Lech Poznań, godz. 15.30
Dla regularnie punktującej Lechii niedzielny mecz z Lechem będzie pierwszym poważnym sprawdzianem formy. Gdańszczanie wymieniani byli przed sezonem jako jeden z kandydatów do „pudła”, najwyższy czas udowodnić, na co ich stać. Co ciekawe, duże szanse na występ przeciwko swej byłej drużynie ma Mateusz Możdżeń, choć jak na razie pierwsze skrzypce gra Piotr Wiśniewski – strzelec dwóch goli w ubiegłotygodniowym starciu z Piastem. Lech zawita na Pomorze po bolesnej porażce 3:2 z Wisłą, a największym zmartwieniem trenera Rumaka jest z pewnością fatalna postawa jego drużyny w obronie. Czy w meczu z Lechią poznańscy defensorzy wystrzegą się błędów?
Zawisza Bydgoszcz – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 15.30
Trzy, licząc mecz z Waregem w eliminacjach Ligi Europy, z rzędu porażki Zawiszy spędzają sen z powiek trenerowi J. Paixao. Bydgoszczanie jak najszybciej muszą się obudzić i znów zacząć punktować, by nie stracić kontaktu z czołówką tabeli. W niedzielę podejmą przed własną publicznością Podbeskidzie, które przed tygodniem w dobrym stylu pokonało Ruch różnicą trzech bramek. Największym problemem „Górali” w ubiegłym sezonie było strzelanie bramek – teraz Ojrzyński dysponuje Korzymem oraz Demjanem, którzy razem zdobyli w Ekstraklasie aż 52 gole. Jeśli opiekun bielszczan znów znajdzie na boisku miejsce dla obu tych napastników, defensywa Zawiszy będzie musiała być wyjątkowo czujna.
Wisła Kraków – Ruch Chorzów, godz. 18.00
Powrót z tarczą z Poznania podbudował nastroje w krakowskiej drużynie. Gra Białej Gwiazdy mogła się podobać szczególnie w pierwszej połowie, kiedy wiślacy stworzyli sobie wiele znakomitych sytuacji podbramkowych. Skuteczność zawodziła szczególnie Pawła Brożka – piłka po jego strzałach, jak zaczarowana, nie chciała znaleźć drogi do siatki. Okazję do rehabilitacji „Brozio” dostanie już w niedzielę, kiedy Wisła podejmie przy Reymonta „czerwoną latarnię” ligi, Ruch Chorzów. Podopieczni Kociana przegrali jak do tej pory wszystkie mecze, a ich gra od początku rozgrywek prezentuje się fatalnie. Jedyna nadzieja chorzowian w tym, że na R22 Ruch nie przegrał od września 2011 roku.
Poniedziałek, 11 sierpnia
Pogoń Szczecin – Piast Gliwice, godz. 18.00
Najlepsza dotychczas ofensywa Ekstraklasy zmierzy się z najsłabszą jej obroną. Szczecinianie, którzy mogą pochwalić się strzelaniem średnio trzech bramek na mecz, przed tygodniem dosyć zaskakująco zremisowali 2:2 ze znajdującą się w kryzysie Koroną. Do składu Pogoni wrócił Marcin Robak, ale nie udało mu się trafić do bramki rywali. W poniedziałek przyjdzie mu się zmierzyć ze swym byłem klubem – Piastem. Gliwiczanom źle wiedzie się na początku rozgrywek: zgromadzili jak do tej pory jeden punkt, dali sobie za to wbić aż osiem bramek. Na niekorzyść „Piastunek” działa również fakt, że w ubiegłym sezonie nie udało im się pokonać podopiecznych Wdowczyka ani razu, a w Szczecinie przegrali 4:0. Czy obrona gości znów będzie miała ręce (nogi!) pełne roboty?
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















