Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 3. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 3. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 31-07-2014 09:38



Podczas gdy większość europejskich lig jeszcze odpoczywa, na polskich stadionach trwa zacięta walka o tytuł mistrza Polski. Za nami już dwie kolejki nowego sezonu, nasi ligowcy nie zwalniają tempa i dostarczają kibicom masy emocji.


Z ubiegłego tygodnia warto odnotować drugie z kolei zwycięstwo beniaminka, GKS-u Bełchatów, który bez większych problemów rozprawił się z kielecką Koroną, ogrywając gości 2:0. Podopieczni Tarasiewicza rozpoczęli za to sezon najgorzej jak mogli: oba spotkania przegrali, ani raz nie udało im się też trafić do bramki rywali. W tym tygodniu czeka ich zadanie jeszcze trudniejsze – zmierzyć się z Pogonią Szczecin, drugą obok bełchatowian drużyną, która może pochwalić się sześcioma „oczkami” na koncie.

Przyglądnijmy się zatem temu, co zobaczymy na ligowych boiskach w najbliższej serii spotkań T-ME.

Piątek, 1 sierpnia

Jagiellonia Białystok – Cracovia, godz. 18.00
Stadion Zawiszy sprzyja Jagiellonii i przed tygodniem, podobnie jak w ubiegłym sezonie, białostoczanie wywieźli stamtąd komplet punktów. W meczu z Lechią do bramki dwukrotnie trafiał Tuszyński, tym razem jego wyczyn powtórzył Piątkowski – zapewne to ta dwójka siać będzie postrach wśród krakowskiej defensywy w piątek. Nastroje w Cracovii, po dwóch porażkach na starcie sezonu, nieco opadły. W poprzedniej kolejce „Pasy” wygrywały z Legią już od 4. minuty spotkania, ostatecznie przegrały jednak 1:3 i na Podlasie pojadą z nadzieją na przełamanie. Rok temu Cracovii udało się wygrać w Białymstoku po dwóch trafieniach Dawida Nowaka. Czy i tym razem to były reprezentant Polski odegra pierwsze skrzypce? 

Piast Gliwice – Lechia Gdańsk, godz. 20.30

Wydaje się, że po meczu w Krakowie gliwiczanie wykorzystali limit szczęścia na ten kwartał – Wisła raz za razem atakowała bramkę gości, ale piłka, jak zaczarowana, nie chciała wpaść do siatki. Wystarczyło za to jedno, niezwykle precyzyjne uderzenie Podgórskiego z rzutu wolnego, by dać „Piastunkom” prowadzenie. Ostatecznie podopieczni Angela Pereza Garcii wywieźli ze stolicy Małopolski punkt, który i tak jest dla nich powodem do zadowolenia. W piątek na Śląsk zawita naszpikowana gwiazdami drużyna Lechii, która ograła przed tygodniem Podbeskidzie po kuriozalnej bramce Makuszewskiego, strzelonej… nosem. Skrzydłowy gdańszczan z pewnością nie będzie miał nic przeciwko zdobyciu podobnego gola w piątek, jeśli tylko znów dałby on lechistom komplet punktów.

Sobota, 2 sierpnia

Korona Kielce – Pogoń Szczecin, godz. 18.00
Zero punktów, zero strzelonych bramek – to dotychczasowy dorobek kieleckiej Korony, z którego z pewnością nie może być zadowolony Ryszard Tarasiewicz. Sytuacji nie polepsza fakt, że w najbliższą sobotę koroniarzy czeka ciężki mecz z Pogonią Szczecin – liderem tabeli, który ma na koncie sześć „oczek” i w dwóch meczach strzelił siedem goli. Dariusz Wdowczyk świetnie sobie radzi, mimo nieobecności dwóch graczy, którzy w ubiegłym sezonie stanowili o sile „Portowców”: Akahoshiego oraz Robaka. W Kielcach szczecinianie nie wygrali jednak od 2006 roku - czy ta sztuka uda im się tym razem?

Legia Warszawa – Górnik Zabrze, godz. 20.30
„Wojskowi”, którzy myślami są już z pewnością przy dwumeczu z Celticiem w ramach walki o upragnioną Ligę Mistrzów, podejmą w sobotę Górnika. Legionistom udało się zmazać plamę z pierwszej kolejki i przed tygodniem ograli na wyjeździe Cracovię 3:1. Henninga Berga szczególnie może cieszyć pierwszy od maja 2013 roku gol Jakuba Koseckiego. Tym razem do Warszawy przyjadą zabrzanie, którym stadion przy Łazienkowskiej musi śnić się po nocach, nie wygrali tam bowiem już od 16 (!) lat, a ostatnie cztery mecze przegrali. W sobotę zawodnicy Warzychy staną przed szansą na przerwanie tej fatalnej serii. Być może uda im się powtórzyć wyczyn Bełchatowa i zaskoczyć skupioną na Lidze Mistrzów stołeczną drużynę.

Niedziela, 3 sierpnia
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Ruch Chorzów, godz. 15.30
Mecz drużyn, które do tej pory nie zdobyły ani punktu. W poprzedniej serii spotkań „Górale” ulegli Lechii po katastrofalnym błędzie Zajaca, przed dwoma tygodniami dali sobie wyrwać zwycięstwo nad Pogonią w samej końcówce meczu. Nastroje w Bielsku są więc bojowe, w trzeciej kolejce podopieczni Ojrzyńskiego spotkają się z Ruchem Chorzów, z którym lubią grać: dwa z ostatnich trzech meczów pomiędzy tymi drużynami zakończyły się zwycięstwem Podbeskidzia, raz padł remis. Wydaje się, że „Niebiescy” źle znoszą utratę Sadloka, Buchalika oraz Jankowskiego – ważnych ogniw chorzowskiego zespołu z poprzedniego sezonu. Która z tych dwóch znajdujących się w dołku ekip przełamie się w niedzielę?

Śląsk Wrocław – Zawisza Bydgoszcz, godz. 15.30

Wrocławianie widowiskowo weszli w sezon, wygrywając przed własną publicznością z Ruchem. Brutalnie sprowadziła ich na ziemię Pogoń, która przed tygodniem rozbiła piłkarzy trenera Pawłowskiego, wygrywając aż 4:1. Także Zawisza przystąpi do tego spotkania po dotkliwej porażce – bydgoszczanie musieli uznać wyższość Jagiellonii i przegrali 1:3. Niedzielny pojedynek tych drużyn będzie dla Śląska okazją do wyrównania rachunków z poprzedniego sezonu: w obydwu meczach z „Zetką” doznali bowiem porażki. Który z panów Paixao będzie górą? Jorge, trener Zawiszy, czy Flavio, pomocnik Śląska?

Lech Poznań – Wisła Kraków, godz. 18.00

Trzecia kolejka i od razu szlagier, w którym Lech zmierzy się z Białą Gwiazdą. Poznaniacy zdecydowanie lepiej od Wisły rozpoczęli sezon, wygrywając z Piastem aż 4:0 i remisując z Górnikiem w Zabrzu 1:1. „Kolejorz” pozostaje też w walce o fazę grupową Ligi Europejskiej. Krakowianie to, jak na razie, najbardziej koleżeńska drużyna ligi: jako jedyna w obu dotychczasowych spotkaniach podzieliła się z rywalem punktami, choć w meczu z Piastem może mówić o dużym pechu. Wiślacy muszą w niedzielny wieczór znacznie poprawić swą skuteczność pod bramką rywala, by przerwać niechlubną serię trzech z rzędu porażek na stadionie przy Bułgarskiej.

Poniedziałek, 4 sierpnia
Górnik Łęczna – GKS Bełchatów, godz. 18.00
Pojedynek ligowych beniaminków, którzy w ubiegłym sezonie rywalizowali o mistrzostwo I ligi. Raz górą był Bełchatów, w drugim meczu padł remis 1:1, ale ostatecznie to GKS awansował do Ekstraklasy z pierwszego miejsca w tabeli. W najwyższej klasie rozgrywkowej obu zespołom wiedzie się nad wyraz dobrze: gospodarze zgromadzili do tej pory cztery „oczka” po remisie z Wisłą i zwycięstwie nad Ruchem, bełchatowianie zaś to jedna z dwóch drużyn, które wygrały oba dotychczasowe spotkania. Poniedziałkowy mecz w Łęcznej szykuje się więc niezwykle ciekawie, szczególnie, że w Bełchatowie formą imponują skrzydłowi – bracia Mak. Czy w meczu z Górnikiem także zaprezentują się z dobrej strony?

Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony