Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Zapowiedź 36. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
Data publikacji: 27-05-2014 10:56Wiadomością numer 1 z poprzedniego tygodnia była zdecydowanie ta o zdobyciu przez Legię Warszawa mistrzostwa Polski sezonu 2013/2014.
Warszawianom w wywalczeniu dziesiątego tytułu nie przeszkodziła nawet porażka przed własną publicznością z Ruchem – na ich szczęście Lech nie potrafił wygrać u siebie z Pogonią, czym odebrał sobie szansę na dogonienie stołecznego klubu. Obecnie „Kolejorza” czeka zgoła inne zadanie – obronić drugie miejsce w tabeli, na które ostrzy sobie zęby Ruch Chorzów. Podopieczni Jana Kociana wywieźli niezwykle cenne trzy punkty z Warszawy, dzięki czemu praktycznie zapewnili sobie ligowe podium, teraz stają do walki o wicemistrzostwo.
W poprzedniej kolejce poznaliśmy także zespoły, które przyszły sezon spędzą na zapleczu piłkarskiej elity – są to Widzew Łódź oraz Zagłębie Lubin. Obie drużyny, jak jeden mąż, przegrały swoje ubiegłotygodniowe mecze, jakby chcąc potwierdzić, że na utrzymanie sobie nie zasłużyły.
Pomimo kilku rozstrzygnięć, możemy być pewni, że w ostatnich dwóch kolejkach obecnego sezonu piłkarze dadzą z siebie wszystko. A zatem przyglądnijmy się temu, co czeka nas już w najbliższej, 36. serii spotkań T-ME.
Wtorek, 27 maja
Jagiellonia Białystok – Korona Kielce, godz. 20.30 (grupa B)
Gospodarze długo okupowali pozycję lidera grupy spadkowej, jednak w starciu ze znajdującym się w dobrej formie Śląskiem zaprezentowali się fatalnie. Nie wiadomo, co było dla podopiecznych Michała Probierza bardziej bolesne: wysoka porażka 0:3 przed własną publicznością, czy fakt, że białostoczanie oddali tylko dwa celne strzały na bramkę Kelemena. We wtorek „Jaga” stanie przed szansą na szybką rehabilitację, na Podlasie przyjedzie bowiem Korona. Remis 1:1 wywieziony ze stadionu Cracovii okazał się dla kielczan wystarczającym wynikiem, by móc cieszyć się z utrzymania. W Białymstoku czeka ich jednak ciężki mecz, tym bardziej, że podopiecznym Pachety mizernie wiedzie się w meczach wyjazdowych – w 2014 roku ani razu nie udało im się przywieźć kompletu punktów z obcego terenu. Na ich korzyść przemawia fakt, że Jagiellonia nie potrafi wygrać z Koroną już od trzech lat.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zagłębie Lubin, godz. 20.30 (grupa B)
„Górale” przez lwią część sezonu okupowali przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Już teraz można śmiało powiedzieć, że to właśnie oni najwięcej skorzystali na reformie rozgrywek – ich wysoka forma przypadła na moment, w którym doszło do podziału punktów i bielszczanie, dzięki trzem z rzędu zwycięstwom, na stałe opuścili strefę spadkową. W ubiegłym tygodniu pogrążyli pierwszego spadkowicza obecnego sezonu i wygrali z Widzewem aż 3:0. We wtorkowy wieczór będą mieli okazję odprawić z kwitkiem kolejną zdegradowaną drużynę, Zagłębie Lubin. „Miedziowym” w żaden sposób nie pomogło zastąpienie Oresta Lenczyka Piotrem Stokowcem. Były szkoleniowiec Jagiellonii przegrał obydwa swoje mecze i przyszły rok spędzi na zapleczu elity. W ostatnim pojedynku obu drużyn górą byli jednak lubinianie, czy powtórzą korzystny wynik z grudnia?
Śląsk Wrocław – Cracovia, godz. 20.30 (grupa B)
Wszyscy byliśmy tak zajęci walką o mistrzostwo oraz utrzymanie, że nie zauważyliśmy, jak dobrze w ostatnich tygodniach radzili sobie wrocławianie. Śląsk pozostaje niepokonany już od siedmiu spotkań, a w poprzedniej kolejce gładko rozprawił się z Jagiellonią, wygrywając w Białymstoku aż 3:0. Do bramki znów trafił Paixao, ale… Flavio, brat bliźniak bramkostrzelnego Marco. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Pawłowskiego wskoczyli na fotel lidera grupy B, a już we wtorek podejmą Cracovię. „Pasy” odżyły po zmianie szkoleniowca – pod wodzą trenera Hajdy zdobyły cztery „oczka” w dwóch meczach i są już pewni, że przyszły sezon spędzą w Ekstraklasie. Krakowscy zawodnicy z pewnością pamiętają znakomity wynik, który wywieźli z Wrocławia we wrześniu ubiegłego roku: wtedy to, po dwóch bramkach Saidiego i jednej Budzińskiego, wygrali 3:0. Tym razem o taki rezultat będzie jednak dużo trudniej.
Widzew Łódź – Piast Gliwice, godz. 20.30 (grupa B)
Próżno szukać jakichkolwiek powodów do zadowolenia, będąc kibicem Widzewa. Łódzka drużyna przez cały sezon okupowała dół tabeli, nie dając swym fanom ani cienia nadziei na utrzymanie. Niedawne dwa zwycięstwa nad krakowskimi drużynami co prawda rozbudziły nieco apetyt, ale było to zdecydowanie za mało. W poprzedniej kolejce podopieczni Skowronka dopełnili obraz swej dyspozycji z obecnego sezonu i przegrali z Podbeskidziem aż 3:0. Była to już ich dwudziesta porażka w tegorocznych rozgrywkach. Łodzianie zmierzą się we wtorkowy wieczór z Piastem, którego za pomocą magicznej różdżki odmienił nowy trener, Hiszpan Angel Perez Garcia. Pod jego wodzą „Piastunki” wygrały wszystkie trzy spotkania, strzelając w nich aż osiem bramek i tracąc jedną. Dzięki temu zajmują już trzecią lokatę w grupie B, choć nie tak dawno temu gliwiczanie zagrożeni byli spadkiem. Czy podtrzymają zwycięską formę?
Środa, 28 maja
Lech Poznań – Ruch Chorzów, godz. 20.30 (grupa A)
Po imponującej serii sześciu wygranych meczów z rzędu, „Kolejorz” wpadł w mały dołek i w ostatnich dwóch spotkaniach zdobył tylko punkt. Ubiegłotygodniowy bezbramkowy remis z Pogonią przed własną publicznością pozbawił poznaniaków szans na mistrzowski tytuł i teraz muszą skupić się na walce o obronę drugiej lokaty. Szanse na wicemistrzostwo ma bowiem jeszcze… Ruch, z którym Lech zmierzy się już w środę. „Niebiescy” wywieźli komplet „oczek” z trudnego terenu w Warszawie, nic nie stoi więc na przeszkodzie, by powtórzyli ten wyczyn w stolicy Wielkopolski. Formą imponuje szczególnie jeden podopieczny Jana Kociana, Filip Starzyński, który trafiał do bramki rywali czterokrotnie w ostatnich trzech spotkaniach. Zwycięstwo przy Bułgarskiej byłoby dla chorzowian niemałym osiągnięciem – ostatni raz wygrali tam prawie 15 lat temu.
Lechia Gdańsk – Wisła Kraków, godz. 20.30 (grupa A)
Mecz przyjaźni, który w marzeniach kibiców miał rozgrywać się o wyższą stawkę – podium T-Mobile Ekstraklasy. W ubiegłym tygodniu jednak ani jedni, ani drudzy nie stanęli na wysokości zadania. Wisła pechowo przegrała z Górnikiem 2:3, Lechia natomiast nie potrafiła wywieźć kompletu punktów z Bydgoszczy i tylko zremisowała. Białą Gwiazdę nadal nękają problemy kadrowe i wszystko wskazuje na to, że do Gdańska zespół wybierze się w mocno okrojonym składzie. Zawodnicy będą musieli dać z siebie wszystko, by powstrzymać rozpędzoną w ostatnich tygodniach Lechię. Formą snajperską odnalazł wreszcie Zaur Sadajew, świetnie na skrzydle prezentuje się Makuszewski. Wisła to jednak drużyna, która gdańszczanom musi śnić się po nocach – od czasu awansu do Ekstraklasy w 2008 roku Lechia nigdy nie wygrała z Białą Gwiazdą przed własną publicznością.
Pogoń Szczecin – Legia Warszawa, godz. 20.30 (grupa A)
Przed meczem z Legią szczecinian czeka ustawienie tegorocznym mistrzom Polski honorowego szpaleru. „Wojskowi” zasłużenie obronili zeszłoroczny tytuł i nawet ubiegłotygodniowa porażka z Ruchem nie była w stanie popsuć dobrego wrażenia, które warszawianie tygodniami mozolnie budowali. 2,06 gola na mecz, najmniej straconych bramek w lidze oraz seria ośmiu zwycięstw z rzędu to zdecydowanie godne podziwu osiągnięcia, które pozwalają też Bergowi na sprawdzenie w Szczecinie rezerwowych zawodników. Pogoń nie ma już szans na ligowe podium, ale trudno się temu dziwić, skoro szczecinianie w ostatnich pięciu kolejkach dopisali do swojego konta tylko dwa punkty. Zaciął się supersnajper Wdowczyka, Marcin Robak, który nie może trafić do siatki już od ponad 406 minut. Na domiar złego, w aż ośmiu ostatnich pojedynkach obu drużyn górą byli warszawianie. Czy Pogoń stać będzie na odwrócenie złej passy?
Zawisza Bydgoszcz – Górnik Zabrze, godz. 20.30 (grupa A)
Dzięki zwycięstwu 3:2 w Krakowie Górnik nadal ma matematyczne szanse na zajęcie trzeciego miejsca na koniec obecnego sezonu. Warunkiem koniecznym do spełnienia będzie jednak komplet punktów zdobyty w ostatnich dwóch kolejkach. Pierwszy etap zadania to wyjazdowy mecz z Zawiszą, który trzykrotnie w tym sezonie udowodnił, że wie, jak grać z zabrzanami – raz wygrał w lidze, dwukrotnie w Pucharze Polski. Ostatnie wyniki zawodników Tarasiewicza w T-ME pozostawiają jednak wiele do życzenia, bydgoszczanie dopisali do swojego konta tylko cztery „oczka” w sześciu meczach. Zdobycie krajowego Pucharu i miejsce w grupie mistrzowskiej to i tak znakomity wynik jak na beniaminka. Czy gospodarze znajdą jeszcze motywację do walki o wyższą lokatę w tabeli?
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















