Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 35. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 35. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 29-05-2015 09:12



Długi sezon 2014/2015 powoli ma się ku końcowi. Do rozegrania pozostały trzy kolejki, do zgarnięcia jest więc dziewięć punktów. U góry tabeli zarysowała się czołówka, w grupie spadkowej za to żadna z drużyn nie może być jeszcze pewna utrzymania.


W ubiegłym tygodniu ważny mecz w Gdańsku wygrał Lech, który tym samym obronił pozycję lidera tabeli. Znajdująca się w pościgu za „Kolejorzem” Legia zwyciężyła wprawdzie w wyjazdowym spotkaniu z Pogonią, ale do poznaniaków wciąż traci jedno oczko. W grupie spadkowej przełamał się w końcu Bełchatów, który po czterech golach Arkadiusza Piecha wygrał z Ruchem 4:2.

Przyjrzyjmy się teraz temu, co czeka nas w kolejce numer 35!

Piątek, 29 maja

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Cracovia, godz. 18.00 (grupa spadkowa)
Już dwie z rzędu porażki mają na swym koncie „Górale”. Najpierw dali się pokonać przed własną publicznością Ruchowi, przed tygodniem musieli za to, po raz kolejny w tym sezonie, uznać wyższość Piasta Gliwice. Trener Dariusz Kubicki jak najszybciej musi coś w swoim zespole zmienić, do utrzymania bowiem jeszcze bielszczanom daleko. Cracovii za to brakuje do tego osiągnięcia dwóch punktów. „Pasy” mogły kontynuować znakomitą serię i zapewnić sobie grę w Ekstraklasie także w przyszłym sezonie w poprzedniej kolejce, ale tylko zremisowali z Koroną. Pod wodzą Jacka Zielińskiego krakowianie jeszcze nie przegrali. Czy to stawia ich w roli faworyta piątkowego starcia z Podbeskidziem?

Korona Kielce – Piast Gliwice, godz. 20.30 (grupa spadkowa)

Pierwszy punkt w rundzie finałowej zdobyła przed tygodniem Korona. Remis wywalczony przy ulicy Kałuży w Krakowie mógł nieco pocieszyć kieleckich kibiców, ale zespół prowadzony przez Ryszarda Tarasiewicza wciąż znajduje się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Aby zapewnić sobie utrzymanie, trzeba jak najszybciej zacząć wygrywać. Do Kielc przyjedzie jednak w piątek lider tabeli grupy spadkowej, Piast. Gliwiczanie w ostatnich sześciu spotkaniach doznali tylko jednej porażki, a w kapitalnej dyspozycji strzeleckiej znajdują się Vassiljev i Wilczek. Jeśli śląska drużyna wywiezie z Kolporter Areny komplet oczek, pogrąży Koronę, a sobie zapewni utrzymanie.

Sobota, 30 maja

Górnik Łęczna – Ruch Chorzów, godz. 15.30 (grupa spadkowa)
Spotkanie zespołów, które mają po 24 punkty w tabeli, ale w ostatnich tygodniach radzą sobie w kratkę. Co więcej, dorobek obu ekip od początku rundy finałowej powiększył się wprawdzie o 7 punktów, ale ich przewaga nad strefą spadkową wynosi tylko cztery oczka. To za mało, by zapewnić sobie spokojny byt i zarówno łęcznianie, jak i chorzowianie muszą znowu wygrywać. W obydwu poprzednich meczach Górnika z „Niebieskimi” górą byli zawodnicy Jurija Szatałowa, wygrywając 3:0 i 2:1. Ruch może wciąż być zdruzgotany tym, co zrobił z nim jego były zawodnik, Arkadiusz Piech, autor czterech goli w ubiegłotygodniowej konfrontacji z Bełchatowem. Czy podopieczni Waldemara Fornalika udowodnią, że był to tylko wypadek przy pracy?

GKS Bełchatów – Zawisza Bydgoszcz, godz. 18.00 (grupa spadkowa)
Prawdziwy mecz o utrzymanie w Ekstraklasie! Ostatni w tabeli Zawisza zmierzy się z przedostatnim, ale mającym tyle samo punktów na koncie GKS-em. Zwycięzca wyraźnie odskoczy rywalowi i może już być nie do dogonienia, dlatego żadna z ekip z pewnością nie będzie kalkulować i zarówno bełchatowianie, jak i bydgoszczanie zagrają o pełną pulę. Ostatnia wizyta podopiecznych Mariusza Rumaka w Bełchatowie zakończyła się okazałym zwycięstwem 4:1. W sobotni wieczór okaże się, czy gracze beniaminka wyciągnęli z tej porażki jakiekolwiek wnioski.

Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk, godz. 20.30 (grupa mistrzowska)
Runda finałowa nie jest dla Śląska udana. Wrocławianie w czterech meczach dopisali do swego konta trzy oczka, ale ani razu nie wygrali. W poprzedniej kolejce bracia Paixao i spółka zremisowali z Górnikiem, choć do 85. minuty to oni byli na prowadzeniu. Sobotnie starcie z Lechią również nie będzie należało do najłatwiejszych. Gdańszczanie przyjadą na Dolny Śląsk po bolesnej, pierwszej w tym roku porażce na własnym stadionie. Pogromcą lechistów okazał się być Lech, przez co skomplikował Jerzemu Brzęczkowi plan walki o podium. Aby dalej się w niej liczyć, „Biało-Zieloni” muszą we Wrocławiu zwyciężyć.

Niedziela, 31 maja
Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze, godz. 15.30 (grupa mistrzowska)
W niesamowitych okolicznościach Jagiellonia dopisała do swego konta komplet oczek w ubiegłotygodniowym starciu z Wisłą. Gospodarze grali źle, przegrywali do 87. minuty 0:1 i nic nie wskazywało na to, że ten mecz wygrają. Wystarczyły jednak dwie akcje Tuszyńskiego i Pawłowskiego, by trzy punkty zostały w Białymstoku. Można się spodziewać, że taki triumf uskrzydli podopiecznych Michała Probierza i w spotkaniu z Górnikiem zaprezentują się lepiej niż z Białą Gwiazdą. Górnik z wyjazdu do Wrocławia przywiózł remis, ale jego gra mogła się momentami podobać. Czy z Podlasia też wrócą ze zdobyczą punktową?

Legia Warszawa – Wisła Kraków, godz. 15.30 (grupa mistrzowska)

Absolutny hit kolejki. Warszawianie, po porażce z Lechem w pierwszej kolejce rundy finałowej, wciąż oglądają plecy poznaniaków i aby marzyć jeszcze o obronie mistrzowskiego tytułu, nie mogą pozwolić sobie na żadną wpadkę. Biała Gwiazda pokazała już jednak w tym sezonie, że świetnie wie, jak grać na Łazienkowskiej i tylko sekund zabrakło jej, by w marcu wywieźć ze stolicy komplet oczek . Brak szczęścia nie opuszcza ostatnio wiślaków, ale kiedyś pech musi się skończyć. Do gry na to spotkanie ma wrócić Guerrier, który w ostatnich tygodniach strzelał jak na zawołanie i stanowił o sile krakowian. Czy i w niedzielę pokaże, na co go stać?

Lech Poznań –Pogoń Szczecin, godz. 18.00 (grupa mistrzowska)
Póki co dobrze radzą sobie z presją spoczywającą na liderze podopieczni Macieja Skorży. Wywieźli  z Gdańska bardzo cenne zwycięstwo i to oni są o krok bliżej do mistrzowskiego tytułu niż Legia. Przed poznaniakami z pozoru łatwiejszy mecz, ale odmłodzona Pogoń już nieraz pokazała, że stać ją na wiele i w spotkaniach z wyżej notowanym rywalem potrafi być niezwykle groźna. Tydzień temu szczecinianie ambitnie bronili się przed atakami Legii i skapitulowali dopiero w 77. minucie po sporym błędzie własnej obrony. Fakty są jednak takie, że „Portowcy” w ostatnich pięciu meczach zgarnęli tylko jeden punkt. O kolejne przy Bułgarskiej będzie niezwykle trudno.

Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony