Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Zapowiedź 35. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
Data publikacji: 22-05-2014 12:46Niespodzianki, zaskakujące zwroty akcji i pierwsze ligowe rozstrzygnięcia – tak w skrócie wyglądała ubiegłotygodniowa kolejka polskiej Ekstraklasy.
W Gdańsku rozpędzony Lech Poznań musiał uznać wyższość znajdującej się w wysokiej formie Lechii i przegrał 1:2.
Dzięki zwycięstwu Legii w Zabrzu warszawianie mają już osiem punktów więcej od „Kolejarza” i trudno przypuszczać, by w ostatnich trzech meczach roztrwonili taką przewagę.
Z podobną sytuacją mamy do czynienia również na dole tabeli, gdzie poważny krok do utrzymania postawiła w niedzielę Cracovia. W pojedynku debiutujących trenerów górą był Mirosław Hajdo, nowy opiekun „Pasów”. Krakowianie, wywożąc z Lubina cenny komplet punktów, znaleźli się w bardzo komfortowej sytuacji i do pozostania w Ekstraklasie brakuje im już tylko dwóch „oczek”.
A co zaserwują nam ligowcy już w najbliższy weekend?
Czwartek, 22 maja
Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław, godz. 18.00 (grupa B)
35. serię spotkań rozpoczniemy ciekawym meczem w Białymstoku, gdzie lider grupy B, Jagiellonia, zmierzy się z zajmującym drugą lokatę Śląskiem. Oba zespoły zapewniły już sobie utrzymanie, walczą więc teraz o jak najwyższą pozycję w ligowej tabeli. Gospodarze, dość niespodziewanie, tydzień temu wywieźli tylko punkt z Łodzi. Cieszyć może ich za to fakt, że już w ośmiu ligowych potyczkach z rzędu udaje im się trafić do siatki rywali. Takiej skuteczności wrocławianie mogą tylko pozazdrościć – Śląsk w pięciu ostatnich kolejkach strzelił tylko trzy bramki, wszystkie autorstwa portugalskiego snajpera, Marco Paixao. W obydwu dotychczasowych spotkaniach obu drużyn w tym sezonie górą byli białostoczanie. Czy podopieczni Pawłowskiego przerwą tę złą passę?
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Widzew Łódź, godz. 20.30 (grupa B)
Jeszcze nie tak dawno temu oba zespoły były nierozłączne w ligowej tabeli i zgodnie zajmowały dwie ostatnie lokaty. Bielszczanie zanotowali jednak imponującą wiosnę, w szczególności po podziale tabeli, i dziś mają upragnione utrzymanie na wyciągnięcie ręki. Niemała w tym zasługa Leszka Ojrzyńskiego, który po raz kolejny udowodnił, że potrafi zmotywować swych zawodników do zażartej walki. Przed tygodniem „Górale” dosyć szczęśliwie bezbramkowo zremisowali ze Śląskiem, wydaje się, że tym razem czeka ich nieco łatwiejsze zadanie. Do Bielska przyjedzie bowiem drużyna, która w 13 meczach w 2014 roku wygrała tylko dwa i jedną nogą jest już w I lidze. Pomimo ambitnej gry do samego końca w meczu z Jagiellonią łodzianom udało się zdobyć tylko „oczko”. Na niekorzyść Widzewa działa też fakt, że w Ekstraklasie jeszcze nigdy z Podbeskidziem nie wygrali.
Piątek, 23 maja
Cracovia – Korona Kielce, godz. 18.00 (grupa B)
Jedno zwycięstwo po aż czterech porażkach z rzędu wystarczyło, by dać Cracovii dużo spokoju i teraz tylko katastrofa mogłaby odebrać jej utrzymanie. W Lubinie zadziałał znany „efekt nowej miotły” i Mirosław Hajdo mógł cieszyć się z kompletu punktów w swym debiucie na ławce trenerskiej „Pasów”. Warto odnotować także pierwsze od listopada ubiegłego roku trafienie Dawida Nowaka. Wtedy to trapiony kontuzjami napastnik trafił do siatki… Korony. Już w piątek stanie przed szansą na powtórkę, kielczanie jednak wiosną prezentują się bardzo solidnie i tydzień temu przegrali dopiero trzecie spotkanie w tym roku. Do podtrzymania fantastycznej serii meczów bez porażki u siebie brakło im dosłownie paru chwil – w doliczonym czasie gry nie upilnowali jednak Kamila Wilczka i trzy punkty powędrowały do Gliwic. Korona z pewnością będzie chciała wrócić na dobre tory i powtórzyć w Krakowie wynik z jesieni, kiedy to wygrała 2:1.
Piast Gliwice – Zagłębie Lubin, godz. 20.30 (grupa B)
Zmiana na ławce trenerskiej w Gliwicach zadziałała chyba lepiej niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Sześć punktów zdobytych w dwóch pierwszych meczach trenera Angela Pereza Garcii praktycznie zapewniło Piastowi utrzymanie. W znakomitej formie znajduje się ostatnio atak gliwiczan –
w czterech ostatnich spotkaniach duet Wilczek-Jurado zdobył aż siedem goli. W piątek wieczorem będą mieli okazję podtrzymać wysoką formę, „Piastunki” zmierzą się bowiem z Zagłębiem Lubin. „Miedziowi” mogą już powoli oswajać się z myślą o spadku, tylko cud mógłby ich od niego uchronić. Trudno jednak oczekiwać utrzymania od drużyny, która nie zaznała smaku zwycięstwa już od pięciu ligowych spotkań. Czy podopieczni Piotra Stokowca zdołają jeszcze znaleźć w sobie na tyle motywacji, by podnieść się z kolan i wywieźć z Gliwic korzystny wynik?
Sobota, 24 maja
Wisła Kraków – Górnik Zabrze, godz. 13.00 (grupa A)
Sobotnie popołudnie przy Reymonta zapowiada się wyjątkowo ciekawie – co prawda obie drużyny fatalnie rozpoczęły wiosenne zmagania w Ekstraklasie, przegrywając mecz za meczem, ostatnio jednak ich forma wyraźnie poszybowała w górę. Wisła, po bardzo dobrym spotkaniu, zremisowała w Chorzowie 2:2, a obie bramki dla Białej Gwiazdy strzelił jej najlepszy snajper – Paweł Brożek, który ma już na swym koncie 16 trafień. Górnik przegrał przed tygodniem z Legią 3:2, ale zaprezentował się z groźnej strony i z pewnością narobił Legii niemałego stracha. Wiślacy będą musieli zwrócić szczególną uwagę na powracającego do wysokiej dyspozycji Olkowskiego, który w meczu z warszawianami dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Oba jego gole padły po mocnych, precyzyjnych strzałach z dystansu, czy zabrzański defensor spróbuje szczęścia także w zmaganiach z Białą Gwiazdą?
Lech Poznań – Pogoń Szczecin, godz. 15.30 (grupa A)
Porażką z Lechią w Gdańsku Lech praktycznie pogrzebał jakiekolwiek szanse na mistrzowski tytuł. Poznaniakom pozostaje więc obrona drugiego miejsca w ligowej tabeli, co stanowiłoby powtórkę z ubiegłego sezonu. Sobotni mecz będzie swoistym pojedynkiem najlepszych ekstraklasowych snajperów – Robak i Teodorczyk zdobyli razem 41 goli, więcej niż Widzew, Zagłębie, Cracovia czy Podbeskidzie. Choć obaj prezentują równą, wysoką formę, to zawodnik Pogoni bliżej jest zdobycia tytułu króla strzelców, mając na swym koncie o trzy trafienia więcej niż jego „vis-à-vis” z Poznania. Gole Robaka przestały jednak dawać Pogoni punkty – szczecinianie w rundzie finałowej jeszcze nie wygrali, choć w ubiegłym tygodniu mieli Zawiszę na przysłowiowym widelcu. Do 88. minuty meczu wygrywali 1:0, bydgoszczanie zdobyli jednak dwie bramki w cztery minuty i to oni mogli cieszyć się ze zwycięstwa. W ostatnim meczu obu drużyn Pogoń upokorzyła Lecha, ogrywając go aż 5:1. Poznaniacy z pewnością ten wynik pamiętają i będą chcieli zemsty.
Niedziela, 25 maja
Legia Warszawa – Ruch Chorzów, godz. 15.30
Osiem – właśnie tyle zwycięstw z rzędu ma już na swym koncie warszawska Legia, potwierdzając tym samym, że mistrzostwo Polski należy się właśnie jej. Przed tygodniem warszawianie wywieźli trzy punkty z Zabrza, które znacznie przybliżyły ich do upragnionego celu. Już w niedzielę legioniści mogą fetować tytuł przed własną publicznością, wystarczy tylko powtórzyć wynik z grudnia i wygrać z chorzowskim Ruchem. Zadanie wydaje się do wykonania, tym bardziej, że w rundzie finałowej chorzowianie zgarnęli komplet punktów tylko raz. Przed tygodniem musieli zadowolić się remisem z krakowską Wisłą, co oznacza, że aby obronić miejsce na podium będą musieli walczyć do samego końca. W Warszawie nikt nie będzie więc odstawiał nogi, „Niebiescy” z pewnością zrobią wszystko, by odłożyć święto w stolicy na kolejny tydzień.
Zawisza Bydgoszcz – Lechia Gdańsk, godz. 18.00
Imponujący mecz z Lechem pozwolił Lechii na włączenie się do walki o europejskie puchary. Szybkie ataki, precyzyjne dośrodkowania i skuteczność Zaura Sadajewa – to zapamiętają kibice z tamtej potyczki. Gdańszczanie wyraźnie złapali wiatr w żagle i będą chcieli podtrzymać dobrą passę w Bydgoszczy. Zawisza, mimo że długo nie mógł zdobyć w rundzie finałowej choć punktu, w poprzedniej kolejce wywiózł komplet „oczek” z gorącego terenu w Szczecinie. Dwie bramki w samej końcówce pozwoliły bydgoszczanom nieco odetchnąć, choć nadal zajmują ostatnie miejsce w tabeli grupy A. Podopieczni Tarasiewicza będą musieli zrobić w niedzielę wszystko, co w ich mocy, by nie dopuścić do powtórzenia wyniku z lutego, kiedy to przed własną publicznością przegrali z Lechią aż 0:3.
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















