Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 34. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 34. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 22-05-2015 13:26



Choć na zewnątrz aura nas niezbyt rozpieszcza, to na polskich boiskach panuje niebywale wysoka temperatura. To za sprawą emocji i nieoczekiwanych rozstrzygnięć, które dostarczają nam ekstraklasowe zespoły.


W rozgrywanej w środku tygodnia poprzedniej serii gier Lech Poznań z łatwością poradził sobie ze Śląskiem, wygrywając 3:0. „Kolejorz” tym samym obronił fotel lidera, bo choć Legia w spotkaniu z Jagiellonią w mocno kontrowersyjnych okolicznościach zdobyła trzy punkty, to wciąż traci do poznaniaków jedno „oczko”. Kolejny remis zanotowała za to Wisła, wypuszczając z rąk zwycięstwo nad Pogonią w ostatnich sekundach spotkania.
 
Przyglądnijmy się teraz temu, co nas czeka w najbliższej, 34. kolejce T-ME!
 
Piątek, 22 maja
 
Zawisza Bydgoszcz – Górnik Łęczna, godz. 18.00 (grupa spadkowa)
Mecz, który może mieć niezwykle duże znaczenie w kontekście walki o utrzymanie. Bydgoszczanie opuścili już ostatnie miejsce w tabeli, ale wciąż zajmują pozycję numer 15. W poprzedniej kolejce Zawisza znów dał się ograć Cracovii, tym razem w Krakowie, przegrywając 3:1. Podopieczni Mariusza Rumaka nie imponują tak wysoką formą, jak na początku wiosny, ale w piątkowy wieczór muszą sięgnąć po trzy punkty. Łęcznianie wygrali ostatnio w Kielcach i był to dla nich drugi z rzędu triumf na wyjeździe. Czy w Bydgoszczy pójdą za ciosem?
 
Cracovia – Korona Kielce, godz. 20.30 (grupa spadkowa)
Decyzja o zmianie trenera w Cracovii była najlepszym możliwym krokiem dla „Pasów”. Pod wodzą Jacka Zielińskiego krakowianie jeszcze nie przegrali i w pięciu meczach zdobyli aż 13 punktów! Po ciężkiej chorobie do wysokiej formy powraca Mateusz Cetnarski, dobrze prezentuje się także odstawiony ostatnio na bok Deleu. W Koronie jest dokładnie na odwrót – zawodnicy Tarasiewicza jakby zapomnieli, jak się gra w piłkę i w niczym nie przypominają zespołu, który do ostatniej chwili bił się o awans do pierwszej ósemki. Kielczanom coraz bliżej jest do strefy spadkowej. W Krakowie nie wolno im przegrać.
 
Sobota, 23 maja
 
Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze, godz. 15.30 (grupa mistrzowska)
Nie wiedzie się wrocławianom na wyjazdach. Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego ulegli przy Bułgarskiej Lechowi aż 3:0 i spadli już na szóstą lokatę w tabeli grupy mistrzowskiej. Aby wciąż liczyć się w walce o europejskie puchary, Śląsk musi wygrać z Górnikiem. Zabrzanie mogą sobie pluć 
w brodę po tym, jak w środę przegrali przy Roosevelta z Lechią 0:1 po golu Sebastiana Mili. Oba zespoły mają na swym koncie po 25 punktów, a ich ostatnie starcie zakończyło się wynikiem 3:3. Czy i w sobotę zagwarantują nam niemałe emocje?
 
Pogoń Szczecin – Legia Warszawa, godz. 18.00 (grupa mistrzowska)
Odmłodzony skład Pogoni pokazał się z niezłej strony w meczu z Wisłą w Krakowie. „Portowcy” momentami wyglądali lepiej niż gospodarze i dzięki bramce Rafała Murawskiego w doliczonym czasie gry wywieźli z Reymonta cenne „oczko” – pierwsze w rundzie finałowej. W sobotę do Szczecina przyjedzie Legia, na którą spadła fala krytyki po kontrowersyjnym zwycięstwie nad Jagiellonią w poprzedniej serii gier. Gdyby nie szczęście, sytuacja „Wojskowych” w tabeli byłaby znacznie trudniejsza. Aktualnie zespół ze stolicy zajmuje fotel wicelidera i do końca sezonu nie może już sobie pozwolić na stratę punktów.
 
Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków, godz. 20.30 (grupa mistrzowska)
Mocno niepocieszeni muszą być białostoczanie po poprzedniej kolejce T-ME. Minuty zabrakło im do wywiezienia z Warszawy cennego punktu, a do tego decyzja o podyktowaniu dla Legii rzutu karnego była nieco kontrowersyjna. Podopieczni Michała Probierza wciąż zajmują jednak trzecie miejsce w tabeli i nie będą chcieli go oddać za darmo. Na Podlasie przyjedzie Wisła, która w ostatnich dwóch meczach zanotowała remisy 2:2, przez co spadła na piątą lokatę. Jeśli jednak krakowianom uda się wywieźć ze stadionu Jagiellonii komplet „oczek”, to zdystansują sobotnich gospodarzy i postawią ważny krok w walce o europejskie puchary . 
 
Niedziela, 24 maja
 
Piast Gliwice – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 15.30 (grupa spadkowa)
Gliwiczanie urządzili sobie we wtorek prawdziwy festiwal strzelecki i pokonali na własnym obiekcie GKS Bełchatów aż 6:3! Nie wiadomo, czy bardziej zadziwił Vassiljev, który w ciągu dwóch minut dwukrotnie trafiał do siatki po uderzeniach z rzutów wolnych, czy Kamil Wilczek – strzelec kolejnych czterech bramek. Snajper Piasta pewnie przewodzi klasyfikacji strzelców T-ME i jest na dobrej drodze do zdobycia tytułu króla. „Górale” przegrali za to pierwszy mecz od kiedy zespół objął Dariusz Kubicki i to Ruch okazał się zwycięski, wygrywając 2:0. Nie tak dawno temu bielszczanie zaprzepaścili w Gliwicach szansę na awans do grupy mistrzowskiej: przegrali aż 3:0, choć do 85. minuty utrzymywał się wynik bezbramkowy. Czy wyciągnęli wnioski z tej klęski?
 
Lechia Gdańsk – Lech Poznań, godz. 18.00 (grupa mistrzowska)
Niezwykle cenne trzy „oczka” przywiozła z Zabrza Lechia. Dzięki nim gdańszczanie awansowali na czwartą pozycję w tabeli i do trzeciej Jagiellonii tracą tylko punkt. W niedzielę czeka ich jednak nie lada wyzwanie – pokonać Lecha, który czuje na swych plecach oddech Legii i aby utrzymać fotel lidera, musi wygrywać. W środę „Kolejorzowi” wystarczyło 45 minut, by rozprawić się ze Śląskiem i odesłać wrocławian z wynikiem 3:0. Na wyjazdach poznaniacy radzą sobie ostatnio naprawdę dobrze i od czterech spotkań nie zaznali porażki. Czy i tym razem uda im się wyjechać z Pomorza z tarczą?
 
Poniedziałek, 25 maja
 
Ruch Chorzów – GKS Bełchatów, godz. 18.00 (grupa spadkowa)
Drugie z rzędu wyjazdowe zwycięstwo Ruchu w Bielsku z pewnością dodało „Niebieskim” animuszu i wiary, że stać ich na szybkie zapewnienie sobie utrzymania. Najlepszym na to sposobem będzie zwycięstwo z kompletnie rozbitym GKS-em. Bełchatowianie przegrali w Gliwicach aż 6:3 i do dymisji podał się trener Marek Zub. Nic dziwnego, pod jego wodzą bowiem beniaminek dopisał do swego konta tylko dwa punkty. Na stanowisku trenera zastąpił go... Kamil Kiereś, czyli szkoleniowiec, który pracował w Bełchatowie właśnie przed Zubem. Czy w tym wypadku także zadziała efekt nowej (starej?) miotły?
 
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 


do góry strony