Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 31. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 31. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 08-05-2015 12:39



Półtora tygodnia przerwy od polskiej Ekstraklasy to zdecydowanie za długo! Sezon zasadniczy dobiegł już końca, przez podział punktów w tabeli liga nabiera rumieńców i prawdziwe emocje dopiero przed nami.


W poprzedniej serii gier do sporej niespodzianki doszło w Kielcach, gdzie aspirująca do walki o europejskie puchary Lechia uległa Koronie 3:2. Gdańszczanie mieli jednak szczęście, że swój mecz Lechem przegrało Podbeskidzie i podopieczni Jerzego Brzęczka pozostali na ósmej lokacie. Brak awansu do grupy mistrzowskiej kosztował jednak Leszka Ojrzyńskiego utratę posady trenera „Górali”. Tytuł mistrza sezonu zasadniczego przypadł warszawskiej Legii.

Przyglądnijmy się teraz temu, co czeka nas w pierwszej kolejce rundy finałowej!

Piątek, 8 maja

Korona Kielce – Ruch Chorzów, godz. 18.00 (grupa spadkowa)
Dzięki zwycięstwu z Lechią Gdańsk w ostatniej kolejce kielczanie zajęli pozycję lidera tabeli grupy spadkowej, choć taką samą liczbę „oczek” mają na swym koncie Piast i Podbeskidzie. Podział punktów sprawił jednak, że w klasyfikacji zrobiło się niezwykle ciasno i wszystkie ekipy walczą o życie. Chorzowianie zapomnieli chyba, jak zdobywać gole i już od trzech spotkań z rzędu nie mogą trafić do bramki rywali. Powtórka z października 2013 roku, kiedy „Niebiescy” wygrali z Koroną na jej stadionie aż 4:1, wydaje się więc mało prawdopodobna.

Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław, godz. 20.30 (grupa mistrzowska)
Białostoczanie to bez wątpienia jedna z niespodzianek obecnego sezonu. Podopieczni Michała Probierza, dzięki swej równej formie, zakończyli rundę zasadniczą na wysokim, trzecim miejscu i staną przed dużą szansą na zagwarantowanie sobie udziału w europejskich pucharach. Dzięki zwycięstwu 1:0 nad Wisłą Śląsk zapewnił sobie czwartą lokatę, dlatego wrocławianie rozegrają przed własną publicznością cztery, a nie trzy mecze. Od początku 2015 roku zespół prowadzony przez Tadeusza Pawłowskiego wygrał tylko dwa z jedenastu spotkań, a ostatni komplet punktów na wyjeździe zgarnął w grudniu. Czy te statystyki czynią Jagiellonię faworytem?

Sobota, 9 maja
Legia Warszawa – Lech Poznań, godz. 15.30 (grupa mistrzowska)
Szlagier polskiej Ekstraklasy, mecz, który będzie miał ogromne znaczenie w kontekście walki o mistrzowski tytuł. Dokładnie tydzień po starciu w finale Pucharu Polski „Wojskowi” znów zmierzą się z poznaniakami, mając jednak przewagę psychologiczną po zwycięstwie na Stadionie Narodowym 2:1. Choć poziom widowiska nie zachwycił, to Legia pokazała w nim większą dojrzałość i konsekwencję, Lech znów musiał obejść się smakiem. Jeśli „Kolejorz” marzy jeszcze o zdobyciu w tym sezonie jakiegokolwiek trofeum, nie może w Warszawie przegrać. Jak na razie w lidze mu się to udaje: we wrześniu w stolicy padł remis 2:2, na wiosnę przy Bułgarskiej lepsi byli lechici, wygrywając 2:1. Czy w sobotnie popołudnie zemszczą się za porażkę w Pucharze Polski?

Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk, godz. 18.00 (grupa mistrzowska)
Elektryzująco zapowiadają się derby Pomorza w grupie mistrzowskiej. Obie ekipy znad Bałtyku mają na swym koncie po 21 punktów i aby myśleć o wspinaczce w górę tabeli, muszą wygrywać od samego początku rundy finałowej. Od kiedy „Portowców” przejął Czesław Michniewicz, wygrali trzy mecze z rzędu, ale w poprzedniej serii gier musieli uznać wyższość Legii i z Warszawy wracali na tarczy. Gdańszczanie fatalne natomiast radzą sobie w ostatnich tygodniach na wyjazdach i w meczach poza Baltic Areną mają na koncie już trzy klęski z rzędu. Po zwycięstwie 1:0 w marcu to oni aktualnie mogą nazywać się władcami Pomorza, czy uda im się obronić ten tytuł?

Wisła Kraków – Górnik Zabrze, godz. 20.30 (grupa mistrzowska)

Po niefortunnej porażce ze Śląskiem, w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego, sobotni mecz Wisły z Górnikiem będzie jednym z trzech rozgrywanych przez Białą Gwiazdę spotkań przy Reymonta. Krakowianie w tamtym starciu po raz pierwszy od sześciu serii gier nie strzelili rywalom gola i z pewnością będą chcieli jak najszybciej wrócić do wysokiej, strzeleckiej formy: w końcu Biała Gwiazda to trzecia siła ofensywna naszej ligi. Grający ostatnio w kratkę Górnik zgromadził, jak dotąd, tyle samo „oczek”, co Wisła, a w stolicy Małopolski nie przegrał już od kwietnia 2009 roku. Aby podtrzymać tę serię, zabrzanie będą musieli dać z siebie wszystko.

Niedziela, 10 maja

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zawisza Bydgoszcz, godz. 15.30 (grupa spadkowa)

Niezakwalifikowanie się Podbeskidzia do grupy mistrzowskiej sprawiło, że funkcję szkoleniowca zespołu przestał pełnić Leszek Ojrzyński. Włodarze bielskiego klubu zastąpili go Dariuszem Kubickim, dla którego jest to powrót na ławkę trenerską „Górali” po dwóch latach. Były reprezentant Polski w przeszłości prowadził m.in. Legię Warszawa, Lechię Gdańsk, a ostatnio Olimpię Grudziądz. Na początek swej ponownej przygody z Ekstraklasą Kubicki zmierzy się z Zawiszą Bydgoszcz, który zgubił gdzieś imponującą formę z początku wiosny. Podopieczni Mariusza Rumaka przegrali trzy spotkania z rzędu, nadal zajmują ostatnie miejsce w tabeli, ale dzięki podziałowi punktów w każdej chwili mogą je opuścić. Czy z Bielska uda im się wywieźć korzystny rezultat?

Cracovia – GKS Bełchatów, godz. 18.00
(grupa spadkowa)
Rewelacyjny początek pracy przy Kałuży notuje trener Jacek Zieliński. Wygrał jak na razie oba mecze Cracovii, a jego zespół strzelił w nich aż sześć bramek, tracąc tylko jedną. Dzięki zdobyczom punktowym Pasy znalazły się w środku tabeli grupy spadkowej, ale do bycia niezagrożonym jeszcze im daleko. Do Krakowa znów przyjedzie GKS Bełchatów, który półtora tygodnia temu przegrał z Pasami 1:3 i tym samym nie odnotował zwycięstwa w ósmym z rzędu spotkaniu, dopisując w nich do swego konta tylko jeden punkt! Czy beniaminek wyciągnął wnioski z ostatniej wizyty w stolicy Małopolski i tym razem zaprezentuje się lepiej?

Poniedziałek, 11 maja

Piast Gliwice – Górnik Łęczna, godz. 18.00 (grupa spadkowa)
Gliwiczanie marzyli o tym, by runda zasadnicza potrwała chociaż jedną kolejkę dłużej – wtedy mieliby duże szanse na awans do grupy mistrzowskiej, jeśli tylko podtrzymaliby aktualną dyspozycję. „Piastunki” w ostatnich czterech meczach zdobyły dziewięć punktów i strzeliły w nich osiem goli. Podobną serią nie może pochwalić się Górnik Łęczna, który na wiosnę punktuje dużo gorzej niż jesienią i na zwycięstwo czeka już od początku marca. W poprzednim starciu obu drużyn górą był Piast, wygrywając 2:1. Ostatnie wyniki poniedziałkowych rywali wyraźnie wskazują, że to właśnie gospodarze mają większe szanse na zgarnięcie kompletu „oczek”.


Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 



do góry strony