Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 31. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 31. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 24-04-2014 10:52



Gorąca końcówka rundy zasadniczej już za nami. To jednak dopiero początek emocji, ponieważ dzięki reformie rozgrywek piłkarze mają przed sobą jeszcze siedem ligowych kolejek. Już w ten weekend, po dwutygodniowej przerwie, ligowcy wracają na ekstraklasowe boiska, by zaspokoić nasze rozbudzone, futbolowe apetyty.


Runda finałowa stanowi dla wszystkich niemałą zagadkę, a do głowy przychodzi wiele pytań: jak zawodnicy zniosą większą niż zwykle liczbę meczów? Czy drużyny, które imponowały formą na wiosnę, zdołają ją podtrzymać aż do czerwca? Po podziale punktów szanse wszystkich zespołów znacząco się wyrównały i o pozycjach w tabeli będą decydowały głównie bezpośrednie spotkania. Przyjrzyjmy się zatem temu, co czeka nas w pierwszej kolejce rundy finałowej T-Mobile Ekstraklasy.

Piątek, 25 kwietnia
Cracovia - Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 18.00 (grupa B)
Gospodarze piątkowego spotkania do samego końca rundy zasadniczej zachowywali nadzieje na miejsce w grupie mistrzowskiej. Gdyby w ostatniej, 30. kolejce wygrali na wyjeździe z Koroną, mogliby cieszyć się z awansu, natomiast trener Stawowy, zgodnie z obietnicą… musiałby ogolić wąsy. Tak się jednak nie stało, Cracovia nie przywiozła z Kielc ani punktu i w ostatnich siedmiu spotkaniach sezonu będzie musiała walczyć o ligowy byt w grupie B. Do Krakowa przyjedzie drużyna, która stolicę Małopolski wspomina świetnie - to właśnie tutaj, przed niespełna dwoma tygodniami, podopieczni Ojrzyńskiego sensacyjnie pokonali Wisłę, dzięki czemu awansowali na 14. pozycję w tabeli. Do „Pasów” tracą obecnie cztery „oczka” i ewentualne ponowne zwycięstwo odniesione w grodzie Kraka będzie dla nich poważnym krokiem w kierunku utrzymania.

Lech Poznań - Wisła Kraków, godz. 20.30 (grupa A)
Po bardzo dobrym początku sezonu krakowianie wyraźnie obniżyli ostatnio loty i na koniec rundy zasadniczej zajęli piąte miejsce w ligowej tabeli. Ich piątkowi rywale wręcz odwrotnie -niezbyt udaną jesień udało im się naprawić sześcioma zwycięstwami na wiosnę, co pozwoliło na zajęcie pozycji wicelidera. Faworytami wydają się być więc poznaniacy, tym bardziej, że w zespole gości nie będzie mogło zagrać kilku podstawowych zawodników. Największym zmartwieniem trenera Franciszka Smudy wydaje się zestawienie linii defensywnej - z powodu kontuzji oraz kartek w Poznaniu nie zobaczymy Dariusza Dudki, Arkadiusza Głowackiego, Michała Nalepy oraz Gordana Bunozy. Spotkania z Lechem, które zawsze elektryzują całą Polskę, rządzą się jednak swoimi prawami i każdy wynik jest możliwy. Smaczku temu pojedynkowi dodaje również fakt, że w rundzie zasadniczej raz wygrał „Kolejorz”, raz Biała Gwiazda. Bilans bramek też jest na remis - 2:2. Kto będzie górą tym razem?

Sobota, 26 kwietnia

Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin, godz. 15.30 (grupa B)
Wrocławscy kibice, patrząc na tabelę, muszą przecierać oczy ze zdumienia. Przez fatalną dyspozycję zawodników oraz podział punktów przed rundą finałową Śląsk zajmuje obecnie 12. pozycję w tabeli, ale od przedostatniego Zagłębia dzielą go tylko dwa „oczka”. Niewiele ponad miesiąc temu podopieczni Oresta Lenczyka podejmowali w Lubinie gości z Wrocławia. Wtedy padł remis 2:2, tym razem stawka derbów Dolnego Śląska jest niezwykle wysoka- jeśli „Miedziowym” uda się wygrać, opuszczą strefę spadkową i postawią trenera Pawłowskiego w bardzo niewygodnej sytuacji. Wrocławscy fani liczą jednak, że do siatki rywali znów trafi ich ulubieniec, Marco Paixao i Śląsk odniesie drugie z rzędu ligowe zwycięstwo.

Jagiellonia Białystok- Piast Gliwice, godz. 18.00 (grupa B)
Los chciał, by białostoczanie podejmowali „Piastunki” dwukrotnie w przeciągu 14 dni. To właśnie remis z gliwiczanami w ostatniej kolejce rundy zasadniczej pozbawił podopiecznych Michała Probierza szans na awans do grupy A. Okazja do zemsty nadchodzi wyjątkowo szybko, a na Podlasiu liczą, że po dwutygodniowej przerwie w rozgrywkach w grze Jagiellonii będzie już widać rękę nowego szkoleniowca. Piast potrzebuje punktów jak powietrza, wszak widmo spadku stało się teraz jeszcze bardziej realne. Najwyższa pora na przełamanie i odniesienie pierwszego od czterech ligowych spotkań zwycięstwa.

Legia Warszawa - Zawisza Bydgoszcz, godz. 20.30 (grupa A)

Z reformy rozgrywek najmniej zadowoleni muszą być chyba warszawianie. Nic dziwnego, gdyby sezon zakończył się po 30 kolejkach, to legioniści mogliby świętować teraz mistrzostwo kraju. Radovicia i spółkę czeka jednak jeszcze niekrótka droga do upragnionego tytułu, a najbliższy jej etap to mecz z bydgoskim Zawiszą. Niespełna trzy tygodnie temu „Wojskowi” bez większych problemów poradzili sobie z zespołem Ryszarda Tarasiewicza, wygrywając 3:0 i mszcząc się poniekąd za niechlubną porażkę 1:3 z jesieni. Czy Legia podtrzyma serię ligowych zwycięstw i pokona w sobotę finalistę Pucharu Polski?

Niedziela, 27 kwietnia
Korona Kielce - Widzew Łódź, godz. 15.30 (grupa B)

Pomimo tylko dwóch porażek poniesionych wiosną kielczanie nadal nie mogą być spokojni o utrzymanie. W niedzielę podejmą czerwoną latarnię ligi, Widzew Łódź, i staną przed szansą powiększenia dystansu punktowego dzielącego obie drużyny do jedenastu „oczek”. Łodzianie z niezłej strony pokazali się jednak w końcówce rundy zasadniczej i dzięki swej determinacji mogą być groźni dla każdej drużyny. Fakt, że Korona wyjątkowo dobrze czuje się na własnym stadionie, gdzie nie przegrała już od ośmiu ligowych spotkań, przemawia zdecydowanie za gospodarzami i podopiecznym Skowronka będzie bardzo trudno o powrót z Kielc z kompletem punktów.

Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk, godz. 18.00 (grupa A)
Niecały rok temu pojedynek obu drużyn zakończył się nieczęsto spotykanym wynikiem 4:4. Gdańszczanie zdobyli wtedy dwie bramki w doliczonym czasie gry, ratując tym samym cenne „oczko”. W obecnym sezonie spotkania chorzowian i gdańszczan także kończyły się podziałem punktów, niedzielny mecz zapowiada się więc wyjątkowo ciekawie. Ruch, pomimo chwilowego dołka, może zaliczyć wiosnę do bardzo udanych- zajmuje obecnie trzecią lokatę i z pewnością będzie chciał ją utrzymać do samego końca. Lechia może natomiast mówić o sporym szczęściu: pomimo porażki 0:1 ze Śląskiem w 30. kolejce udało jej się awansować do grupy A, choć niewiele brakowało, by straciła to miejsce na rzecz Jagiellonii lub Cracovii. Żeby myśleć o zdobyczy punktowej w Chorzowie, goście muszą zagrać dużo lepiej niż we Wrocławiu.

Poniedziałek, 28 kwietnia

Pogoń Szczecin-  Górnik Zabrze, godz. 18.00 (grupa A)
W ostatnim, poniedziałkowym meczu drużyna, która na wiosnę ani razu nie doznała porażki, zmierzy się z zespołem bez ani jednego wiosennego zwycięstwa. Fatalna forma Górnika doprowadziła do zmiany trenera, ale trzy punkty zdobyte przez Roberta Warzychę w pięciu ligowych spotkaniach to także wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Pogoń rzutem na taśmę zagwarantowała sobie czwarte miejsce w tabeli, dzięki czemu cztery z siedmiu meczów rundy finałowej rozegra w Szczecinie. Pierwszy z nich z pozoru wydaje się najłatwiejszy, zabrzanie kiedyś muszą się jednak obudzić i przerwać niechlubną serię.

Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony