Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Zapowiedź 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
Data publikacji: 24-07-2014 09:42Inauguracyjna kolejka sezonu 2014/2015 spełniła oczekiwania polskich kibiców – padły w niej 22 bramki, o 2 gole więcej niż w ubiegłym roku. Co ciekawe, nie zobaczyliśmy żadnego bezbramkowego remisu i nie zabrakło też pierwszych niespodzianek.
Mistrz Polski, Legia Warszawa, już na samym starcie zaliczył niemałą wpadkę, przegrywając przed własną publicznością 0:1 z beniaminkiem Ekstraklasy, GKS-em Bełchatów. Porażka w Superpucharze Polski oraz niemrawy występ przeciw irlandzkiemu St Patrick’s w eliminacjach LM dopełniają obraz fatalnego początku sezonu dla warszawian. Z dobrej strony zaprezentował się za to inny reprezentant T-ME w europejskich pucharach – Lech Poznań. „Kolejorz” odniósł okazałe zwycięstwo 4:0 nad Piastem Gliwice, a hat-trickiem w tym meczu popisał się Vojo Ubiparip.
A co czeka nas w najbliższy weekend?
Piątek, 25 lipca
GKS Bełchatów – Korona Kielce, godz. 18.00
Za nami pierwsza kolejka nowego sezonu, a w Bełchatowie już mają powody do świętowania. Niecodziennie zdarza się bowiem przywieźć komplet punktów z trudnego terenu w Warszawie, wygrywając 1:0 z mistrzem Polski. Co ważne, bełchatowianie wygrali ten mecz w pełni zasłużenie, oddając na bramkę Legii więcej celnych strzałów. W kompletnie innych nastrojach do piątkowego spotkania przystąpią kielczanie. Zespół Tarasiewicza musiał przed tygodniem uznać wyższość Zawiszy i przegrał 2:0. Mecz w Bełchatowie z pewnością nie będzie należał do łatwych, choć Korona nie przegrała z GKS-em już od czterech ligowych pojedynków. Czy podtrzyma tę korzystną serię?
Lechia Gdańsk – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 20.30
Faworyzowana przez ekspertów Lechia zawiodła oczekiwania swoich kibiców i z Białegostoku przywiozła tylko punkt. Co gorsza, lechiści przegrywali już 0:2, a oba gole wbił im Patryk Tuszyński, którego pozbyto się z Gdańska w trakcie letniego okienka transferowego. W piątek podopieczni Joaquima Machado staną przed szansą na rehabilitację – wystarczy wygrać przed własną publicznością z Podbeskidziem. „Górale” mogą sobie mocno pluć w brodę, do zwycięstwa nad Pogonią zabrakło im przed tygodniem ośmiu minut. Dwie stracone w samej końcówce bramki sprawiły jednak, że zespół Ojrzyńskiego pozostaje bez punktu. Bielszczanie najwyraźniej lubią jednak grać w Gdańsku – ostatni raz przegrali tam przed sześcioma laty.
Sobota, 26 lipca
Pogoń Szczecin – Śląsk Wrocław, godz. 18.00
Fantastyczna bramka Adama Frączczaka w samej końcówce meczu dała Pogoni cenne trzy punkty w starciu z Podbeskidziem. Trener Wdowczyk udowodnił tym samym, że życie bez Robaka istnieje – król strzelców ubiegłego sezonu nadal pozostaje „w stanie zawieszenia” po perypetiach z nieudanym transferem do Chin. Na rozmyślania nie ma jednak czasu, już w sobotę szczecinianom przyjdzie zmierzyć się ze Śląskiem Wrocław, który udanie zainaugurował sezon, ogrywając przed własną publicznością Ruch Chorzów 2:0. Ze szczególnie dobrej strony pokazał się Robert Pich, notując w tym meczu bramkę oraz asystę. Zawodnicy Pawłowskiego pokazali, że potrafią sobie radzić bez kontuzjowanego wrocławskiego snajpera, Marco Paixao. Czy i w meczu z Pogonią jego brak nie będzie odczuwalny?
Cracovia – Legia Warszawa, godz. 20.30
Mecz dwóch drużyn, które o inauguracyjnej kolejce chcą jak najszybciej zapomnieć. Krakowianie, grający rzadkim systemem z trójką obrońców, ulegli 2:0 Górnikowi i stwarzając sobie dosłownie jedną dogodną sytuację podbramkową, zaprezentowali się bardzo przeciętnie. Jeszcze gorzej wyglądał pojedynek Legii z GKS-em Bełchatów, w którym warszawianie oddali jeden celny strzał na bramkę gości. Walczący na kilku frontach „Wojskowi” jak na razie zdecydowanie zawodzą swych kibiców, a ci dają to po sobie wyraźnie poznać. W sobotę trudno się jednak spodziewać kolejnej niespodzianki – ostatnią porażkę z „Pasami” warszawianie ponieśli ponad 9 lat temu, a w ubiegłym sezonie dwukrotnie byli górą, strzelając Cracovii aż pięć goli.
Niedziela, 27 lipca
Ruch Chorzów – Górnik Łęczna, godz. 15.30
Wyjazdowa porażka 0:2 ze Śląskiem to dla „Niebieskich” duży cios. Drużyna, która w ubiegłym sezonie wywalczyła miejsce na podium, a w obecnym gra w europejskich pucharach, nie może pozwalać sobie na tak drastyczny spadek formy. Wystarczy spojrzeć na statystykę strzałów: aż sześć z siedmiu oddanych przez Ruch uderzeń było niecelnych. Jakby tego było mało, chorzowianie muszą mierzyć się z kolejnym problemem – złym stanem murawy na stadionie przy Cichej. Z tego powodu pierwszy mecz u siebie podopieczni Kociana zagrają… w Gliwicach, przy udziale 999 kibiców. Ich rywalem będzie beniaminek, Górnik Łęczna, który w ubiegłym tygodniu postawił twarde warunki krakowskiej Wiśle, a piękna bramka Tomasza Nowaka dała mu cenny punkt. Drużyna prowadzona przez Jurija Szatałowa z pewnością będzie chciała pójść za ciosem i wykorzystać gorszą dyspozycję Ruchu. Czy ta sztuka uda im się w niedzielę?
Zawisza Bydgoszcz – Jagiellonia Białystok, godz. 15.30
Choć w europejskich pucharach Zawisza odnotował porażkę 1:2 z Waregem, to na krajowych boiskach wiedzie mu się wyjątkowo dobrze: najpierw wygrany mecz o Superpuchar z Legią, potem gładkie 2:0 z Koroną przed własną publicznością. W niedzielne popołudnie do Bydgoszczy zawita Jagiellonia, której gra z Lechią mogła się podobać. Gdyby białostoczanie zachowali trochę więcej zimnej krwi, mogli tamto spotkanie nawet wygrać. Swoje umiejętności snajperskie po raz kolejny pokazał Patryk Tuszyński, autor obu bramek. Z pewnością ostrzy sobie zęby na powtórzenie osiągnięcia z ubiegłego sezonu, kiedy grając w Lechii, ustrzelił w Bydgoszczy hat-tricka.
Górnik Zabrze – Lech Poznań, godz. 18.00
W poprzedniej kolejce zabrzanom udało się całkowicie zdominować Cracovię i nie pozwolić krakowianom na prawie nic. Postrach w szeregach „Pasów” siał szczególnie Łukasz Madej, który raz po raz nękał Pilarza kąśliwymi strzałami. W niedzielę Górnika czeka trudniejsze zadanie, na Śląsk zawita bowiem Lech Poznań, który zainaugurował sezon najlepiej ze wszystkich ligowców. Cztery bramki wbite Piastowi robią wrażenie, szczególnie, że trzy z nich były autorstwa wracającego do wysokiej dyspozycji Vojo Ubiparipa. Co ciekawe, dzięki temu wyczynowi Serb wyrównał swój strzelecki dorobek z całego poprzedniego sezonu. Cztery ostatnie potyczki „Kolejorza” z Górnikiem kończyły się zwycięstwami poznaniaków, czy tak będzie i tym razem?
Poniedziałek, 28 lipca
Wisła Kraków – Piast Gliwice, godz. 18.00
Ładne uderzenie z dystansu Macieja Sadloka dało Wiśle tylko jeden punkt w starciu z Górnikiem Łęczna. Szczególnie żałować tego meczu może Łukasz Burliga, który po podaniu z rzutu rożnego trafił piłką w poprzeczkę. W poniedziałek Biała Gwiazda zaprezentuje się swym kibicom po raz pierwszy w tym sezonie na stadionie przy Reymonta, a jej rywalem będzie Piast Gliwice. Goście fatalnie rozpoczęli rozgrywki, przegrywając aż 4:0 na wyjeździe z Lechem. Krakowski stadion też nie kojarzy im się najlepiej – w ubiegłym sezonie przegrali tu 3:0. Tym razem muszą zaprezentować się dużo lepiej, by marzyć o zdobyczy punktowej. Wiślacy z pewnością zrobią jednak wszystko, by zgarnąć pierwsze w sezonie trzy punkty.
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















