Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 29. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 03-04-2014 11:44



Nasza Ekstraklasa dopiero co nabrała rumieńców, a już za dwa tygodnie zakończy się jej sezon zasadniczy i dojdzie do podziału tabeli. Czasu na zapewnienie sobie jak najlepszej pozycji przed rundą finałową coraz mniej.


Choć do wakacji jeszcze daleko, ubiegłotygodniowa kolejka upłynęła pod hasłem „powrotów z dalekich podróży”: aż trzem zespołom udało się podnieść z kolan po traconych bramkach i wrócić do gry na nowo. W meczu na szczycie Legia pokonała Lecha i jej przewaga nad poznaniakami urosła do dziesięciu punktów. W środku tabeli nadal trwa za to zażarta walka o awans do grupy mistrzowskiej.

Przyjrzyjmy się teraz, co czeka nas w najbliższej serii spotkań.

Piątek, 4 kwietnia

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Śląsk Wrocław, godz. 18.00
Pomimo że Podbeskidzie przegrało na wiosnę tylko raz, nadal zajmuje przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Największym zmartwieniem Leszka Ojrzyńskiego jest skuteczność – jego drużyna strzela na mecz średnio 0,82 bramki, co jest najsłabszym wynikiem w lidze. „Górale” byli jednak autorami największej niespodzianki ubiegłego tygodnia, wygrywając na wyjeździe 1:0 z Ruchem. W piątek przyjdzie im się zmierzyć ze Śląskiem, który przez porażkę z Zawiszą niebezpiecznie zbliżył się do miejsc zagrożonych spadkiem – nad bielszczanami ma już tylko trzy punkty przewagi i ewentualne niepowodzenie w piątkowym meczu będzie dla wrocławian katastrofą.

Cracovia– Górnik Zabrze, godz. 20.30
Dwa punkty – właśnie tyle zdobyli krakowianie w dwóch kolejnych meczach z Podbeskidziem i Widzewem. Wynik to marny, szczególnie, że byli to rywale z samego dołu ligowej tabeli. Cieszyć może tylko fakt, że „Pasy” pozostają niepokonane od czterech spotkań, lecz to za mało, by marzyć o znalezieniu się w połowie kwietnia w górnej części tabeli. Za to Górnik, najsłabsza drużyna wiosny, dał tydzień temu popis własnej niefrasobliwości. Podopieczni Warzychy wygrywali już 3:0 z Jagiellonią, ale nie potrafili utrzymać korzystnego wyniku i zdobyli w tym meczu tylko punkt. Czy Nakoulma i spółka pokuszą się w Krakowie o pierwsze (!) ligowe zwycięstwo w 2014 roku?

Sobota, 5 kwietnia
Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin, godz. 15.30
Gdańszczanom na dobre wyszła zmiana trenera w środku tygodnia i bez problemu poradzili sobie przed tygodniem z Piastem Gliwice, wygrywając 3:1. Ricardo Moniz mógł być zadowolony nie tylko z wyniku, ale także z faktu, że jego nowi podopieczni zdobyli dwie bramki, grając w osłabieniu. W sobotę Lechia podejmie Zagłębie, które w poniedziałek odprawiło z kwitkiem krakowską Wisłę. Choć „Miedziowi” do 86. minuty przegrywali 0:1, to zdołali wbić gościom aż trzy bramki w sześć minut i zdobyć komplet „oczek”. Lubinianie, podbudowani zwycięstwem w tak niecodziennych okolicznościach, z pewnością będą chcieli kontynuować swą dobrą passę.

Widzew Łódź – Wisła Kraków, godz. 18.00

Niechlubna seria krakowian trwa w najlepsze: podopieczni Franciszka Smudy nie wygrali już w pięciu kolejnych spotkaniach. Zajmują trzecią pozycję w tabeli tylko dlatego, że innym zespołom nie spieszy się chyba, by ich wyprzedzić. Tym razem wiślaków czeka wyjazdowa potyczka z Widzewem, a plan jest prosty: przełamać się i zwyciężyć. Wydaje się, że mecz z czerwoną latarnią ligi, drużyną, która ostatnie zwycięstwo świętowała w listopadzie ubiegłego roku, to świetna okazja do powrotu na dobre tory. Łodzianie udowodnili jednak tydzień temu, że potrafią być groźni i sprawili dużo problemów Cracovii, a efektem ich solidnej gry był pierwszy zdobyty w tym sezonie punkt na wyjeździe. W sobotę widzewiaków czeka jednak trudniejsze zadanie, z Wisłą bowiem nie wygrali w lidze już od 12 lat.

Lech Poznań – Jagiellonia Białystok, godz. 20.30
Podopieczni Mariusza Rumaka musieli przed tygodniem uznać wyższość Legii i z Warszawy wrócili na tarczy. Była to dla nich ostatnia szansa, by zmniejszyć dystans dzielący ich i „Wojskowych”, ale w stolicy zaprezentowali się zbyt słabo, by marzyć o zdobyczy punktowej. Wydaje się, że teraz priorytetem dla Kolejorza będzie obrona cennego, drugiego miejsca w ligowej tabeli. Do Poznania przyjedzie w niedzielę Jagiellonia. W Białymstoku liczą, że niesamowity powrót od 0:3 do 3:3, jaki zaliczyli podopieczni Stokowca w Zabrzu, może ich uskrzydlić i pomóc w odniesieniu w Poznaniu pierwszego od czterech spotkań zwycięstwa.

Niedziela, 6 kwietnia

Piast Gliwice – Pogoń Szczecin, godz. 15.30
Gliwiczanie w starciu z Lechią byli tylko tłem dla swoich rywali. Pomimo prawie 45 minut gry z przewagą jednego gracza nie byli w stanie wywieźć znad morza chociaż jednego punktu. W pierwszym niedzielnym meczu Piast zagra z innym zespołem z północy – Pogonią. Szczecinianie przed tygodniem przegrywali już 0:2 z Koroną, ale dzięki dwóm trafieniom niezawodnego Robaka udało im się zremisować. Dla snajpera będzie to pierwszy powrót do Gliwic od chwili przejścia do Pogoni. „Piastunki” postarają się jednak, by nie była to miła wizyta i zrobią wszystko, by zemścić się za dotkliwą porażkę
0:4, której doznali jesienią w Szczecinie.

Legia Warszawa – Zawisza Bydgoszcz, godz. 18.00
Komplet punktów zdobyty przez Legię w meczu z Lechem poważnie przybliżył warszawian do tytułu mistrzowskiego – nawet po obcięciu punktów ich przewaga nad innymi zespołami będzie znaczna. Kolejne „oczka” mogą cieszyć trenera Berga bardziej niż gra jego zespołu, który na wiosnę jest w stanie zagrać tylko jedną dobrą połowę meczu. Nie można tego powiedzieć o Zawiszy, który imponuje solidnością i wygrał już cztery kolejne spotkania w lidze. Mecz w Warszawie będzie zdecydowanie cięższy niż poprzednie spotkania bydgoszczan, ale podopieczni Tarasiewicza udowodnili już w tym sezonie, że potrafią grać z Legią – jesienią w Bydgoszczy padł sensacyjny wynik 3:1 dla gospodarzy.

Poniedziałek, 7 kwietnia
Ruch Chorzów – Korona Kielce, godz. 18.00
Imponująca seria sześciu kolejnych zwycięstw Ruchu w Ekstraklasie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przemieniła się w fatalną serię trzech z rzędu porażek. Ta ostatnia, z Podbeskidziem, była szczególnie bolesna: jedyna bramka w tym spotkaniu padła po strzale z rzutu karnego, którego w ogóle nie powinno być, gdyż zawodnik „Górali” był wcześniej na wyraźnym spalonym. Do Chorzowa przyjedzie tym razem Korona, która na wiosnę dała się ograć tylko Legii. Trener Pacheta żałuje z pewnością, że jego podopieczni są tak hojni – w aż pięciu z siedmiu rozegranych w 2014 roku meczów dzielili się z rywalami punktami. Gdyby wygrali chociaż dwa z nich, zajmowaliby już 8., a nie 11. pozycję w tabeli. Okazja na długo oczekiwany komplet „oczek” już w poniedziałek.

Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony