Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 17-04-2015 10:04



Niemałych emocji dostarczają nam nieustannie piłkarze występujący w T-Mobile Ekstraklasie. Do końca sezonu zasadniczego zostały już tylko trzy kolejki, a pewne miejsce w grupie mistrzowskiej mają jedynie dwie drużyny: Legia Warszawa i Lech Poznań. Trwa zaciekła walka o pozostałe sześć lokat.


Przed tygodniem w najciekawszym meczu Lechia Gdańsk pokonała Legię Warszawę, co oznacza, że „Wojskowi” przegrali już po raz ósmy w obecnym sezonie. Kolejne, już szóste z rzędu zwycięstwo odniósł bydgoski Zawisza, który bez problemu pokonał na wyjeździe Bełchatów aż 4:1.

Przyglądnijmy się teraz temu, co czeka nas w najbliższej serii gier T-Mobile Ekstraklasy!

Piątek, 17 kwietnia

Korona Kielce – Ruch Chorzów, godz. 18.00
Gdyby nie świetna forma Zawiszy Bydgoszcz, to gracze Korony Kielce byliby mocnym kandydatem do miana „rycerzy wiosny”. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza na wiosnę jeszcze nie przegrali, a przed tygodniem wywieźli z Poznania cenny remis, choć spokojnie mogli tamto spotkanie wygrać. Kielczanie nadal marzą o awansie do górnej ósemki, więc w meczu z „Niebieskimi” muszą walczyć o pełną pulę. Ruch, dzięki pewnemu zwycięstwu nad Cracovią 3:0, po raz pierwszy od bardzo dawna opuścił strefę spadkową. Chorzowianie nieprędko będą chcieli tam wrócić.

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Kraków, godz. 20.30
Mimo że „Górale” w ostatnich pięciu meczach wygrali tylko raz, to nadal utrzymują się w górnej części tabeli i ani myślą ją opuszczać przed końcem sezonu zasadniczego. Jeśli w piątkowy wieczór udałoby im się ograć krakowską Wisłę, to przeskoczyliby nawet Białą Gwiazdę w tabeli, znacznie ułatwiając sobie zadanie. Na piątą wyjazdową porażkę nie mogą sobie jednak pozwolić podopieczni Kazimierza Moskala, którzy w ubiegłym tygodniu podzielili się punktami z Górnikiem. Do składu wiślaków wróci już na ten mecz Semir Stilić, którego momentami wyraźnie brakowało. W dobrej strzeleckiej dyspozycji znajduje się za to Donald Guerrier – czy w Bielsku trafi do siatki w trzecim z kolei spotkaniu?

Sobota, 18 kwietnia
Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk, godz. 15.30
Fatalna forma Śląska zaowocowała zmianami w drużynie. Zaczęto od kapitana i opaskę przejął były golkiper Wisły, Mariusz Pawełek. „Wiem, że nosząc ją muszę być osobą, która w trudnych chwilach będzie umiała ten zespół podnieść” – mówił zawodnik zaraz po ogłoszeniu decyzji trenera Pawłowskiego. Wydaje się, że trudne chwile już nadeszły, a starcie z Lechią do łatwych również należeć nie będzie. Gdańszczanie kontynuują wspinaczkę w górę tabeli, a zwycięstwo nad Legią dało im pozytywny zastrzyk energii. Awans do grupy mistrzowskiej to już za mało dla gdańszczan – teraz celują w europejskie puchary.

Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice, godz. 18.00
To sytuacja nieczęsto spotykana, by zespół, który dopisuje do swego konta tylko punkt w ostatnich trzech meczach, nadal utrzymywał się na podium. Tak jest jednak z białostoczanami i obrazuje to tylko, że w niższych rejonach tabeli trwa prawdziwy wyścig żółwi. Rywale szybko mogą się jednak przebudzić, więc Jagiellonia jak najszybciej musi się przełamać. Kibice zespołu prowadzonego przez Michała Probierza do niedawna nie mogli sobie wyobrazić lepszego rywala niż Piast, który przegrywał mecz za meczem, ale w ubiegłym tygodniu gliwiczanie ograli na własnym boisku Śląsk Wrocław 2:0, dzięki czemu awansowali na dwunastą lokatę. Czy na Podlasiu pójdą za ciosem?

Cracovia – Pogoń Szczecin, godz. 20.30
Jeśli trzeba by wskazać najmniej równą drużynę w polskiej Ekstraklasie, to z pewnością byłaby to właśnie Cracovia. „Pasy”, po naprawdę solidnym, wygranym meczu z Lechią zaprezentowali się fatalnie w Chorzowie i przegrali z Ruchem 0:3. Podopieczni Roberta Podolińskiego popełnili kilka karygodnych błędów w obronie i jeśli nad nimi nie popracują, to w sobotni wieczór czeka ich ciężka przeprawa z „Portowcami”. Szczecinianie pozytywnie zareagowali na zmianę szkoleniowca i w pierwszym meczu pod wodzą Czesława Michniewicza wygrali z Jagiellonią 2:0 po dublecie Zwolińskiego. Pogoń to jedyna w lidze drużyna, której bilans bramkowy wynosi okrągłe zero. Na którą stronę uda jej się go przechylić w Krakowie?

Niedziela, 19 kwietnia
Górnik Łęczna – Lech Poznań, godz. 15.30
Poniedziałkowe, bezbramkowe spotkanie łęcznian z Podbeskidziem nie mogło zachwycić kibiców Górnika i zawodnicy powinni o nim jak najszybciej zapomnieć. Aby myśleć o korzystnym rezultacie w starciu z Lechem, drużyna Szatałowa musi zagrać o niebo lepiej. „Kolejorz” stanął tydzień temu przed szansą na objęcie pozycji lidera tabeli kosztem Legii. Warunkiem było zwycięstwo nad Koroną, ale wizja pierwszego miejsca chyba spętała poznaniakom nogi i zamiast wygrać, podzielili się punktami. Podobna sytuacja nie może im się powtórzyć w niedzielę.

Legia Warszawa – Zawisza Bydgoszcz, godz. 18.00
„Wojskowi” drugi raz z rzędu ulegli przed tygodniem na wyjeździe i kolejny raz powód był ten sam: czerwona kartka dla jednego z zawodników. W Poznaniu wykluczony został Malarz, w Gdańsku natomiast Duda, którego nie zobaczymy na ekstraklasowych boiskach aż do rundy finałowej. Tylko przez uprzejmość Lecha warszawianie nadal zajmują fotel lidera tabeli, ale niedzielne starcie z rewelacją ostatnich tygodni, Zawiszą Bydgoszcz, z pewnością nie będzie tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. Na papierze gra ze sobą pierwsza z ostatnią drużyną w klasyfikacji, ale patrząc na formę obu ekip od początku 2015 roku, bydgoszczanie zostawiają Legię daleko w tyle. Przy Łazienkowskiej szykuje się więc nie lada starcie.

Poniedziałek, 20 kwietnia
 Górnik Zabrze – GKS Bełchatów, godz. 18.00
Zdecydowanie za bardzo zabrzanie upodobali sobie remisy – od początku roku zanotowali ich już sześć. Zamiast walczyć o podium, Górnik spadł przez to na ósmą pozycję w tabeli i będzie musiał martwić się o miejsce w grupie mistrzowskiej do samego końca. Sytuacja w Górniku to jednak nic w porównaniu do kryzysu w Bełchatowie. Przed tygodniem GKS przegrał już piąty mecz z rzędu i jest przedostatni. Nie pomogła w drużynie zmiana trenera, Marek Zub wciąż czeka na swoje pierwsze ligowe punkty z bełchatowianami. Czy stać ich będzie na powtórzenie wyniku z października ubiegłego roku, kiedy ograli Górnik 1:0?

Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony