Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Zapowiedź 28. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
Data publikacji: 27-03-2014 09:05Dziewięć punktów – właśnie tyle pozostało ekstraklasowym zespołom do zdobycia w rundzie zasadniczej obecnego sezonu. Dla jednych dużo, dla drugich mało, niektórzy już przekreślili szanse na zrealizowanie przedsezonowych celów, inni natomiast imponują zaskakująco wysoką formą.
Poważny krok w kierunku mistrzostwa postawiła w ubiegłym tygodniu Legia, odnosząc historyczne, tysięczne zwycięstwo w Ekstraklasie. Pasjonująco zapowiada się natomiast walka o miejsce w górnej części tabeli, o które nadal rywalizuje kilka drużyn. Przyglądnijmy się zatem, co czeka nas w najbliższy weekend?
Piątek, 28 marca
Ruch Chorzów – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 18.00
Serie mają to do siebie, że kiedyś, zupełnie niespodziewanie, kończą się. Boleśnie przekonali się o tym podopieczni Jana Kociana, którym po sześciu ligowych zwycięstwach z rzędu teraz przyszło przegrać dwa kolejne spotkania – z Piastem i Pogonią. Humorów z pewnością nie poprawia im fakt, że gdyby zgarnęli w tych meczach komplet punktów, umocniliby się na pozycji wicelidera, tracąc do Legii tylko cztery „oczka”. W piątek podejmą u siebie walczących o życie „Górali”, jedną z trzech najczęściej remisujących drużyn w Ekstraklasie. Tydzień temu bielszczanie podzielili się punktami z Cracovią, do Chorzowa przyjadą z nadzieją na pierwsze w tym sezonie wyjazdowe zwycięstwo, które może pozwoliłoby im, choć na chwilę, opuścić strefę spadkową.
Korona Kielce – Pogoń Szczecin, godz. 20.30
W Kielcach szykuje się ciekawe spotkanie: niepokonana od czterech kolejek Korona podejmie Pogoń, jedyny zespół, który na wiosnę nie przegrał ani razu. Podopieczni Dariusza Wdowczyka przed tygodniem gładko rozprawili się z Ruchem, wygrywając 3:1. Dzięki tym trzem punktom znacznie zbliżyli się do czołówki i wyprzedzili w tabeli Górnik. Kielczanie mogą zazdrościć „Portowcom” skuteczności - goście wiosną zdobyli już dwanaście goli, trzykrotnie więcej niż podopieczni trenera Pachety. Od października nikt jednak nie wyjechał ze stadionu przy ulicy Ściegiennego z kompletem punktów, czy potknie się tu również rozpędzona Pogoń?
Sobota, 29 marca
Legia Warszawa – Lech Poznań, godz. 15.30
Kolejny mecz w Warszawie i kolejny hit Ekstraklasy – po krakowskiej Wiśle Legia podejmie bowiem gości z Poznania. Smaczku temu spotkaniu dodaje sytuacja w tabeli: goniący warszawian Lech jest obecnie wiceliderem, traci do „Wojskowych” siedem punktów. Podopieczni Henninga Berga, po szczęśliwym zwycięstwie w Gliwicach, które dał im w ostatniej minucie meczu Dwaliszwili, z pewnością zrobią wszystko, by już w tym tygodniu zapewnić sobie tytuł mistrza rundy zasadniczej. Lech nie będzie jednak łatwym kąskiem, poznaniacy udowadniają ostatnio, że złapali wiatr w żagle, a zwycięstwo 2:1 nad Lechią tydzień temu było dla gdańszczan „najniższym wymiarem kary”.
Cracovia – Widzew Łódź, godz. 18.00
Spotkanie najgorszych defensyw T-Mobile Ekstraklasy: gospodarze stracili już w tym sezonie 41 bramek, goście - aż 48. Na Cracovię słowne przepychanki właściciela klubu z trenerem Stawowym wydają się nie mieć wpływu i po zwycięstwie nad Jagiellonią, tydzień temu, piłkarze wywieźli punkt z Bielska. Ewentualny komplet „oczek” w meczu z Widzewem może ich poważnie przybliżyć do zakończenia sezonu w górnej części tabeli. Sytuacja gości natomiast jest nie do pozazdroszczenia – brak wygranej od dwunastu kolejek czy choćby punktu zdobytego na wyjeździe, czyni ich najpoważniejszym kandydatem do spadku.
Lechia Gdańsk – Piast Gliwice, godz. 20.30
90 sekund brakło gliwiczanom do remisu z Legią w poprzedniej kolejce. Jeden zryw powracającego do formy Koseckiego i precyzyjne podanie do Dwaliszwilego wystarczyły, by pozbawić Piasta choć jednego punktu. Gdańszczan stać było tylko na jedną bramkę w przegranym 2:1 meczu z Lechem. Wynik mógł być jednak dużo wyższy, bo „Kolejorz” łatwo radził sobie z obroną rywala. To niedzielne starcie będzie o tyle ciekawe, że oba zespoły nadal marzą o znalezieniu się w grupie mistrzowskiej – dzieli je tylko dwa punkty. Zwycięzca znacznie przybliży się do osiągnięcia celu.
Niedziela, 30 marca
Zawisza Bydgoszcz – Śląsk Wrocław, godz. 15.30
W Krakowie do podopiecznych Ryszarda Tarasiewicza uśmiechnęło się szczęście - Wisła przez cały mecz dominowała, ale to Zawisza wyprowadził ten jeden, zabójczo skuteczny atak, który pozwolił gościom wywieźć ze stolicy Małopolski cenne trzy punkty. Bydgoskich kibiców cieszyć może też okraszony bramką debiut Jorge’a Kadu - napastnika rodem z Republiki Zielonego Przylądka. Śląsk, mimo że za kadencji Tadeusza Pawłowskiego jeszcze nie przegrał, prawie ze wszystkimi dzieli się punktami - remis 1:1 z Górnikiem był już dwunastym w tym sezonie i pozostawił wrocławian tylko z matematycznymi szansami na awans do grupy mistrzowskiej. Czy braciom Paixao i spółce nie zabraknie w Bydgoszczy motywacji?
Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok, godz. 18.00
Choć trudno w to uwierzyć, Górnik to jedyna obok Widzewa drużyna, która nie odniosła na wiosnę zwycięstwa. Czasu, by to osiągnąć, coraz mniej, wszak do końca rundy zasadniczej zostały już tylko trzy kolejki. Zabrzanie w koncertowy sposób dają się wszystkim wyprzedzać w ligowej tabeli. Gospodarze zajmują obecnie szóstą pozycję i mogą walczyć już tylko o europejskie puchary. „Górnicy” podejmą przy Roosevelta przeżywającą drobny kryzys Jagiellonię. Białostoczanie mogą mieć pretensje jedynie do siebie za to, że w ostatnich dwóch meczach dopisali do swojego konta tylko jeden punkt - zaprezentowali się w nich wyjątkowo przeciętnie. Która z drużyn przełamie
w niedzielę złą passę?
Poniedziałek, 31 marca
Zagłębie Lubin – Wisła Kraków, godz. 18.00
Na koniec 28. kolejki dojdzie do spotkania dwóch znajdujących się w podobnej formie drużyn. Po dobrym początku wiosny zarówno jedni, jak i drudzy wpadli w dołek. Wisła, porażką przed własną publicznością z Zawiszą, zanotowała już czwarty mecz z rzędu bez zwycięstwa, dlatego musiała pożegnać się z fotelem wicelidera. „Miedziowi” nadal nie mogą „odskoczyć” od przedostatniego Podbeskidzia, a ubiegłotygodniowy remis w Łodzi muszą traktować jak porażkę. Stadion w Lubinie szczególnie źle kojarzy się wiślakom, którzy w poprzednim sezonie przegrali tam aż 4:1. Tym razem podobny scenariusz nie wchodzi w grę, żeby pozostać w walce o najwyższe cele podopieczni Franciszka Smudy muszą zagrać o pełną pulę.
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















