Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 10-04-2015 09:30



O jeden tydzień spóźniła się wiosna… Zamiast raczyć nas wysokimi temperaturami i budzącą się do życia przyrodą dała pierwszeństwo, miejmy nadzieję ostatniemu, powiewowi zimy. Piłkarska Wielkanoc pełna była śniegu, chłodu i kaprysów nieśmiałego słońca. Zawodnicy nie mogą jednak zwracać uwagi na takie błahostki jak aura, muszą skupić się na zdobywaniu ligowych punktów – do końca sezonu zasadniczego zostały bowiem już tylko cztery serie gier.


W najciekawszym ubiegłotygodniowym spotkaniu trzecia w tabeli Jagiellonia zremisowała z Wisłą Kraków 2:2, ratując punkt rzutem na taśmę – kapitalny gol Tuszyńskiego padł już w doliczonym czasie gry. Taki sam rezultat padł w Zabrzu, gdzie w Wielkich Derbach Śląska mierzyły się ekipy Górnika i Ruchu Chorzów. Kolejnym zwolnionym na wiosnę trenerem został Jan Kocian, któremu podziękowano za współpracę po porażce Pogoni 1:2 z Zawiszą.

Przyjrzyjmy się teraz temu, co zobaczymy na polskich boiskach w najbliższy weekend!

Piątek, 10 kwietnia
Ruch Chorzów – Cracovia, godz. 18.00
„Niebiescy” z pewnością cały tydzień spędzili na pluciu sobie w brodę. Dosłownie kilku minut zabrakło im do odniesienia prestiżowego zwycięstwa w Wielkich Derbach Śląska z Górnikiem i wywiezienia z Zabrza kompletu oczek. Chorzowianie mogą być jednak zadowoleni ze swojej postawy w tym meczu i jeśli będą potrafili znów pokazać się z tej samej strony w piątek, to nie powinni mieć kłopotów z pokonaniem Cracovii. Dla „Pasów” starcie z Ruchem będzie idealną okazją, by oddalić się od dna tabeli, a krakowianie przystąpią do niego podbudowani zwycięstwem 3:2 nad Lechią. Ostatni raz zespół z Kałuży wygrał w Chorzowie w... 1951 roku, kiedy funkcjonował pod nazwą Ogniwo Kraków.

Wisła Kraków – Górnik Zabrze, godz. 20.30
Kolejny ligowy szlagier z udziałem Wisły. Biała Gwiazda, podrażniona stratą dwóch punktów w Białymstoku, będzie chciała za wszelką cenę zgarnąć komplet oczek przed własną publicznością. Zadanie może być o tyle utrudnione, że w meczu tym zabraknie zawieszonego za nadmiar żółtych kartek Semira Stilicia. W wysokiej formie znajdują się jednak Łukasz Garguła oraz Donald Guerrier – autor gola i asysty w starciu z Jagiellonią. Górnik dość szczęśliwie zremisował przed tygodniem z Ruchem, jednak w maju ubiegłego roku wywiózł z Reymonta zwycięstwo 3:2. Czy podopiecznym Roberta Warzychy uda się znów zagrać na tak wysokim poziomie?

Sobota, 11 kwietnia

Lechia Gdańsk – Legia Warszawa, godz. 15.30
Sporym zaskoczeniem była dla wszystkich porażka Lechii w Krakowie w ubiegłym tygodniu. Zespół prowadzony przez Jerzego Brzęczka na wiosnę był, jak dotąd, niepokonany i regularnie punktował. Na stadionie przy ulicy Kałuży nie pomogły jednak cudowne bramki Vranjesa i Grzelczaka – gdańszczanie do domów wracali ze spuszczonymi głowami. W sobotnie popołudnie poprzeczka zawiśnie jeszcze wyżej, bo na Baltic Arenę zawita lider i mistrz w jednym – Legia Warszawa. „Wojskowi” nie prezentują się jednak w ostatnim czasie nadzwyczajnie. Po szczęśliwym dla nich remisie z Wisłą i porażce z Lechem warszawianie przed tygodniem wygrali z Piastem 2:0, ale niczym nie zachwycili. Żeby przywieźć znad morza komplet oczek, muszą zagrać zdecydowanie lepiej.

Piast Gliwice – Śląsk Wrocław, godz. 18.00
Zmiana trenera w Gliwicach zupełnie nie pomogła i „Piastunki” mają na swym koncie już trzy z rzędu porażki. Podopieczni Radoslava Latala znaleźli się niebezpiecznie blisko ostatnich miejsc w tabeli, muszą więc jak najszybciej się otrząsnąć i wrócić na dobre tory. Śląsk za to powinien chyba pomyśleć o wizycie u wróżki, która odczarowałaby drużynę z Wrocławia. Trudno wytłumaczyć brak choćby jednego zwycięstwa drużyny Tadeusza Pawłowskiego w 2015 roku inaczej niż klątwą! Śląsk jest pod tym względem najgorszą drużyną w lidze i zamiast walczyć o mistrzowski tytuł, teraz musi się martwić o miejsce w pierwszej ósemce.

Pogoń Szczecin – Jagiellonia Białystok, godz. 20.30
Porażka 1:2 z Zawiszą Bydgoszcz przelała czarę goryczy w Szczecinie i zarząd Pogoni postanowił pożegnać się z Janem Kocianem. Jego miejsce na ławce trenerskiej zajmie świetnie znany polskim kibicom Czesław Michniewicz, były szkoleniowiec Podbeskidzia, Lecha, Zagłębia Lubin czy Polonii Warszawa. Już na dzień dobry czeka go niełatwe zadanie – mecz z zajmującą ostatnie miejsce na podium Jagiellonią. Białostoczanie, strzelając w meczu z Wisłą wyrównującego gola w doliczonym czasie gry, wykorzystali już limit szczęścia. Czy w Szczecinie wystarczy im więc umiejętności, by ograć mizernie spisujących się na wiosnę „Portowców”?

Niedziela, 12 kwietnia
GKS Bełchatów – Zawisza Bydgoszcz, godz. 15.30
Trzeba sobie powiedzieć jasno – Zawisza to ewenement na skalę światową. W chyba żadnej innej lidze na świecie ostatni zespół w tabeli nie może pochwalić się serią pięciu z rzędu wygranych meczów! Bydgoszczanie do przedostatniego Ruchu tracą już tylko dwa punkty i jeśli wygrają w Bełchatowie, złapią kontakt z walczącą o uniknięcie relegacji resztą stawki. Podopieczni Marka Zuba nadal znajdują się na stromej równi pochyłej i przez porażki w czterech ostatnich kolejkach spadli już na 14. miejsce. Dość powiedzieć, że aż osiemnastopunktowa przewaga GKS-u nad „Zetką” z początku wiosny stopniała do... czterech oczek! Patrząc na aktualną formę obu zespołów, zdecydowanym faworytem niedzielnego starcia wydają się być goście.

Lech Poznań – Korona Kielce, godz. 18.00
Komplet punktów w dwóch ostatnich meczach pozwolił Lechowi pozostać jedynym zespołem mającym bezpośredni kontakt z liderującą Legią. „Kolejorz” nadal jednak traci do warszawian trzy oczka, więc nie może spocząć na laurach, tylko dalej gonić „Wojskowych”. Mecz poznaniaków z Koroną w niedzielny wieczór może im jednak sprawić wiele kłopotów, podopieczni Ryszarda Tarasiewicza grają ostatnio bardzo solidnie, na wiosnę jeszcze nie przegrali, a w wyśmienitej formie znajduje się szczególnie Jacek Kiełb – autor wspaniałego gola w meczu z Górnikiem Łęczna. Czy 27-letni pomocnik trafi do siatki także przy Bułgarskiej?

Poniedziałek, 13 kwietnia

Górnik Łęczna – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 18.00
Wydawać by się mogło, że tylko jeden punkt zdobyty w ostatnich trzech spotkaniach pozbawi Górnik jakichkolwiek szans na awans do pierwszej ósemki. Tak jednak nie jest – łęcznianie do ósmej w tabeli Lechii tracą tylko trzy oczka, toteż kwestia awansu do grupy mistrzowskiej nadal jest otwarta. Podbeskidzie musi za to robić wszystko, by w tym zaszczytnym gronie pozostać, dlatego nie może pozwolić sobie na porażkę w Łęcznej. Bielszczanie przed tygodniem wywieźli z Wrocławia bezbramkowy remis i był to ich czwarty z rzędu mecz bez porażki. W poniedziałek będą chcieli kontynuować tę imponującą serię.

Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony