Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Zapowiedź 27. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
Data publikacji: 19-03-2014 11:46„W marcu jak w garncu” – ta ludowa mądrość znalazła pełne odzwierciedlenie w warunkach atmosferycznych, z jakimi musieli się zmierzyć piłkarze Ekstraklasy w ubiegłym tygodniu.
Silny wiatr, deszcz ze śniegiem czy niskie temperatury nie przeszkodziły im jednak w zdobywaniu cudownych bramek. 26. seria spotkań obfitowała w nadzwyczajnej urody trafienia, spośród których z pewnością warto wyróżnić gola Przemysława Pietruszki w starciu z Lechem oraz, rzecz jasna, potężną „bombę” Semira Stilicia z rzutu wolnego, która dała Wiśle remis w Warszawie. Pozostaje mieć nadzieję, że nasi ligowcy utrzymają wysoką formę i także w najbliższej kolejce pokażą się z dobrej strony. Co czeka nas w ten weekend?
Piątek, 21 marca
Widzew Łódź – Zagłębie Lubin, godz. 18.00
Gospodarze już od dłuższego czasu są czerwoną latarnią ligi. Do miejsca gwarantującego utrzymanie, które notabene zajmuje ich piątkowy rywal, tracą osiem punktów. Wydaje się, że jedyną nadzieją na pozostanie w Ekstraklasie na przyszły sezon jest punktowanie w meczach z zespołami z dołu tabeli. Dla Widzewa będzie to więc ostatni dzwonek oraz mecz o przysłowiowe sześć „oczek”. Lubinianie, po świetnym początku wiosny, w dwóch ostatnich spotkaniach dopisali do swojego konta tylko punkt. Zwycięstwo w derbach Dolnego Śląska uciekło im w ostatnich minutach, a podopieczni Oresta Lenczyka mogą pluć sobie w brodę tym bardziej, że goście z Wrocławia kończyli mecz w dziesiątkę. W Łodzi „Miedziowi” liczą na pełną pulę, problem w tym, że nie wygrali na wyjeździe od 30. sierpnia ubiegłego roku…
Wisła Kraków – Zawisza Bydgoszcz, godz. 20.30
Powrót od 0:2 do 2:2, grając od 26. minuty bez wyrzuconego z boiska kapitana drużyny? Dla podopiecznych Franciszka Smudy nie stanowiło to problemu i tydzień temu skarcili zbyt nonszalancką Legię, ratując remis w ostatnich minutach meczu. Podbudowani wiślacy podejmą tym razem bydgoskiego Zawiszę, ale znów będą musieli poradzić sobie bez zawieszonego Głowackiego. Krakowianom dopisuje szczęście – wrócili na pozycję wicelidera, mimo że w ostatnich trzech spotkaniach zdobyli tylko dwa punkty. Ósmy w tabeli zespół Tarasiewicza coraz mocniej odczuwa presję ze strony innych aspirujących do mistrzowskiej grupy drużyn – ich przewaga nad Lechią stopniała już tylko do dwóch „oczek”. Bydgoszczanie marzą z pewnością o powtórzeniu zaskakującego wyniku z jesieni, kiedy to ograli faworyzowaną Wisłę 3:1.
Sobota, 22 marca
Jagiellonia Białystok – Korona Kielce, godz. 15.30
Oba zespoły nie mogą ustabilizować formy na wiosnę. Białostoczanom kompletnie nie wyszedł daleki wyjazd do Krakowa, gdzie prezentując się bardzo mizernie, dali się ograć Cracovii. Po raz kolejny gołym okiem widać było, jak dużo zależy w tej drużynie od Daniego Quintany – jeśli Hiszpan nie poprowadzi zespołu do zwycięstwa, żaden inny zawodnik nie jest w stanie zabłysnąć. Podopieczni trenera Pachety nie przegrali co prawda od czterech spotkań, ale tylko jedno odniesione w nich zwycięstwo to z pewnością mniej, niż się spodziewali. Czy Jagiellonia zemści się za wysoką porażkę 4:1, której doznała jesienią w Kielcach?
Lech Poznań – Lechia Gdańsk, godz. 18.00
Według mediów urodzinowy prezent, jaki sprawił sobie Mateusz Możdżeń, strzelając zwycięską bramkę w ostatnich minutach meczu z Podbeskidziem, uratował Mariuszowi Rumakowi posadę trenera. Władze Lecha z pewnością nie przełknęłyby kolejnej, po podziale punktów w Łodzi, gorzkiej pigułki w postaci remisu z innym kandydatem do spadku. W sobotę poznaniaków czeka trudniejsze zadanie – przed własną publicznością podejmą marzącą o czołowej „ósemce” Lechię. Po trzech meczach bez zwycięstwa podopieczni Michała Probierza pewnie ograli Widzew 2:0, a obie bramki strzelił nowy nabytek gdańszczan, Stojan Vranjes. Bośniak już ostrzy zęby na kolejne trafienia, Lech wygrał jednak cztery kolejne mecze u siebie, a ostatniej porażki przy Bułgarskiej doznał we wrześniu.
Niedziela, 23 marca
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Cracovia Kraków, godz. 13.00
W Krakowie święto – po bramce Bernhardta podopieczni Stawowego odnieśli pierwsze od pięciu spotkań zwycięstwo. Cieszyć może też udany debiut Giannisa Papadopoulosa, który pokazał, że potrafi grać w piłkę i wobec problemów kadrowych „Pasów” będzie stanowić poważne wzmocnienie. Dla gospodarzy niedzielnego meczu każdy punkt jest na wagę złota, jeśli chcą jeszcze marzyć o opuszczeniu strefy spadkowej przed rundą finałową. Tajną bronią Podbeskidzia może być Przemysław Pietruszka. Autor fantastycznego gola sprzed tygodnia udowodnił, że ma dobrze ułożoną stopę, choć o powtórzenie takiego uderzenia może być bardzo trudno.
Pogoń Szczecin – Ruch Chorzów, godz. 15.30
Niezwykle ciekawy mecz, w którym ewentualne trzy „oczka” gospodarzy poważnie przybliżą ich do europejskich pucharów. Szczecinianie przełamali tydzień temu trwającą dwie kolejki niemoc strzelecką, ale bramka Jakuba Bąka w Zabrzu dała im tylko punkt. Mecz w Chorzowie udowodnił natomiast jak nieobliczalna jest T-Mobile Ekstraklasa - zwycięscy w sześciu kolejnych meczach „Niebiescy” podejmowali nie potrafiących wygrać od siedmiu kolejek gliwiczan. Faworyt derbowego pojedynku mógł być tylko jeden, mimo to po 90 minutach wynik brzmiał 2:0 dla Piasta. Przez to potknięcie podopieczni Jana Kociana spadli na czwartą pozycję i żeby mieć nadzieję na powrót na podium, muszą w Szczecinie zgarnąć komplet punktów.
Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze, godz. 18.00
Spotkanie dwóch drużyn, które zmieniły trenerów na wiosnę. Od kiedy gospodarzy przejął Tadeusz Pawłowski, wrocławianie zdobyli pięć punktów w trzech spotkaniach. Wynik to nie najgorszy, ale forma Śląska nadal pozostawia wiele do życzenia. Do tego w niedzielę gospodarze będą musieli poradzić sobie bez zawieszonego za czerwoną kartkę w Lubinie Dudu Paraiby. Mecz z Górnikiem będzie swoistym starciem austriackiej myśli szkoleniowej Pawłowskiego z tą amerykańską, Roberta Warzychy. Trudno rozliczać byłego reprezentanta Polski z remisu 1:1 z Pogonią w debiucie – w dwa dni niewiele można zmienić. Czy tydzień treningów pod okiem nowego szkoleniowca wystarczy już, abyśmy mogli zauważyć coś nowego?
Poniedziałek, 24 marca
Piast Gliwice – Legia Warszawa, godz. 18.00
Wyniki spotkań obu drużyn w poprzedniej kolejce były chyba największym zaskoczeniem. Piast przerwał niechlubną serię siedmiu spotkań bez zwycięstwa i ograł 2:0 faworyzowany Ruch Chorzów. Zwycięstwo było tym cenniejsze, że mecze z „Niebieskimi” to derby Górnego Śląska. W poniedziałkowy wieczór gospodarze podejmą inną drużynę ze ścisłej, ligowej czołówki – Legię. Warszawianie, po znakomitej pierwszej połowie meczu z Wisłą, nie potrafili utrzymać dwubramkowego prowadzenia i spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Na legionistach wyraźnie ciąży presja związana z historycznym, tysięcznym zwycięstwem w Ekstraklasie. Podopieczni Berga nie są w stanie odnieść go już od trzech kolejek.
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















