Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 26. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 26. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 03-04-2015 15:41



Po raz kolejny pogoda plecie nam małego figla i zamiast uraczyć słonecznymi dniami w Wielkanoc, bardziej przypomina zimę. To jednak nie odstrasza polskich piłkarzy i będą oni liczyć na nasze wsparcie w ten świąteczny weekend, między jedną wizytą u rodziny a drugą.


W poprzedniej kolejce, przed dwutygodniową przerwą na mecze reprezentacji narodowych, w Wielkich Derbach Krakowa lepsza okazała się Wisła, wygrywając z sąsiadką z drugiej strony Błoń 2:1. Takim samym rezultatem zakończyło się szlagierowe starcie Lecha z Legią. Warto również odnotować kolejne, czwarte z rzędu zwycięstwo Zawiszy Bydgoszcz.

Przyjrzyjmy się teraz temu, co czeka nas w najbliższej kolejce T-ME!

Sobota, 4 kwietnia

Cracovia – Lechia Gdańsk, godz. 13.00
Ciemne chmury zebrały się nad głową Roberta Podolińskiego po tym, jak „Pasy” skompromitowały się w Pucharze Polski, odpadając z drugoligowymi Błękitnymi, a potem przegrały w derbach z Wisłą. Władze klubu z Kałuży nie podjęły jednak żadnej pochopnej decyzji i szkoleniowiec pozostał na stanowisku, choć nastroje w drużynie są minorowe. W Wielką Sobotę daleki wyjazd do Krakowa zaliczy gdańska Lechia – jedna z najlepiej punktujących na wiosnę drużyn. Podopieczni Jerzego Brzęczka notują aktualnie serię trzech z rzędu zwycięstw i w stolicy Małopolski cel mają jeden: przedłużyć dobrą passę i kontynuować wspinaczkę w górę tabeli.

Śląsk Wrocław – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 15.30
Rok 2015 jest jak najgorszy koszmar dla wszystkich sympatyków Śląska. Wrocławianie nie zdołali jak dotąd wygrać ani jednego meczu i w dodatku odpadli z rywalizacji o Puchar Polski. Słaba dyspozycja kosztowała ich fotel wicelidera tabeli, aktualnie zespół prowadzony przez Tadeusza Pawłowskiego znajduje się na czwartej pozycji. Tylko trzy punkty dzielą „Górali” od ich sobotniego rywala i można być pewnym, że po wysokiej porażce z Legią w Pucharze Polski 1:4 bielszczanie będą chcieli wywieźć z Dolnego Śląska komplet „oczek”. Aż siedem z ostatnich ośmiu spotkań obu drużyn kończyło się remisem. Czy taki wynik padnie także i tym razem?

GKS Bełchatów – Lech Poznań, godz. 18.00

Konsekwentny marsz w dół tabeli prezentuje w ostatnich tygodniach Bełchatów. Z drużyny, która walczyła jak równy z równym z czołówką ligi, GKS stał się jednym z kandydatów do spadku. Seria trzech z rzędu porażek nie napawa optymizmem nowego trenera bełchatowian, Marka Zuba, ale kto wie, może w trakcie dwutygodniowej przerwy w rozgrywkach udało mu się odmienić grę zespołu? W sobotni wieczór byłego opiekuna Żalgirisu Wilno czeka nie lada rywal – poznański Lech, który dzięki triumfowi nad Legią w poprzedniej serii gier powrócił na fotel wicelidera. Dobrą dyspozycję „Kolejorz” całkowicie przekreślił w środku tygodnia, przegrywając w Pucharze Polski aż 3:1 z rewelacją rozgrywek, Błękitnymi Stargard Szczeciński. Którą z dwóch twarzy poznaniaków zobaczymy w Bełchatowie?

Legia Warszawa – Piast Gliwice, godz. 20.30
Mieszane uczucia mają ostatnio kibice „Wojskowych”. Niby Legia zajmuje pierwsze miejsce w lidze i ma duże szanse na awans do finału Pucharu Polski, jej ostatnie wyniki w Ekstraklasie nie napawają jednak dumą. Najpierw szczęśliwy remis 2:2 z osłabioną Wisłą przy Łazienkowskiej, potem porażka 1:2 w Derbach Polski z Lechem. Podopieczni Henninga Berga mieli z łatwością wygrać ligę po raz trzeci z rzędu, teraz to zadanie nie wydaje się już takie proste, bo nad drugim „Kolejorzem” warszawianie mają jedynie trzy „oczka” przewagi. Czas na wpadki się skończył, w spotkaniu z Piastem legioniści będą chcieli pokazać na co ich stać. Gliwiczanom nie pomogła zmiana na stanowisku trenera i Radoslav Latal w swoim debiucie w polskiej lidze przegrał przed własną publicznością 1:2 z Koroną. Jak sam twierdzi, ma sposób na Legię, efekty zobaczymy już w sobotę.

Poniedziałek, 6 kwietnia
Korona Kielce – Górnik Łęczna, godz. 13.00
Bardzo dobre wyniki osiągane na wiosnę pozwoliły Koronie na wydostanie się z dolnej części tabeli. Teraz kielczanie coraz poważniej myślą o awansie do pierwszej ósemki, do której brakuje im już tylko czterech „oczek”. Zwycięstwo przywiezione z Gliwic w poprzedniej kolejce dodało podopiecznym Ryszarda Tarasiewicza dużo pewności siebie, którą będą chcieli pokazać w starciu z Górnikiem Łęczna. Oba zespoły dzieli tylko jeden punkt, kibice mogą więc być pewni, że starcie to będzie niezwykle zacięte. W ostatnim spotkaniu kielczan z Górnikiem górą był beniaminek, zwyciężając 1:0. Czy gospodarze poniedziałkowego meczu wykorzystają atut własnego boiska i zrewanżują się za tę porażkę?

Górnik Zabrze – Ruch Chorzów, godz. 15.30

Po Wielkich Derbach Krakowa w poprzedniej kolejce teraz przyszedł czas na Wielkie Derby Śląska. Oba zespoły niegdyś rządziły i dzieliły w polskiej piłce nożnej – mają na swym koncie po 14 mistrzowskich tytułów, co nadal jest najlepszym wynikiem w kraju. Aktualnie w lepszej dyspozycji wydaje się być Górnik, który zamyka pierwszą ósemkę z 35 punktami na koncie. Ruch nadal jest przedostatni, w dodatku przed dwoma tygodniami mocno skomplikował swą sytuację, przegrywając z ostatnim Zawiszą. „Niebiescy” potrzebują punktów jak tlenu, dlatego w poniedziałkowym, derbowym starciu będą podwójnie zmotywowani.

Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków, godz. 18.00
Absolutnie nieobliczalną drużyną jest na wiosnę Jagiellonia. Białostoczanie wydają się być w stanie wygrać i przegrać z dosłownie każdym, dlatego jakiekolwiek typowanie wyników drużyny prowadzonej przez Michała Probierza jest mocno niewskazane. W poprzedniej serii gier „Jaga” musiała uznać wyższość Podbeskidzia i nad poniedziałkowym rywalem z Małopolski ma już tylko cztery punkty przewagi. Niesamowitej metamorfozy dokonał w Wiśle trener Kazimierz Moskal – po kapitalnym, choć pechowo zremisowanym meczu z Legią przyszły wygrane derby i, parafrazując wiślacką przyśpiewkę, nad Krakowem znów zaświeciło słońce. Czy na Podlasiu Biała Gwiazda po raz kolejny zapunktuje?

Wtorek, 7 kwietnia

Zawisza Bydgoszcz – Pogoń Szczecin, godz. 20.30
Mariusz Rumak powoli zaczyna być nazywany w Bydgoszczy cudotwórcą. Od początku 2015 roku to nie Lech, Legia, Wisła czy Śląsk zdobyły najwięcej punktów – to ostatni w tabeli Zawisza! Przed dwoma tygodniami „Zetka” odniosła w Chorzowie niezwykle cenne zwycięstwo w meczu z przedostatnim Ruchem. Sytuacja bydgoszczan wygląda coraz lepiej i słowo „utrzymanie” nie brzmi już jak science - fiction. Szczecinianie w poprzedniej kolejce przerwali za to niechlubną serię pięciu z rzędu meczów bez triumfu i pokonali Bełchatów 3:0 po hattricku Marcina Robaka. Czy supersnajper Pogoni trafi do siatki również w Bydgoszczy?

Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony