Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Zapowiedź 24. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
Data publikacji: 13-03-2015 09:15Ani się obejrzeliśmy, a do końca sezonu zasadniczego pozostało już tylko 7 kolejek. Zespoły mogą więc dopisać do swych kont maksymalnie 21 punktów, ale forma drużyn jest tak nieprzewidywalna, że emocje wydają sie być zagwarantowane.
Na miano prawdziwych rycerzy wiosny zasłużył bydgoski Zawisza. Zespół prowadzony przez Mariusza Rumaka w 2015 roku nie stracił jeszcze bramki, dopisał do swego konta 8 punktów i wyraźnie pokazuje, że nie ma zamiaru poddawać się w walce o utrzymanie. Na zwycięskie tory wróciła Legia, która w ubiegłym tygodniu gładko rozprawiła się ze Śląskiem, wygrywając we Wrocławiu 3:1.
W Krakowie doszło za to do pierwszej na wiosnę zmiany trenera – Franciszka Smudę zastąpił świetnie znany wiślackim kibicom Kazimierz Moskal.
Przyjrzyjmy się zatem temu, co zobaczymy na polskich boiskach w najbliższy weekend!
Piątek, 13 marca
Cracovia – Piast Gliwice, godz. 18.00
Źle dzieje się ostatnio w zespole z Kałuży. Najpierw porażka 0:2 w Pucharze Polski z Błękitnymi Stargard Szczeciński, przed tygodniem kolejna klęska – tym razem w Łęcznej, z tamtejszym Górnikiem. O dziwo, Cracovia nie zagrała w tym meczu źle, fakty są jednak takie, że do stolicy Małopolski wrócili na tarczy i nad przedostatnim w tabeli Ruchem mają już tylko 1 punkt przewagi. Do Krakowa przyjedzie Piast, który z pewnością pluje sobie w brodę za wypuszczone z rąk w ostatnich minutach zwycięstwo z Górnikiem. Gliwiczanom stadion „Pasów” kojarzy się jednak wyśmienicie – w maju ubiegłego roku wygrali tam aż 5:1. Jak będzie tym razem?
Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk, godz. 20.30
Do piątkowych Derbów Północy w lepszych nastrojach z pewnością podejdą gdańszczanie. Lechia przed tygodniem ograła przed własną publicznością GKS Bełchatów i choć w żadnym meczu na wiosnę nie strzeliła więcej niż jedną bramkę, to regularnie punktuje i zajmuje już 11. miejsce w tabeli. Pogoń w 2015 roku zdobyła tylko dwa oczka, ale jej dorobek punktowy jest identyczny jak rywali z Gdańska – 7 zwycięstw, 8 remisów i tyle samo porażek, co razem daje 29 „oczek”. Pojedynki derbowe zawsze wyzwalają dodatkowe emocje, wskazanie faworyta tego spotkania wydaje się być więc niemożliwe.
Sobota, 14 marca
Górnik Zabrze – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 15.30
Przed tygodniem zabrzanie wykorzystali chyba limit szczęścia na ten miesiąc – jak inaczej tłumaczyć to, że remis w spotkaniu z Piastem zapewnił im na 5 minut przed końcowym gwizdkiem obrońca gliwiczan, Piotr Brożek, pakując piłkę do własnej bramki po niefortunnej interwencji? Małe derby Śląska mogły się jednak podobać i nie można odmówić Górnikowi tego, że stworzył sobie kilka ciekawych okazji do zdobycia gola. W sobotnie popołudnie rozstrzelany ostatnio zespół z Zabrza (5 goli w dwóch meczach) podejmie lubiące grać defensywnie Podbeskidzie. „Górnicy” w poprzedniej kolejce zremisowali 2:2 z Koroną, ratując jeden punkt w samej końcówce za sprawą Korzyma. Czy i tym razem uda im się „uciec spod topora”?
Jagiellonia Białystok – Górnik Łęczna, godz. 15.30
Piłkarze „Jagi” zabrali swoich kibiców na przejażdżkę rollercoasterem. Najpierw zwyciężyli w niezwykle trudnych meczach z Legią i Śląskiem, potem jednak dwa razy z rzędu przegrali – z Koroną i Lechem. Niezwykle trudno przewidzieć więc, co podopieczni Michała Probierza pokażą w spotkaniu z Łęczną, która przed tygodniem pokonała na własnym stadionie Cracovię. Górnik przyjedzie do Białegostoku pierwszy raz od 10 lat, kiedy to mierzył się z Jagiellonią w Pucharze Polski. Górą byli wtedy białostoczanie, teraz jednak ich forma jest tak nieprzewidywalna, że żaden wynik w tym meczu nie powinien nikogo zdziwić.
Zawisza Bydgoszcz – Lech Poznań, godz. 18.00
Trener Rumak nie mógł wymarzyć sobie lepszego momentu na spotkanie ze swoją dawną drużyną. Zawisza na wiosnę gra o niebo lepiej niż jesienią, o czym najlepiej świadczy ilość straconych przed bydgoszczan bramek. Wynosi ona okrągłe zero, podczas gdy w 19 spotkaniach rundy jesiennej „Zetka” dała sobie wbić aż 42 gole! Do utrzymania podopiecznym Rumaka brakuje jednak sporo, dlatego w każdym meczu zmuszeni są walczyć o pełną pulę. „Kolejorz” po ubiegłotygodniowym zwycięstwie nad Jagiellonią zameldował się na drugim miejscu w tabeli i z pewnością nie ma zamiaru nikomu go oddawać. Warunkiem jest jednak komplet punktów w meczu z Zawiszą.
Niedziela, 15 marca
Korona Kielce – Śląsk Wrocław, godz. 15.30
Choć w tabeli oba zespoły dzieli aż 9 miejsc, to faworytem tego meczu, z uwagi na aktualną dyspozycję, wydaje się być Korona. Kielczanie na wiosnę jeszcze nie przegrali, do swego konta dopisali 6 punktów i udało im się nawet awansować na 13. lokatę. Śląsk w 2015 roku spisuje się natomiast fatalnie i jest drugim najgorszym zespołem w lidze pod tym względem. Wrocławianie dwukrotnie przegrali, zanotowali też dwa remisy i mocną pozycję wicelidera zamienili na 4. miejsce. Ubiegłotygodniowa porażka z Legią przed własną publicznością jeszcze ich sytuację pogorszyła i do warszawian podopieczni Pawłowskiego tracą już 8 punktów. Lecz kto wie, może Śląsk właśnie w Kielcach wreszcie weźmie się do roboty i powtórzy wynik z maja ubiegłego roku, kiedy rozbił kielczan aż 5:1?
Legia Warszawa – Wisła Kraków, godz. 18.00
Absolutny hit kolejki w Warszawie. Legia, po nieudanej przygodzie w Lidze Europy, wróciła do traktowania Ekstraklasy priorytetowo i od razu przełożyło się to na jej wyniki. W dwóch poprzednich spotkaniach warszawianie strzelili 6 goli, tracąc tylko jednego i umocnili się na fotelu lidera. Wisła wręcz przeciwnie – marsz w dół tabeli spowodował zmianę na stanowisku szkoleniowca Białej Gwiazdy i od poniedziałku z zespołem pracuje wiślak z krwi i kości – Kazimierz Moskal. Krakowscy kibice liczą, że zadziała świetnie znany w piłce „efekt nowej miotły” i Wisła pokaże na co ją stać w stolicy. Zadanie będzie jednak nieco utrudnione, bo przy Łazienkowskiej nie zobaczymy zawieszonego za nadmiar żółtych kartek kapitana zespołu, Arkadiusza Głowackiego.
Poniedziałek, 16 marca
GKS Bełchatów – Ruch Chorzów, godz. 18.00
Od kiedy w zespole Bełchatowa pojawił się Arkadiusz Piech, gra GKS-u stała się bardzo przewidywalna. Wszyscy koledzy z drużyny szukają na boisku swojego snajpera, który z pewnością znajdzie sposób na pokonanie bramkarza rywali. Niewiele brakło, a w Gdańsku Piech trafiłby do siatki w czwartym z rzędu spotkaniu. Tak się jednak nie stało, Bełchatów do domu wrócił na tarczy, w poniedziałkowy wieczór Piech będzie miał jednak szansę strzelić gola swojemu byłemu zespołowi – Ruchowi Chorzów. W barwach „Niebieskich” napastnik rozegrał ponad 100 meczów, w których strzelił 30 goli. Aktualnie chorzowianom bardzo by się przydał, bo podopieczni Fornalika ambitnie walczą o utrzymanie. Ostatni mecz na wyjeździe Ruch wygrał jednak dopiero w sierpniu ubiegłego roku. Czy w poniedziałek przyjdzie czas na przełamanie?
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















