Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 05-03-2015 10:02



Próżno szukać tak nieprzewidywalnej ligi, jak polska Ekstraklasa. Każdy mecz wydaje się mieć faworyta, ale wrażenie to szybko weryfikuje zazwyczaj rzeczywistość i rezultaty bywają zaskakujące, jak przed tygodniem.


Trudno bowiem wytłumaczyć jak to możliwe, by Jagiellonia, która na wiosnę ograła i Legię, i Śląsk, przed własną publicznością uległa walczącej o utrzymanie Koronie. Konia z rzędem także temu, kto przewidział zwycięstwo 2:0 Zawiszy z Piastem – pierwszy triumf bydgoszczan od 20 października ubiegłego roku. Jak widać, na polskich boiskach możliwe jest wszystko, emocji więc nie brakuje!

Przyjrzyjmy się teraz temu, co zobaczymy w następnej, 23. kolejce T-ME.

Piątek, 6 marca
Ruch Chorzów – Pogoń Szczecin, godz. 18.00
„Niebiescy” przed tygodniem podzielili się punktami z Lechią, choć punktów potrzebują jak tlenu – przedostatnia pozycja w tabeli nikogo w Chorzowie nie zadowala i z pewnością trener Fornalik planuje się z nią pożegnać jak najszybciej. Aby tak się stało, nie wystarczy jeden wygrany mecz, ale ich cała seria. Najbliższa ku temu okazja nadarzy się w piątkowy wieczór, kiedy na Śląsk przyjedzie załamana Pogoń. „Portowcy” mieli z łatwością uporać się na własnym stadionie z Górnikiem Łęczna, zamiast tego przegrali jednak 0:1, tracąc bramkę w 85. minucie gry. Był to już piąty z rzędu ligowy mecz szczecinian bez zwycięstwa. Czy Jan Kocian wykorzysta swą wiedzę na temat Ruchu i przywiezie z Chorzowa komplet oczek?

Lech Poznań – Jagiellonia Białystok, godz. 20.30

Początek 2015 roku to dla Jagiellonii prawdziwy maraton trudnych sprawdzianów: mecze z Legią, Śląskiem i Lechem, wszystkie na przestrzeni czterech tygodni. Jeszcze kilka dni temu możnaby powiedzieć, że białostoczanie mają duże szanse na wywiezienie z Bułgarskiej trzech punktów, ale po ubiegłotygodniowej porażce na własnym boisku z Koroną, forma „Jagi” może zastanawiać. Lech na wiosnę porażki jeszcze nie doznał, zanadto jednak upodobał sobie remisy, których ma na koncie już 10 – najwięcej w lidze. W poprzedniej serii gier trener Skorża musiał zadowolić się kolejnym podziałem punktów, tym razem z Cracovią. W piątek podobny scenariusz nie wchodzi w grę.

Sobota, 7 marca
Piast Gliwice – Górnik Zabrze, godz. 15.30
Niezwykle stresującą wiosnę przeżywają „Piastunki”. Po przegranym derbowym meczu na inaugurację roku 2015 z Ruchem Chorzów teraz czeka ich kolejne starcie z rywalem zza miedzy – Górnikiem. Drużyna Angela Pereza Garcii przystąpi do niego w minorowych nastrojach po zaskakującej, acz w pełni zasłużonej porażce z Zawiszą. Górnik może być natomiast dumny z widowiska, które stworzył przed tygodniem wraz ze Śląskiem. Padł w nim remis 3:3, kibice nie mogli narzekać więc na brak emocji. Wiemy dobrze, że „derby rządzą się swoimi prawami”, ale kto wie, może zabrzanie znów zagwarantują nam moc wrażeń?

Wisła Kraków – Zawisza Bydgoszcz, godz. 15.30
Od początku roku gołym okiem widać, że Białej Gwieździe czegoś jeszcze brakuje. Czasem jest to zimna krew pod bramką rywala, kiedy indziej ostatnie podanie, największym mankamentem wiślaków jest jednak brak szczęścia. Gdyby drużyna Smudy miała go choć odrobinę więcej, w ostatnich trzech spotkaniach dopisałaby do swojego konta zdecydowanie więcej, niż tylko punkt. W sobotnie popołudnie do Krakowa przyjedzie bydgoski Zawisza, który przed tygodniem ograł Piasta 2:0. Kibice „Zetki” czekali na ligowe zwycięstwo swojej drużyny przez dokładnie 131 dni i liczą, że teraz pójdzie już z górki. Przed podopiecznymi Mariusza Rumaka jeszcze daleka droga do utrzymania w Ekstraklasie.

Lechia Gdańsk – GKS Bełchatów, godz. 18.00

Gdańszczanie wiosnę tylko dobrze rozpoczęli: po zwycięstwie na inaugurację wydawało się, że gdańszczanie rozpoczną prawdziwy marsz w górę tabeli. Tak się jednak nie stało, Lechia kolejne dwa spotkania tylko zremisowała i dolna część tabeli to nadal jej rewir. Bełchatowianom za to dobrze wyszła gra z nożem na gardle i po trzech z rzędu porażkach w lidze, przed tygodniem ograli przed własną publicznością Wisłę Kraków. Zainkasowane trzy punkty pozwoliły GKS-owi na awans do pierwszej ósemki, ale aby tam pozostać, muszą dalej punktować. Czy z Pomorza uda im się wrócić
z korzystnym rezultatem?

Niedziela, 8 marca
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Korona Kielce, godz. 15.30
Pecha mieli „Górale” w starciu z Legią. Bielszczanie po cichu liczyli pewnie, że „Wojskowi” znów zagrają w rezerwowym składzie i uda im się urwać im punkty. Tak się jednak nie stało i Podbeskidzie dostało w stolicy niemałą lekcję futbolu, przegrywając 0:3. Zawodnicy Leszka Ojrzyńskiego będą mogli pokazać ile z niej wyciągnęli już w niedzielne popołudnie, kiedy zmierzą się z byłym zespołem swojego trenera – Koroną. Kielczanie na wiosnę jeszcze nie przegrali, a na swym koncie mają już punkt wywalczony z Legią i wyjazdowe zwycięstwo z wiceliderem z Białegostoku. Bielsko nie jest im więc chyba straszne, chociaż muszą pamiętać, że nie wygrali tam od sierpnia 2011 roku.

Śląsk Wrocław – Legia Warszawa, godz. 18.00
Hit kolejki we Wrocławiu. Do niedawna Śląsk znajdował się w tabeli tuż za plecami Legii, ale jego mierna dyspozycja na wiosnę sprawiła, że zespół prowadzony przez Tadeusza Pawłowskiego znalazł się poza podium. Przed tygodniem wrocławianie zaserwowali swoim kibicom prawdziwy horror, który zakończył się remisem 3:3 z Górnikiem Zabrze. Legia wygrała za to pierwszy raz od trzech ligowych potyczek, a ich ofiarą padło Podbeskidzie. Trzeciego gola dla warszawian zdobył Orlando Sa, który z imponującą regularnością trafił do siatki rywali jesienią. Kto będzie górą w portugalskim pojedynku: Sa kontra bracia Paixao?

Poniedziałek, 9 marca

Górnik Łęczna – Cracovia, godz. 18.00
Łęcznianie zbierają ligowe punkty po cichu, zbytnio się nie afiszując. Wychodzi im to zaskakująco dobrze i dzięki kompletowi oczek wywiezionemu przed tygodniem ze Szczecina, Górnik ma już tylko dwa punkty straty do pierwszej ósemki. Cracovia na wiosnę jeszcze co prawda nie przegrała, ale trzy z rzędu remisy wcale nie zbliżyły jej do wymarzonej górnej części tabeli. Co gorsza, w tygodniu „Pasy” sensacyjnie przegrały mecz Pucharu Polski z II-ligowym zespołem Błękitni Stargard i nastroje w drużynie Roberta Podolińskiego są fatalne. Pomóc może tylko zwycięstwo w lidze, lecz na wyjazdach krakowianie radzą sobie w tym sezonie poniżej oczekiwań i z obcych stadionów przywieźli tylko jedno zwycięstwo. Czy w poniedziałek znów wrócą do domów na tarczy?

Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony