Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Zapowiedź 22. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
Data publikacji: 27-02-2015 09:45Niezwykle napięty harmonogram mają ostatnio wszyscy fani futbolu! Liga Mistrzów, Liga Europy, topowe zagraniczne ligi, a na dodatek, jako swoista wisienka na torcie, T-Mobile Ekstraklasa. Walka o tytuł mistrza Polski nabiera rumieńców, absolutnie nic nie jest jeszcze przesądzone i kolejne tygodnie zapowiadają się absolutnie fascynująco.
O to, by liga stała się ciekawsza, zadbała przed tygodniem Legia, która z Kielc wywiozła bezbramkowy remis i tym samym nie wygrała już trzeciego ligowego meczu z rzędu. Sytuację tę wykorzystała Jagiellonia – dzięki zwycięstwu 1:0 nad Śląskiem białostoczanie awansowali na fotel wicelidera i mają jedynie „oczko” straty do Wojskowych. Na dole tabeli przegrywać przestał co prawda Zawisza, ale dwa punkty wywalczone w 2015 roku w żaden sposób nie poprawiają jego beznadziejnej sytuacji i bydgoszczanie pozostają najgorszym zespołem ligi.
A co czeka nas w najbliższej kolejce T-ME? Przyglądnijmy się temu już teraz!
Piątek, 27 lutego
Ruch Chorzów – Lechia Gdańsk, godz. 18.00
Zwycięstwo w derbach z Piastem miało dodać chorzowianom skrzydeł i podopieczni Waldemara Fornalika jechali do Poznania z ambitnymi planami. Te zostały szybko zweryfikowane przez rzeczywistość – Lech wygrał 2:1, odsyłając „Niebieskich” z kwitkiem. W piątkowy wieczór Ruch czeka równie trudne zadanie, Lechia to bowiem zupełnie inna drużyna niż przed przerwą zimową. Trener Brzęczek coraz lepiej współpracuje ze swoimi zawodnikami, co wyraźnie przekłada się na ich grę. Tydzień temu lechiści wprawdzie bezbramkowo zremisowali z Zawiszą, ale bydgoszczanie mogli mówić po tym meczu o sporym szczęściu. Czy na Śląsku gdańszczanie trafią już do siatki?
Cracovia – Lech Poznań, godz. 20.30
Mecz przyjaźni na trybunach, na boisku dojdzie jednak do twardej walki. I jedni, i drudzy potrzebują kompletu punktów, choć ich cele są zgoła różne. Gospodarze na wiosnę dwukrotnie dzielili się „oczkami”, przez co zbliżyła się do nich strefa spadkowa. „Pasy” z pewnością pamiętają jeszcze druzgocącą porażkę aż 1:6 przed własną publicznością, jakiej doznali w meczu z Lechem w ubiegłym sezonie. Skład krakowian został od tego czasu gruntownie przebudowany i pozostało w nim tylko pięciu graczy sprzed roku. Goście, aby gonić Legię i Jagiellonię, muszą regularnie punktować. W meczu z Ruchem pokazali kilka ciekawych akcji, z pewnością marzą więc o wywiezieniu z Małopolski kolejnego cennego zwycięstwa.
Sobota, 28 lutego
GKS Bełchatów – Wisła Kraków, godz. 15.30
Fatalnie rozpoczęli rok 2015 bełchatowianie – najpierw porażka przed własną publicznością z Podbeskidziem, w ubiegłym tygodniu klęska w starciu z Piastem. Zadanie wywiezienia korzystnego rezultatu z Górnego Śląska mocno skomplikował kolegom Telichowski, który został ukarany w tym meczu czerwoną kartką już w 23. minucie i za swoje brutalne wejście będzie pauzował w trzech kolejkach. GKS nie zaznał smaku zwycięstwa już od siedmiu ligowych spotkań, a w sobotę będzie o to niezwykle trudno. Do Bełchatowa przyjedzie podrażniona ostatnimi niepowodzeniami Wisła, która na wiosnę zdobyła tylko punkt. W starciu z Pogonią Biała Gwiazda stworzyła sobie sporo okazji do zdobycia gola, zabrakło jednak skuteczności. Czy tym razem krakowianie wyregulują swoje celowniki?
Zawisza Bydgoszcz – Piast Gliwice, godz. 15.30
Wiosenne mecze Zawiszy w lidze, mówiąc delikatnie, nie należą do najbardziej porywających. Dwa bezbramkowe remisy to też za mało, by poprawić swą sytuację w tabeli. Trener Rumak świetnie wie, że jego zespół jak tlenu potrzebuje zwycięstw. Czas ucieka, pora postawić wszystko na jedną kartę
i z Piastem zagrać o pełną pulę. Na boisku może zobaczymy już wypożyczonego z Lechii Pawłowskiego, na którego mocno liczą w Bydgoszczy. Piast ograł przed tygodniem osłabiony GKS 3:1,swój setny mecz w Ekstraklasie golem uczcił Podgórski i na północ Polski pojedzie w dobrym nastroju. Teraz kapitan zespołu musi jednak zrobić wszystko, by nie dopuścić do powtórki z ubiegłego sezonu, kiedy Zawisza ograł „Piastunki” aż 6:0.
Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław, godz. 18.00
Tylko punkcik dopisany do konta Śląska na wiosnę sprawił, że wrocławianie spadli na czwarte miejsce w tabeli. Zespół prowadzony przez Tadeusza Pawłowskiego jak najszybciej musi wrócić na dobre tory, jeśli nie chce, by czołówka stawki mu odskoczyła. Górnik przed tygodniem wywiózł skromne zwycięstwo z Łęcznej, pierwsze od pięciu ligowych spotkań. Goście z Dolnego Śląska to jednak rywal znacznie silniejszy i forma, którą prezentują zabrzanie od początku rundy wiosennej, może nie wystarczyć, by komplet oczek został przy Roosevelta. Poprzednie dwa mecze w Zabrzu ze Śląskiem wygrywali jednak gospodarze, może przedłużą tę solidną passę?
Niedziela, 1 marca
Jagiellonia Białystok – Korona Kielce, godz. 15.30
Białostoczanie to jedyny zespół w lidze, który na wiosnę wygrał oba mecze. Sześć zdobytych w nich „oczek” pozwoliło Jagiellonii na awans na fotel wicelidera, apetyty jednak dalej rosną – Legia ma w swym dorobku tylko jeden punkt więcej, dlaczego więc nie walczyć o to, by to zespół Michała Probierza otwierał ligową tabelę? Jeśli zawodnicy grający w żółto – czerwonych strojach utrzymają swą wysoką dyspozycję, nie powinni mieć większych problemów z ograniem Korony. Co prawda kielczanie zremisowali przed tygodniem z nie byle kim, bo z warszawską Legią, Wojskowi przyjechali jednak na Kolporter Arenę w mocno rezerwowym składzie. „Złoto – krwiści” zrobią z pewnością wszystko, by napsuć białostoczanom jak najwięcej... krwi.
Legia Warszawa – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 18.00
Patrząc na Legię, wyraźnie widać, jakie priorytety ustalił trener Henning Berg: najpierw Liga Europy, potem Ekstraklasa. Dość powiedzieć, że w wyjściowej jedenastce Wojskowych na ubiegłotygodniowe spotkanie z Koroną nie znalazł się żaden zawodnik, który wystąpił przeciwko Ajaxowi Amsterdam w 1/16 finału LE. Stołeczny zespół nie wygrał już od trzech z rzędu spotkań w T-ME, a przeciwko Podbeskidziu idzie mu wybitnie źle. W ostatnich dwóch starciach obu zespołów górą byli „Górale”. Bielszczanie na wiosnę dopisali do swojego konta cztery punkty, dzięki czemu zadomowili się w górnej części tabeli. Aby tam pozostać, nie mogą w Warszawie przegrać.
Poniedziałek, 2 marca
Pogoń Szczecin – Górnik Łęczna, godz. 18.00
Kibiców „Portowców” mogła ucieszyć ubiegłotygodniowa wieść o powrocie do zespołu świetnie znanego polskim kibicom Akahoshiego. Japończyk latem ubiegłego roku został sprzedany do rosyjskiego FK Ufa, rozegrał tam jednak tylko trzy mecze i wrócił do Szczecina na zasadzie wypożyczenia. Jego cel jest jasny: pomóc Pogoni wrócić na zwycięską ścieżkę, którą zgubili cztery kolejki temu. Przed tygodniem zespół prowadzony przez Jana Kociana wywiózł z Krakowa cenny punkt, choć w meczu z Wisłą pokazał niewiele. Łęcznianom w 2015 roku nie udało się jeszcze trafić do siatki – najpierw bezbramkowo zremisowali z Zawiszą, przed tygodniem musieli uznać wyższość Górnika z Zabrza, przegrywając 0:1. Czy przełamią swą niemoc na stadionie im. Floriana Krygiera?
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















