Strona główna » Aktualności » Zapowiedź 19. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Zapowiedź 19. kolejki T-Mobile Ekstraklasy

Data publikacji: 11-12-2014 11:19



Nadchodzi weekend, podczas którego pożegnamy się z T-Mobile Ekstraklasą i powoli zaczniemy myśleć o zbliżających się świętach, nowym roku czy feriach zimowych, a w telewizji emocjonować będziemy się skokami narciarskimi lub występami Justyny Kowalczyk. 


W poniedziałek 15 grudnia, kiedy to rozegrany zostanie ostatni mecz 19. kolejki, minie dokładnie 150 dni od rozpoczęcia obecnego sezonu. Co ciekawe, zespołem, który tę część rozgrywek otworzył i również go zamknie, jest szczecińska Pogoń. 

Poprzednią serię gier można śmiało nazwać czerwoną – w ośmiu spotkaniach sędziowie pokazali trzy czerwone kartki, wszystkie dla drużyn gospodarzy. Wysokie zwycięstwo w Zabrzu odnotowała Legia, która stosunkowo niewielkim nakładem sił strzeliła cztery gole, nie tracąc żadnego. Udany rewanż na Wiśle wziął poznański „Kolejorz”: podopieczni Skorży zwyciężyli w Krakowie 2:1, zmazując plamę za porażkę 2:3 w meczu obu drużyn w sierpniu.
Przyglądnijmy się teraz temu, co zobaczymy na polskich boiskach w ostatniej w tym roku kolejce T-ME!
 
Piątek, 12 grudnia
Korona Kielce – Cracovia, godz. 18.00
Aż sześć kolejek trwał piękny sen Korony – kielczanie zdobyli w tych meczach aż 14 punktów i na dobre wydostali się z dołu tabeli. Pogromcą Kapo i spółki okazała się przed tygodniem Pogoń, która zwyciężając 2:0, zepchnęła drużynę Tarasiewicza na 13. lokatę. Jedną pozycję niżej okupuje piątkowy rywal Korony – Cracovia. „Pasy” nie potrafią wygrać od 5 listopada, kiedy to rozprawili się przed własną publicznością z Zawiszą. Drużyna, której całkiem niedawno bliżej było do grupy mistrzowskiej, niż ostatnich dwóch miejsc w tabeli, z Kolporter Areny musi przywieźć komplet oczek, aby spokojnie spędzić zimową przerwę w rozgrywkach.
 
Śląsk Wrocław – GKS Bełchatów, godz. 20.30
Sporo szczęścia mają w tym roku wrocławianie: najpierw brak kompletu „oczek” w czterech kolejnych meczach nie pozbawił ich miejsca na podium; teraz, kiedy wygrali z Zawiszą, awansowali na pozycję wicelidera i nad kolejnym w tabeli Lechem mają trzy punkty przewagi. Aby tę korzystną lokatę zachować, Śląsk nie może w piątek przegrać z Bełchatowem. Drużyna Kamila Kieresia zdobyła tylko dwie bramki w ostatnich czterech spotkaniach i dopisała do swojego konta dwa remisy. Bełchatowianie jeszcze nie tak dawno temu stanowili ścisłą czołówkę tabeli, teraz zajmują ósme miejsce i muszą drżeć, by roku 2014 nie zakończyć w grupie spadkowej. Czy podarują swym kibicom świąteczny prezent i przywiozą z Dolnego Śląska korzystny rezultat?
 
Sobota, 13 grudnia
Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze, godz. 15.30
Jedna z rewelacji tego sezonu radzi sobie coraz gorzej. W Białymstoku już chyba oswoili się ze słowem „kryzys” i przyznają, że pięć z rzędu meczów bez zwycięstwa to poważny powód do niepokoju. Przed tygodniem wydawało się, że Jagiellonia jest na dobrej drodze do wyjścia z dołka – prowadziła 1:0 z Cracovią, do siatki znów trafił Piątkowski, ale wystarczyła jedna, skuteczna akcja „Pasów” i mecz zakończył się dla przyjezdnych trzecim z rzędu podziałem punktów. W sobotę na nowy stadion w Białymstoku przyjedzie Górnik, upokorzony przed tygodniem przez Legię. Po niedawnej wysokiej klęsce 0:5 z Wisłą, zabrzanie przegrali tym razem 0:4 i w tabeli spadli na szóste miejsce. Czy któraś z drużyn pokusi się o upragnione zwycięstwo?
 
Ruch Chorzów – Wisła Kraków, godz. 15.30
Po wpadce w Łęcznej, w ubiegłym tygodniu „Niebiescy” wrócili na zwycięskie tory i ograli przed własną publicznością Podbeskidzie 2:0. Dziewięć „oczek” zdobytych w czterech spotkaniach znacząco poprawiło dorobek punktowy Ruchu, jednak chorzowianie nadal zajmują przedostatnie miejsce  w tabeli. Aby je opuścić przed przerwą zimową, musieliby wygrać w sobotę z krakowską Wisłą. Biała Gwiazda przyjedzie na Cichą po bolesnej porażce na własnym boisku z Lechem. Podopiecznym Franciszka Smudy brakuje w ostatnich tygodniach szczęścia, z pięciu kolejnych spotkań wygrali tylko jedno. Aby wygrać z „Niebieskimi” pierwszy raz od listopada 2012 r., krakowianie muszą być skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty.
 
Lech Poznań – Lechia Gdańsk, godz. 18.00
Dwa z rzędu ważne zwycięstwa w lidze pozwoliły Lechowi niespodziewanie wskoczyć na podium. Najpierw 3:0 z Górnikiem, przed tygodniem poznaniacy w dość szczęśliwych okolicznościach wywieźli komplet punktów z Reymonta, dzięki czemu zdystansowali w tabeli Wisłę. W stolicy Wielkopolski wszystkim nadal marzy się walka o mistrzostwo, aby tak jednak było, „Kolejorz” musi zacząć wygrywać dużo bardziej regularnie. W sobotni wieczór do stolicy Wielkopolski zawita Lechia, która w ubiegłą niedzielę wygrała pierwszy od 64 dni mecz. Hattrickiem popisał się w tym spotkaniu Piotr Wiśniewski, który w ubiegłym roku trafiał także do siatki Lecha. Czy powtórzy wyczyn na trudnym terenie przy Bułgarskiej?
 
Niedziela, 14 grudnia
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zawisza Bydgoszcz, godz. 15.30
Mecz drużyn, które tracą najwięcej bramek w T-ME, obie ekipy pozwalały rywalom trafiać do swojej siatki w sumie aż 70 razy. Nieco lepsze w tej statystyce jest rzecz jasna Podbeskidzie, zajmujące 9. pozycję w tabeli. „Górale” pomimo porażki w Chorzowie przed tygodniem nie stracili kontaktu z grupą mistrzowską i wciąż mogą spędzić zimę w pierwszej „ósemce”. Wystarczy tylko liczyć na potknięcia Pogoni i Bełchatowa oraz wygrać z Zawiszą. Bydgoszczanie mają na swym koncie dziewięć „oczek”, co oznacza, że średnio na mecz zdobywają... pół punktu. W klubie wszyscy z niecierpliwością czekają na przerwę zimową, podczas której będą mogli odmienić drużynę. Aby jednak odrobinę poprawić kibicom humory, Zawisza powinien przywieźć z Bielska choć jeden punkt.
 
Górnik Łęczna – Legia Warszawa, godz. 18.00
Starcie, które na myśl przywodzi walkę Dawida z Goliatem. Beniaminek z Łęcznej w ostatnim meczu w tym roku podejmie przed własną publicznością mistrza Polski i będzie musiał zrobić wszystko, co w jego mocy, aby nie dopuścić do powtórki z sierpnia, kiedy to przegrał z Legią aż 0:5. Przed tygodniem Górnik podzielił się punktami z Bełchatowem, tym razem poprzeczka powędruje zdecydowanie wyżej. „Wojskowi” imponują w ostatnich dniach formą: trzy mecze, trzy zwycięstwa, dziewięć strzelonych i żadnej straconej bramki. Ich przewaga nad wiceliderem z Wrocławia urosła już do sześciu „oczek” i trudno sobie wyobrazić, aby to łęcznianie byli tym zespołem, który byłby w stanie zatrzymać rozpędzonych podopiecznych Henninga Berga. Czy warszawianie zakończą udany rok z przytupem?
 
Poniedziałek, 15 grudnia
Piast Gliwice – Pogoń Szczecin, godz. 18.00
Cyfrą, która łączy obie ekipy, jest osiem- właśnie tyle punktów w poprzednich pięciu kolejkach zdobyli zarówno gliwiczanie, jak i „Portowcy”. Pomimo podobnej dyspozycji w ostatnich tygodniach, Piast nadal zajmuje miejsce w grupie spadkowej i na awans do pierwszej „ósemki” przed przerwą zimową nie ma już szans. Może za to znacząco zmniejszyć do niej dystans, co udałoby się dzięki zwycięstwu nad Pogonią. W Gliwicach potykały się już w tym sezonie takie firmy jak Lech, Legia, czy Wisła, być może tym razem czas na Pogoń. Zespół Jana Kociana ma tylko trzy punkty przewagi nad grupą spadkową, jednak do podium traci jeszcze mniej – dwa „oczka”. Ewentualny triumf na Górnym Śląsku zasygnalizowałby, że szczecinianie nadal chcą walczyć o najwyższe cele.
 
Dawid Janik
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony