Strona główna » Aktualności » Zapomnijcie o „Małym”. Teraz jest „Silny”

Zapomnijcie o „Małym”. Teraz jest „Silny”

Data publikacji: 16-02-2011 11:49



Patryk Malecki na początku drugiego obozu przygotowawczego zaskoczył kolegów z drużyny nową fryzurą. Wygolony prawie na zero Patryk zyskał też nowy pseudonim – „Silny”. Dlaczego? O tym opowiada sam zawodnik.

Fot. Marcin Górski Fot. Marcin Górski

Podobno to już koniec „Małego”. Teraz jest „Silny”.
(śmiech) Oglądałem film „Wojna polsko-ruska”, w którym rolę Silnego gra Borys Szyc. Każdy mówi, że z nową fryzurą jestem do niego podobny. Teraz więc mam ksywę „Silny”. Śmieję się z tego, ale jeśli koledzy tak mają do mnie mówić, to nie ma problemu.

Koledzy byli zaskoczeni nową fryzurą?
Wydaje mi się, że koledzy już się przyzwyczaili do mojej fryzury, ale przez pierwsze dwa dni każdy był zaskoczony, że mam krótkie włosy. Kiedyś, jak jeszcze mieszkałem w Suwałkach, cały czas chodziłem obcięty na zero. Teraz chciałem coś zmienić i postanowiłem obciąć się na krótko.

Oszczędzasz teraz na fryzjerze?
(śmiech) Tamta fryzura już mi się nudziła. Chciałem więc coś zmienić. Poza tym na obozach mamy po dwa treningi, więc mycie włosów dwa razy dziennie jest trochę uciążliwe. Zmiana fryzury była więc także podyktowana tym, żeby teraz można było szybko wskoczyć pod prysznic i przepłukać głowę.

Przejdźmy do tematów piłkarskich. Ostatnio w jednym z wywiadów mówiłeś, że miałeś nadzieję, że trener zacznie wystawiać Cię na środku ataku. Okazuje się jednak, że i ze skrzydła możesz strzelać bramki.
Tak, można. Na pewno jednak grając w ataku łatwiej zdobywać gole. Sądziłem, że po odejściu Pawła trener da mi szansę w ataku. On jednak dalej widzi mnie na prawej pomocy. Muszę się więc temu podporządkować. Nie jest ważne, gdzie mnie trener wystawia, ważne, żebym grał w pierwszej jedenastce.

Często jednak, zgodnie z zaleceniami trenera, schodzisz do środka i można powiedzieć, że grasz wtedy takiego drugiego napastnika.
Dokładnie. Takie właśnie mamy założenia, że jeśli piłka jest po drugiej stronie boiska i ma ją na przykład Andraż Kirm, to ja mam być blisko Genkova. Gramy wtedy tak jakby dwójką napastników. Gdy jednak piłka jest po mojej stronie, muszę zachowywać się jak prawy pomocnik. Wydaje mi się, że to dobrze, że trener pcha mnie do przodu. Mnie wtedy jest łatwiej grać, bo mogę strzelić gola albo podać piłkę koledze.

Chyba szybko znalazłeś wspólny język z Cvetanem Genkovem. Brał on udział przy obu Twoich golach z BATE.
Widać, że to dobry zawodnik. Na pewno nie jest jeszcze przygotowany w stu procentach, ale już teraz widać, że potrafi grać w piłkę. Już wcześniej mówiłem, że na pewno będzie dla nas dużym wzmocnieniem. Gdy będzie gotowy w stu procentach, to na pewno zacznie strzelać też gole. Najważniejsze jest to, że nie boi się gry, nie boi się walki w powietrzu. Jest twardo grającym zawodnikiem, silnym, wraca się też do pomocy. To na pewno spore zalety. Wydaje mi się, że będzie dużym wzmocnieniem dla Wisły.

Wygląda na to, że ty fizycznie jesteś już przygotowany na mecze ligowe.
W poprzednim sezonie w trakcie przygotowań byłem na meczach reprezentacji. W trzech spotkaniach zagrałem tylko minutę, a samym treningiem nic się nie zdziała. Moje przygotowania przez to były trochę rozszarpane. Teraz na szczęście wszystko dobrze się układa. Jesteśmy po pierwszym, bardzo ciężkim obozie. Wydaje mi się, że jestem już przygotowany do sezonu. Na razie mamy po dwa ciężkie treningi dziennie, ale myślę, że trener będzie już trochę odpuszczał i dzięki temu nogi nam jeszcze „puszczą”. Będą one mocniejsze, świeższe i te ciężkie treningi przełożą się na dobrą grę w lidze. Głęboko wierzę w to, że tak będzie.

W porównaniu do obozu w Hiszpanii nogi już puszczają?
Zdecydowanie! Każdy nas rugał za to, że przegrywamy z Norwegami. Tamte drużyny grały bardzo dobrze w piłkę, ale prawda też jest taka, że my w Hiszpanii przede wszystkim skupialiśmy się na pracy fizycznej. Do 30 minuty w każdym meczu to jeszcze jakoś wyglądało, a potem można powiedzieć, że było już fatalnie. Wszystko przez to, że nogi nie pozwalały nam na więcej, że ciało było zmęczone. Na tym obozie jest coraz lepiej. Nogi już są świeższe. Mecz, który rozegraliśmy z BATE Borysów, pokazał, że gdy jesteśmy bardziej wypoczęci, możemy zagrać z bardzo dobrą drużyną jak równy z równym. Na pewno cieszymy się, że wygraliśmy to spotkanie 3:1. Przed nami jeszcze ostatni sparing przed meczem z Arką Gdynia. Mam nadzieję, że uda nam się zagrać tak samo poprawnie jak w meczu z BATE.

Jak ci się podobają przygotowania zaproponowane przez trenera Maaskanta?
Na początku myślałem, że to będą mordercze obozy. Przykładem tego były bardzo długie i bardzo ciężkie treningi w Skotnikach na samym początku przygotowań. Na pierwszym obozie było bardzo dużo biegania, ćwiczyliśmy pod kątem wzmocnienia siły. Mnie, jako młodemu zawodnikowi, bardzo podobają się takie treningi. Nie są one monotonne, za każdym razem trener urozmaica nam ćwiczenia. Cieszę się z tego, jak pracowałem na pierwszym obozie, mam nadzieję, że drugi też będzie do samego końca udany.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony