Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Wygrana po samobóju
Data publikacji: 21-08-2009 22:00Wisła wygrała po raz czwarty z rzędu w tym sezonie w Ekstraklasie. To zwycięstwo przyszło jej jednak najtrudniej, bo w Gdyni grało się jej jak zawsze trudno, a Arka dodatkowo była bardzo mocno zmotywowana przez swojego nowego trenera, Dariusza Pasiekę.
Arka, rozgrywająca pierwszy mecz pod wodzą Dariusza Pasieki, po raz pierwszy w tym sezonie zagrała z dwoma napastnikami. Nie była to jedynie zmiana na papierze – gospodarze śmiało zaatakowali od pierwszej minuty, atakowali Białą Gwiazdę wysoko, na jej połowie. Co prawda pierwszą dobrą okazję stworzyła Wisła, kiedy po zagraniu klepką od Pawła Brożka Małecki był centymetry od uprzedzenia wychodzącego z bramki Bledzewskiego, ale to gospodarze przejęli inicjatywę. Około 15. minuty Arka wykonywała tyle rzutów rożnych, że gdyby to był mecz rozgrywany na podwórku, to Arka w myśl zasady „trzy rogi – karny” dostałaby dwie jedenastki. Mecz to był jednak ekstraklasowy, więc piłkarze Arki mogli tylko łapać się za głowy po kolejnych marnowanych sytuacjach po rzutach W odpowiedzi na pozycję sam na sam wyszedł Paweł Brożek, ale trafił tylko w boczną siatkę.
Zapraszamy do oglądania galerii zdjęć!
Trener Pasieka cały czas zachęcał swoich podopiecznych do śmiałych ataków, a potem szybkich powrotów do obrony. Taką wyczerpującą grę piłkarze gospodarzy okupili już po około pół godzinie gry, kiedy zaczęli słabnąć. Wisła przejęła inicjatywę i zaczęła stwarzać sobie kolejne szanse. Rajd Kirma lewą stroną co prawda nie zakończył się jeszcze dobrym podaniem, a uderzenia Sobolewskiego i Diaza nie znalazły drogi do bramki, ale w ostatniej minucie gry w pierwszej części meczu to Wisła wyszła na prowadzenie. Stało się to za sprawą nie zawodnika Wisły, ale jej byłego piłkarza, Adriana Mrowca. Małecki starał się minąć trzech rywali i swój rajd zakończył właśnie na Mrowcu. A że „Mały” nie odpuszczał, to piłkarz Arki postanowił wybić fubolówkę. Uczynił to tak niefortunnie, że uderzeniem pod poprzeczkę przelobował wysuniętego Bledzewskiego.
W drugiej połowie Wisła kontrolowała wydarzenia na boisku. Arka starała się atakować i nie można jej odmówić ambicji, ale rozbijała się o szczelny mur obrońców Wisły. A Biała Gwiazda wyprowadzała kolejne kontry, które powinny zakończyć się golem. Na samym początku drugiej połowy dwa razy dwójkowymi akcjami popisali się Małecki z Pawłem Brożkiem, ale najpierw Bledzewski wybronił uderzenie „Małego”, a potem „Brozio” był na spalonym. W 62. minucie Biała Gwiazda miała jeszcze lepszą okazję – wyprowadziła kontrę 4 na 3. Małecki znów wybrał zagranie do Pawła Brożka, ale zrobił to zdecydowanie za mocno i piłka wylądowała w rękach Bledzewskiego. Po kolejnych dziesięciu minutach Pawła Brożka podaniem obsłużył Kirm. „Brozio” minął już nawet Bledzewskiego, ale wyrzucił się w bok pola karnego i trafił tylko w słupek.
Niewykorzystanie tych okazji nie zemściło się jednak na Wiśle i po raz kolejny w tym sezonie Biała Gwiazda może dopisać sobie trzy punkty do swojego konta.
Arka Gdynia – Wisła Kraków 0:1 (0:1)
0:1 Mrowiec (sam.) 45’
Arka: Bledzewski – Kowalski, Szmatiuk, Płotka, Bednarek (74’ Ulanowski) – Sokołowski, Mrowiec, Ława, Wachowicz (66’ Lubenov) – Trytko (81’ Niciński), Labukas
Wisła: Pawełek – Alvarez, Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek – Łobodziński (68’ Cantoro), Sobolewski, Diaz (80’ Ćwielong), Kirm – Małecki (90’ Jirsak), Paweł Brożek
Żółte kartki: Płotka (Arka) – Małecki (Wisła)
Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok)
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















