Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Wróbel: Żółta kartka to było maksimum
Data publikacji: 16-04-2011 01:14Tomasz Wróbel nie ma szczęścia do wyjazdowych spotkań z Wisłą – drugi kolejny mecz na boisku rywala i druga czerwona kartka na jego koncie. Tym razem, zdaniem bełchatowianina, pokazana zbyt pochopnie. „Uważam, że akurat w tej sytuacji żółta kartka to było maksimum” – ocenił pomocnik drużyny gości.
Co może Pan powiedzieć na temat czerwonej kartki?
Nie powiem, że w tym meczu zostaliśmy skrzywdzeni przez sędziego, ale uważam, że akurat w tej sytuacji żółta kartka to było maksimum. Nie wiem do końca kto podjął decyzję o tej kartce – czy był to sędzia główny czy liniowy. Jeśli liniowy to mu się nie dziwię, bo „siadło” na niego kilkanaście osób. Dalej będę jednak uważał, że na czerwoną kartkę nie zasłużyłem. Już kilka razy w swojej karierze zostałem wyrzucony z boiska za bardziej brutalne faule. Dzisiaj na pewno nie chciałem zrobić krzywdy Meliksonowi.
Nie ma Pan szczęścia do Wisły. W drugim meczu wyjazdowym z rzędu przeciwko Wiślakom kończy Pan mecz przed czasem.
No faktycznie, ale to przypadek. Tego się nie wybiera. Dzisiaj powinienem był dograć mecz do końca, bo myślę, że arbiter się pomylił.
Na początku drugiej połowy mogliście się poczuć jak po nokaucie. Po całkiem dla was udanej pierwszej odsłonie ciężko się było spodziewać takiego otwarcia po przerwie.
Szkoda, bo założenia jakie poczyniliśmy w szatni były zupełnie inne. Mieliśmy inaczej zacząć, a zaczęliśmy tak, że pożal się Boże. To była tragedia w naszym wykonaniu. W pierwszej połowie mieliśmy dwie niezłe sytuacje. Gdybyśmy lepiej przyłożyli nogę czy głowę, ten mecz mógł się potoczyć inaczej.
Łukasz Sapela mówił coś w szatni? Z dziennikarzami nie chciał rozmawiać.
Powiedział kilka miłych słów, przeprosił. Myślę, że nie ma sensu o tym mówić, bo wygrywamy jako drużyna i tak samo jest, gdy przegrywamy. Ja też mógłbym powiedzieć, że osłabiłem zespół. Łukasz to doświadczony bramkarz, wybronił nam już w tym sezonie kilka spotkań. Słabszy występ każdemu może się przytrafić.
Puchary oddalają się od Bełchatowa.
Mówienie o pucharach nie ma większego sensu. Liga jest tak spłaszczona, że w jednej chwili gra się o puchary, a za chwilę o utrzymanie. Myślę, że przy takiej drużynie, jaką mamy spadek nam nie grozi, ale do każdego kolejnego rywala podchodzimy z dużym szacunkiem. Mam oczywiście nadzieję, że od następnej kolejki będziemy już zdobywać kolejne punkty. Dzisiaj przegraliśmy z bardzo mocnym, klasowym rywalem, który w dodatku grał u siebie.
Czy jakiś nowy zawodnik Wisły zrobił na Panu szczególne wrażenie? Sporo się mówi o tym na ile trafione były poszczególne transfery. Jakie jest Pańskie zdanie po dzisiejszym meczu?
Czy wypaliły? Na pewno, nie ma o czym mówić. Wystarczy spojrzeć na miejsce Wisły w tabeli. To klasowa drużyna, o czym świadczy choćby to, że na ławce siedzi taki zawodnik jak Łukasz Garguła. Czy ktoś zrobił na mnie szczególne wrażenie? Ja nie oceniam zawodników Wisły indywidualnie. Oceniam ich jako zespół i uważam, że są naprawdę nieźli.
Maciej Misiak powiedział po meczu, ze graliście z mistrzem Polski. Podziela Pan jego zdanie?
Uważam, że za wcześnie na takie stwierdzenia. Piłka to taka dyscyplina, w której wszystko może się zdarzyć, więc poczekajmy z oceną. Choć dzisiejsze zwycięstwo na pewno bardzo przybliżyło Wisłę do celu.
Tomasz Biegański
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















