Strona główna » Aktualności » Wisła znów zwycięska!

Wisła znów zwycięska!

Data publikacji: 03-04-2016 20:00



Trzeci mecz pod wodzą Dariusza Wdowczyka i trzecie zwycięstwo! Wisła po niesamowicie emocjonującym pojedynku pokonała chorzowski Ruch 3:2. Bramki dla Białej Gwiazdy zdobyli Głowacki, Ondrasek i Wolski. Gospodarze odpowiedzieli trafieniami Stępińskiego i Koja. Bez wątpienia bohaterem meczu został Michał Miśkiewicz, który w doliczonym czasie gry obronił rzut karny, egzekwowany przez Patryka Lipskiego.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

W pierwszym meczu po przerwie reprezentacyjnej Wiślacy zawitali do Chorzowa na spotkanie z Ruchem. Podopieczni Dariusza Wdowczyka, by nadal liczyć się w walce o miejsce w grupie mistrzowskiej, musieli kontynuować swoją serię zwycięstw. 

Zobacz zdjęcia z tego spotkania! 

Od samego początku zaangażowanie piłkarzy Białej Gwiazdy sięgało zenitu i to krakowianie byli stroną napierającą. Już w 6. minucie przyniosło to upragniony efekt. Z rzutu wolnego z prawej strony boiska zacentrował Rafał Wolski, a w podbramkowym zamieszaniu do piłki dopadł Arkadiusz Głowacki, który klatką piersiową skierował ją do siatki. Była to pierwsza bramka kapitana Wisły w tym sezonie, a popularny "Głowa" stał się tym samym najstarszym strzelcem gola w historii krakowskiego klubu. 
 
Gol w pierwszych minutach uspokoił nieco poczynania obu drużyn i do końca pierwszego kwadransa kibice byli świadkami tylko jednej ciekawej sytuacji, gdy w dogodnej pozycji przed polem karnym znalazł się Ondrasek, lecz jego uderzenie po ziemi trafiło w jednego z partnerów z drużyny.
 
Pierwszą dogodną okazję gospodarze stworzyli w 20. minucie spotkania. Prawą stroną popędził niepilnowany Martin Konczkowski, po czym dograł wprost na głowę zbiegającego do środka Marka Zieńczuka. Były pomocnik Białej Gwiazdy trafił jednak futbolówką prosto w Michała Miśkiewicza.
 
Trzy minuty później odpowiedź Ondraska mogła przynieść Wiśle dwubramkowe prowadzenie. Czeski napastnik po przedryblowaniu jednego z chorzowskich defensorów zdecydował się na uderzenie z około 20. metra, lecz jego próba nieznacznie minęła lewy słupek bramki strzeżonej przez Matusa Putnocky'ego.
 
Sześćdziesiąt sekund póżniej przy Cichej zrobiło się 1:1. Doskonałym prostopadłym podaniem popisał się Patryk Lipski, piłkę opanował Kamil Mazek, który uprzedził Miśkiewicza i jak na tacy wystawił futbolówkę Mariuszowi Stępińskiemu. 20-latek nie miał żadnych problemów z trafieniem do opuszczonej bramki.
 
Ciągle o włos...
 
Po raz kolejny piłka powinna zatrzepotać w siatce w 29. minucie. W sytuacji sam na sam z Putnockym znalazł się Paweł Brożek, który próbował minąć golkipera. Ten odbił piłkę, do której dopadł jednak napastnik Białej Gwiazdy, jednak jego sytuacyjny strzał nieznacznie minął bramkę chorzowian, strzeżoną w tamtej chwili przez aż trzech defensorów.
 
Wisła po raz kolejny zaczynała przejmować inicjatywę pod koniec pierwszej części meczu. W 36. minucie Małecki świetnie odebrał piłkę rywalowi przy narożnej chorągiewce, po czym wycofał ją przed pole karne wprost na nogę Boguskiego. Uderzenie skrzydłowego Białej Gwiazdy nie sprawiło jednak żadnych kłopotów Putnocky'emu. 
 
Słowacki bramkarz gospodarzy wyrósł na bohatera Niebieskich w 39. minucie, kiedy to sparował silny strzał Bobana Jovicia. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwsze czterdzieści pięć minut próbował także Małecki, lecz jego uderzenie po raz kolejny nie sprawiło żadnych kłopotów bramkarzowi Ruchu. Po pierwszej połowie było więc 1:1.
 
Energia „z szatni"
 
Druga część meczu rozpoczęła się idealnie dla Wiślaków. Z kornera dośrodkował Rafał Wolski, a zupełnie niepilnowany Ondrasek głową skierował piłkę do siatki. Przy Cichej znowu zrobiło się cicho.

Dosłownie pięć minut później powinno być 1:3. Wiślacy wyprowadzili świetną kontrę, a w polu karnym Brożek wypatrzył Jovicia, który doskonałym podaniem obsłużył Wolskiego. Wypożyczony z Fiorentiny ofensywny pomocnik znalazł się sam metr przed Putnockym i próbował pokonać go uderzeniem piętą. Słowacki bramkarz instynktownie sparował futbolówkę na rzut rożny.
 
Co się jednak odwlecze... W 57. minucie szarżę lewą flanką przeprowadził Małecki, po czym kropnął z linii pola karnego. Matus Putnocky odbił piłkę przed siebie, a jako pierwszy znalazł się przy niej Wolski, któremu nie pozostało nic innego, jak tylko głową wbić ją do bramki obok leżącego jeszcze bramkarza Niebieskich. 
 
Dreszczowiec z happy endem
 
Pierwszy kwadrans drugiej połowy zdecydowanie należał do Białej Gwiazdy. Potem gra toczyła się głównie w środku pola, a gracze Ruchu w ciągu kilku minut otrzymali trzy żółte kartki. Po jednym z fauli chorzowian dla podopiecznych Dariusza Wdowczyka podyktowany został rzut wolny z 25. metra. Do piłki podszedł Maciej Sadlok, który przymierzył w samo okienko, jednak w sobie tylko znany sposób Matus Puntnocky końcami palców sparował futbolówkę na poprzeczkę.
 
Kilka minut później gospodarze zdobyli kontaktową bramkę. Zabójczą kontrę chorzowian wyprowadził Lipski, który zacentrował w pole karne, a tam na 5. metrze pojawił się niepilnowany Michał Koj i wślizgiem skierował piłkę do siatki.
 
Riposta Wiślaków mogła w zasadzie zakończyć spotkanie. Z kilku metrów główkował wprowadzony Crivellaro, lecz piłka minęła poprzeczkę bramki Putnocky'ego. Na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry sędzia Paweł Raczkowski podyktował rzut karny za faul Głowackiego na Grodzickim. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Patryk Lipski, lecz jego intencje wyczuł Michał Miśkiewicz, który tym samym wyrósł na bohatera całego meczu. Ruch uległ u siebie Wiśle 2:3 i walka Białej Gwiazdy o grupę mistrzowską trwa!
 
Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2:3 (1:1)
0:1 Głowacki 6'
1:1 Stępiński 26'
1:2 Ondrasek 50'
1:3 Wolski 57' 
2:3 Koj 81' 
 
Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Koj, Oleksy - Surma, Hanzel (64' Iwański) - Mazek, Lipski, Zieńczuk (60' Moneta) - Stępiński (76' Efir)
Wisła: Miśkiewicz - Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Popović - Boguski, Wolski (82' Crivellaro), Małecki - Brożek (83' Cywka), Ondrasek
 
Żółte kartki: Grodzicki, Stępiński, Koj - Głowacki
 
Sędziował: Paweł Raczkowski z Warszawy
 
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony