Strona główna » Aktualności » Wisła w Belek: trening strzelecki

Wisła w Belek: trening strzelecki

Data publikacji: 02-02-2015 17:55



Dokładnie o godzinie 16.00 czasu lokalnego rozpoczęły się drugie dzisiejsze zajęcia w centrum treningowym hotelu Santai IC.

Fot. Adam Koprowski Fot. Adam Koprowski

Popołudniowy trening podzielono na dwie części. W pierwszej zawodnicy wykonywali serie ćwiczeń poprawiających dynamikę oraz grali w popularnego dziadka. Druga część została poświęcona treningowi strzeleckiemu. Piłkarze Białej Gwiazdy niejednokrotnie popisywali się mocnymi, soczystymi strzałami w sam róg piłkarskiej bramki.  Prym w strzałach w „okienko” wiedli Emmanuel Sarki i Donald Guerrier, którzy swoje trafienia celebrowali na wzór charakterystycznej cieszynki Cristano Ronaldo.

Żeby być sprawiedliwym, należy również wspomnieć o golkiperach, którzy parę razy pokazali bramkarski kunszt. Co należy zrobić, aby piękne strzały i skuteczne interwencje udawały się również w spotkaniach? „Trzeba pamiętać, że podczas meczów dochodzi przeciwnik, który utrudnia oddanie strzału. Na treningu pracujemy nad tym, żeby w precyzyjny i szybki sposób przedostać się pod bramkę i być w sytuacji strzeleckiej. Emocje, przeciwnik, który jest zdeterminowany, aby bronić bramki - na tym polega różnica, jednak w najbliższych dniach i tygodniach będziemy pracowali, aby zawodnicy oddawali strzały w trudniejszych warunkach. Osobną sprawą jest psychika, która czasami powoduje, że zawodnik w prostej sytuacji nie jest w stanie trafić do bramki” – tłumaczy Marcin Broniszewski, asystent pierwszego trenera.

Zobacz zdjęcia z treningu!


Po południu na boisku pojawił się Dariusz Dudka, który jednak nie wziął udziału w próbie strzeleckiej i pracował w tym czasie z trenerem przygotowania motorycznego Danielem Michalczykiem. W pokoju hotelowym został natomiast kapitan Białej Gwiazdy - Arkadiusz Głowacki. Obrońca Franciszka Smudy nie jest jedynym, który zmaga się z urazem, bowiem o kulach na trening wyszedł sam trener, który kontuzji nogi doznał podczas wczorajszego spotkania towarzyskiego, gdy dwóch zawodników wyskakiwało do piłki i wpadło na stojącego przy linii bocznej szkoleniowca Białej Gwiazdy. Franciszkowi Smudzie lekarz założył wczoraj aż dwanaście szwów.

Pomimo kontuzji Smuda cały czas obserwował i komentował poczynania swoich podopiecznych.

A. Koprowski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony