Strona główna » Aktualności » „Winę ponosimy tylko i wyłącznie my”

„Winę ponosimy tylko i wyłącznie my”

Data publikacji: 22-11-2009 23:14



„To na pewno boli. Winę ponosimy tylko i wyłącznie my – piłkarze. Zaczęliśmy grać dopiero pod koniec meczu” – analizuje przebieg 180. derbów Krakowa, bramkarz Białej Gwiazdy, Mariusz Pawełek.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Rywala zza miedzy Wiślacy mieli rozpracowanego do najdrobniejszych szczegółów. „Wiedzieliśmy jak gra Cracovia. Bronią się i grają z kontry. Długie piłki rzucają na Radka Matusiaka” – mówi popularny „Mario”. Niewiele jednak brakowało a wspomniany Matusiak wpisałby się na listę strzelców już w pierwszej połowie. Wówczas pojedynek „oko w oko” z napastnikiem Cracovii wygrał golkiper Wisły. To była, jak się później okazało, jedyna klarowna sytuacja dla gości w tym meczu. Na początku drugiej odsłony gola na 1:0 strzelił Michał Goliński i było to złote trafienie pieczętujące zwycięstwo podopiecznych Oresta Lenczyka. Druga porażka Wisły z rzędu okazała się faktem.  

„Musimy sobie usiąść i o tym pogadać. Może jest jakiś malutki kryzys u nas i musimy z tego wyjść, bo tak się dzieje w każdym zespole. Jest to nasza trzecia porażka w tej rundzie. Drużyna nastawia się na obronę i kontruje. Szczęście im też sprzyja, bo piłka na początku była zblokowana, a później ta dobitka Golińskiego. Nam piłka nie chce akurat tak spaść pod nogi i zatrzepotać w siatce przeciwnika. Jesteśmy rozżaleni” – komentuje Pawełek.

Kibice podczas konfrontacji derbowej wymownie zareagowali na postawę swoich ulubieńców, którym zarzucają brak ambicji i zaangażowania. Czy faktycznie ich pretensje są uzasadnione? „Kibice mają prawo mieć pretensje do nas. Nie przesadzałbym, żeby brakowało ambicji i chęci, bo brakowało ogniw w zespole i tak to wyglądało. Ambicje u każdego na pewno były, w przeciwnym razie nie wiem, po co jeden zawodnik z drugim mieliby w ogóle wychodzić na boisko” – tłumaczy popularny „Mario”.

Od momentu urazów, które doznali Arkadiusz Głowacki oraz Radosław Sobolewski, Wiśle brakuje swoistego kręgosłupa drużyny. „To dwa najsilniejsze charaktery w zespole”, jak mówił o tym duecie na pomeczowej konferencji Maciej Skorża. Nie ma chyba w tym momencie w ekipie z Reymonta piłkarza, który mógłby wziąć ciężar gry na swoje barki. „Czasami tak jest, że w drużynie są kontuzje i nie zawsze będzie tak, że zawodnicy będą przez całe lata grać dla Wisły. Ci zawodnicy, którzy weszli na boisko i zastępują Radka i Arka  starają się jak mogą” – argumentuje bramkarz.

Daniel Kołeczek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony