Strona główna » Aktualności » Wilk: Zabrakło sytuacji bramkowych

Wilk: Zabrakło sytuacji bramkowych

Data publikacji: 26-02-2012 21:24



Piłkarzom Białej Gwiazdy nie udało się przełamać Korony, z którą nie zwyciężyli od 2009 roku. „Do dwudziestego, trzydziestego metra założenia trenera zrealizowaliśmy, natomiast sytuacji, po których mogliśmy zaliczyć trafienie, zabrakło” – skomentował przebieg spotkania kapitan mistrzów Polski.

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

„Dzisiaj niestety przegraliśmy i to bardzo boli. Odnotowaliśmy kolejną porażkę na własnym terenie oraz przed własną publicznością” – zaczął wyraźnie smutny Cezary Wilk.

Spotkanie z Koroną było kolejnym meczem, w którym Biała Gwiazda musiała radzić sobie bez jednego zawodnika. Jaki wpływ na dalszy przebieg rywalizacji miała utrata jednego gracza? „Zawsze to ma jakiś wpływ, nie da się ukryć. Jest to nasz trzeci mecz w sezonie, kiedy gramy w dziesiątkę przez dłuższy czas. To musi się odbić na drużynie. Staraliśmy się do końca, robiliśmy, co w naszej mocy, lecz czegoś zabrakło, chociażby przy akcji Genkowa, kiedy mogła paść bramka. Wielka szkoda, przede wszystkim żal mi kibiców, bo po raz kolejny nie dajemy im powodów do radości” – wyjawił.

Cezary Wilk przyznał, że Wisła była drużyną przeważającą nad rywalem, lecz zabrakło sytuacji, po których mogłaby paść bramka. „Z boiska wyglądał ten mecz tak, że kontrolowaliśmy spotkanie, piłka była cały czas przy naszej nodze, wystarczy spojrzeć na procentowe posiadanie. Zabrakło sytuacji bramkowych, a to one są nam potrzebne do zdobywania goli” – zaznaczył.

„Do dwudziestego, trzydziestego metra założenia trenera zrealizowaliśmy, natomiast sytuacji, po których mogliśmy zaliczyć trafienie zabrakło. Dlatego właśnie po naszej stronie liczba goli równa się zero” – kontynuował.

Jak pomocnik Białej Gwiazdy ocenia sytuację, po której młody obrońca mistrzów Polski otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę? „Michał Czekaj chciał zastopować piłkę, chciał zagrać poprawnie, niestety troszeczkę się spóźnił, ale takie sytuacje się zdarzają. Przegrywa cała drużyna, a nie indywidualności” – zakończył kapitan Wisły Kraków.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony