Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Wilk: Uśmiech musiał się pojawić
Data publikacji: 09-03-2013 21:38Pomocnik krakowskiej Wisły, Cezary Wilk, powrócił na Konwiktorską, strzelając wyrównującą bramkę dla Białej Gwiazdy swojemu macierzystemu klubowi. „Zwycięstwo jest ważne, zawsze daje radość, tworzy fajną atmosferę w drużynie i zapewnia dodatkową mobilizację przed kolejnym meczem” – powiedział po ostatnim gwizdku sędziego.
Cezary Wilk nie krył po meczu z Polonią zadowolenia, bowiem Wiślacy wywalczyli cenne trzy punkty na trudnym dla nich terenie. „Zwycięstwo jest ważne, zawsze daje radość, tworzy fajną atmosferę w drużynie i zapewnia dodatkową mobilizację przed kolejnym meczem, bo już za kilka dni kolejne spotkanie. Także rzeczywiście uśmiech jest, musiał się pojawić” – wyznał.
Podopieczny trenera Tomasza Kulawika nie eksponował radości po zdobyciu bramki dla Białej Gwiazdy. „Nie było tego uśmiechu po zdobytej bramce, dlatego, że spędziłem tutaj wiele lat. Co prawda pierwszą bramkę w lidze strzeliłem przeciwko Polonii na stadionie w Kielcach i wówczas ta radość była. Natomiast stwierdziłem, że tutaj zostawiłem wiele wspomnień, wiele emocji, wielu ludzi, których łączą fajne relacje z tym klubem, także myślę, że temu wszystkiemu należała się taka reakcja” – zaznaczył. „Szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy ostatnio strzeliłem bramkę. Wiem, że było to dawno. Ale tak jak mówię, po zdobyciu gola w takich okolicznościach na stadionie Polonii, nie da się eksponować radości” – kontynuował.
Zawodnicy krakowskiej Wisły nie poradzili sobie z zespołami z dołu tabeli, odnotowując remisy. Straty punktowe wynagrodzili sobie oraz kibicom, pokonując Czarne Koszule. „Nie jest to zbyt skomplikowane, po prostu każdy wie, że wszystkie polskie drużyny mają problemy z atakiem pozycyjnym, co jest bolączką, kiedy gra się z dwoma ostatnimi zespołami w tabeli. Te ekipy myślą tylko o tym, aby nie stracić gola. Natomiast kiedy przyjeżdża się do Warszawy, na stadion Polonii, która zajmuje wysokie miejsce w tabeli, również ma jakieś aspiracje co do tego meczu, chce strzelić bramkę i wygrać mecz, to gra się troszeczkę łatwiej, szeregi obrony się rozluźniają i tego miejsca jest więcej” – tłumaczył.
Wynik potyczki na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej otworzył Przybecki, wykorzystując błąd obrońcy Wisły, Gordana Bunozy. „Po stracie bramki towarzyszyła nam typowo piłkarska złość, to jest normalne. Każdy na boisku łącznie z Gordanem na pewno był na siebie zły, ale ta złość dobrze i pozytywnie nas wpłynęła i udało się jeszcze przed przerwą zdobyć gola. Po to są koledzy na boisku, aby jak najszybciej mu pomóc, uśmiechnąć się w szatni i żartować z tego gola” – zaznaczył.
Poczynaniom Cezarego Wilka przyglądała się jego mama oraz najbliższa rodzina. „Tutaj w Warszawie, na Polonii, zawsze obecna jest spora grupa z mojej strony, rodzice, przyjaciele, narzeczona, także wszyscy byli, więc jest to normą. Stało się, że wygraliśmy, co prawda rzadko się to zdarza, kiedy mama jest na trybunach, ale teraz był wyjątek” – dodał.
Pomocnik zespołu spod Wawelu podkreślił, że gracze Białej Gwiazdy są dobrze przygotowani do rywalizacji z Jagiellonią w ramach Pucharu Polski. „Tutaj nie ma mowy o żadnych brakach kondycyjnych i narzekaniu, że za trzy dni kolejny mecz. Wręcz przeciwnie: jest radość i uśmiech na twarzy, bo można zagrać kolejne spotkanie, także jest to coś fajnego, święto dla nas i z tego się cieszymy, a nie narzekamy” – mówił. „Myślę, że to będzie inny mecz. Trzeba zagrać inaczej, mądrzej, ale starać się strzelić bramkę, bo ona zamyka tutaj dwumecz. Jestem zdania, że bramka odbiera drużynie Jagiellonii jakąkolwiek chęć gry” – zakończył z uśmiechem na twarzy.
K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















