Strona główna » Aktualności » Wilk: Udało się!

Wilk: Udało się!

Data publikacji: 15-12-2011 01:51



Emocje sięgnęły zenitu. Zwieszone głowy, później wybuch radości. Awans miał być cudem i do takiego cudu właśnie doszło w środę na Reymonta 22. Zwycięstwo nad trzecią drużyną ligi holenderskiej plus remis „rzutem na taśmę” w meczu Fulham z Odense sprawiły, że ten cud stał się faktem.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Nie kryjąc ogromu pozytywnych emocji, kapitan Białej Gwiazdy z uśmiechem na ustach nie mógł do końca uwierzyć, w to co stało się środowego wieczoru. „ Pierwsze wrażenia? Przede wszystkim mieliśmy dużo szczęścia. Oczywiście, cieszymy się z awansu do następnej fazy. Nie bardzo wierzyliśmy w to, że Fulham może stracić punkty, grając u siebie, w meczu z Odense. Tym bardziej trudno w to uwierzyć, jak dowiedziałem się o przebiegu tamtego spotkania. Teraz mamy chwilkę radości po tej niezbyt udanej rundzie, jeżeli chodzi o poczynania ligowe, troszkę teraz możemy się pocieszyć” – powiedział Cezary Wilk.

Przez cały czas trwania meczu zawodnicy nie znali wyniku równoległego spotkania. Dowiedzieli się o awansie od… kibiców, gdy Ci entuzjastycznie reagowali na bramkę Odense w ostatnich minutach.

Pierwszy mecz Wisły z Holendrami był spotkaniem niezwykle trudny. Drużyna z Enschede przyjechała jednak do Krakowa w nieco słabszym składzie, jako lider grupy K i na dodatek jako zespół, który ma już zapewniony awans. „Siłą rzeczy mieli na pewno inne podejście do tego spotkania niż my. Nie da się grać ze stuprocentową agresją i determinacją, kiedy już ten awans ma się w kieszeni. Można więc powiedzieć, że było nam troszkę łatwiej. Teraz nie zaprzątamy sobie tym głowy i cieszymy się z awansu” – stwierdził kapitan.

Awans raz się oddalał, raz przybliżał, ale w końcu wszystko ułożyło się i to Wisła może świętować wyjście z grupy. „Były ciężkie momenty, kiedy przegraliśmy u siebie z Odense. Myślę, że to był taki pierwszy zły prognostyk. W odpowiednim czasie udało nam się podnieść - mówię o tym wyjazdowym meczu z Duńczykami. Potraktowaliśmy to pewnego rodzaju bodziec, uwierzyliśmy, że wszystko jest możliwe i… udało się” – podsumował Wiślak.

Zapytany o wymarzonego przeciwnika w następnej fazie turnieju, Cezary nie zaskoczył rozmówców i wskazał drużyny angielskie. „Ja osobiście celowałbym w jeden bądź drugi Manchester. To jest moje marzenie, nie ma dwóch zdań. Piłka nożna tak szybko idzie do przodu i wiele się może zmienić w krótkim okresie czasu, że nie mam ochoty dłużej czekać na mecze z mocnymi rywalami i chciałbym żeby one przyszły jak najszybciej” – rozmyślał zawodnik Wisły.

Na koniec kapitan Białej Gwiazdy wyraził swoje poparcie dla obecnego trenera – Kazimierza Moskala. „Myślę, że dzisiejszy wynik mówi sam za siebie. Cała drużyna rękami i nogami podpisuje się pod trenerem Moskalem i mam nadzieję, że ta decyzja o jego pozostaniu na obecnym stanowisku będzie jednoznaczna” – zakończył Wilk.

Damian Urbaniec
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony