Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Wilk: Ta bańka w końcu pęknie
Data publikacji: 16-12-2012 10:44„Jestem przekonany, że ta bańka naszej nienajlepszej gry w końcu pęknie i w końcu będzie lepiej, będziemy tam, gdzie nasze miejsce” – mówi Cezary Wilk w rozmowie z nami, w której podsumowuje rundę jesienną. Zapraszamy do lektury.
Ten materiał ukazał się w 145. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go zamawiać, wystarczy wypełnić formularz
Masz takie momenty, że siadasz i zastanawiasz się, dlaczego Wisła tak teraz gra, czy starasz się nie oglądać w przeszłość?
Najłatwiej byłoby nie patrzeć wstecz, ale tak się nie da. Każdy z nas mam swoje ambicje sportowe, każdy chce wygrywać. Gdy nam nie idzie, mamy gorsze występy, a sytuacja z kibicami jest nie taka, jak być powinna, to na każdego z nas to ma wpływ. O tym więc nie da się nie myśleć.
Jakie przyczyny tej słabszej gry przychodzą ci do głowy, kiedy więc myślisz o tym?
Przyczyn jest wiele, ale nie są to sprawy, które chciałbym upowszechniać. Są to sprawy między nami zawodnikami, między sztabem szkoleniowym, sprawy, które trzeba wyjaśnić wewnątrz drużyny, a nie rozpowszechniać je na zewnątrz. Musimy więc między sobą wszystko powyjaśniać i jak najszybciej to naprawić.
Będąc w Wiśle chyba dobitnie przekonałeś się, że rzeczywiście trudniej jest się wdrapać na szczyt niż potem z niego spaść.
Rzeczywiście. Byliśmy na tym szczycie, niewiele zabrakło, a bylibyśmy jeszcze wyżej. Niestety, stało się inaczej i właściwie od tego momentu jest coraz gorzej, jest równia pochyła. Nasza gra nie wygląda obiecująco, ale tak jak mówię: są pewne sprawy do omówienia, do wyjaśnienia. Trzeba to zrobić we własnym gronie i zmienić obraz naszej gry, bo tak dalej być nie może.
Rzeczywiście jest tak, że rewanż z APOEL-em to był taki przełomowy moment?
Nic nowego tu nie wymyślę. Wystarczy spojrzeć w statystyki i sprawdzić, jak układały się późniejsze wyniki. Myślę, że od tego meczu wszystko zaczęło pomału iść w dół aż do teraz. Mam nadzieję, że teraz jest kulminacja, że już gorzej nie będzie. Gorzej nie może być! Teraz powinniśmy zacząć marsz w odwrotną stronę.
Jesteś w Wiśle ponad dwa lata. Spodziewałeś się, że tak szybko staniesz się ważną postacią tego zespołu?
Muszę powiedzieć, że w świecie piłkarskim dwa i pół roku to bardzo dużo czasu. Nie do końca pamiętam więc, jakie miałem odczucia przychodząc tutaj. Dla mnie od tamtego momentu naprawdę dużo czasu minęło, w Wiśle naprawdę dużo się wydarzyło, a ja bardzo się zżyłem z tym klubem. Wolę rozmawiać o tym, co się dzieje obecnie, a nie o tym, co kiedyś będzie, albo co kiedyś było. Liczy się to, co teraz.
W takim razie powiedz, czy teraz czujesz się ważną postacią Wisły?
Nie lubię takich słów. Czuję się zawodnikiem, który w większości meczów ma możliwość i przyjemność występować. To jest dla mnie ważne, że mogę grać, mogę w pewnym stopniu się rozwijać, mogę grać u boku zawodników prezentujących wysoki poziom. To jest w tej chwili dla mnie najważniejsze.
A jak to jest z twoim rozwojem, o którym wspomniałeś. Na początku pobytu w Wiśle często mówiłeś, że rozwijasz się jako zawodnik. A jak to jest teraz, gdy drużyna gra słabiej? Na Ciebie to też się przekłada, czy jest to dla Ciebie kolejne ważne doświadczenie?
Zawsze trzeba gdzieś szukać pozytywów i nie inaczej jest teraz. Oczywiście, najłatwiej by było powiedzieć, że drużynie nie idzie i w związku z tym źle to wpływa na rozwój zawodnika. Tak jak jednak powiedziałeś, dla mnie to jest doświadczenie, dzięki któremu wiem, jak w takiej sytuacji się zachować, jak reagować na takie momenty, jak poradzić sobie z trudnymi, mocno stresującymi, mocno odbijającymi się na psychice momentami. Myślę, że to też może kiedyś w przyszłości zaprocentować.
Nauczyłeś się radzić sobie z tymi trudnymi momentami?
Myślę, że tak. Myślę, że większość osób w drużynie sobie radzi. Nie ma tu ludzi, którzy siedzą ze spuszczonymi głowami i myślą o tym, co było. Jest wręcz przeciwnie. Każdy stara się to jak najszybciej zmienić, tak jak widzimy, na razie z różnym skutkiem. Jestem jednak przekonany, że ta bańka naszej nienajlepszej gry w końcu pęknie i w końcu będzie lepiej, będziemy tam, gdzie nasze miejsce.
Jest rzeczywiście nadzieja, że ta przerwa zimowa może być przełomowa, że to będzie moment, kiedy wreszcie się odbijecie?
Nie nazwałbym tego nadzieją. To jest raczej naturalna kolej rzeczy. Teraz jest moment przerwy, moment luźniejszy, kiedy głowy mogą nabrać nowych myśli, nowych pomysłów, nowej wiary w siebie. Później wszyscy 7 stycznia ruszamy do pracy. Okres przygotowawczy będzie niezmiernie ważnym momentem: trzeba wykonać odpowiednią, mądrą i solidną pracę. Wtedy jestem przekonany, że na tej nowej fali będziemy się w stanie zaprezentować dużo, dużo lepiej niż w obecnej rundzie.
Taka przerwa między rundami rzeczywiście może pomóc wam poukładać sobie wszystko w głowach? Cztery tygodnie nieobecności w klubie to wystarczająco dużo czasu?
Myślę, że tego czasu jest aż nadto. Wszyscy wiemy, że przerwa zimowa w Polsce jest długa i ta miesięczna przerwa to naprawdę sporo czasu. Na sprawy związane z psychiką, z głową, z podejściem do meczu do treningu, do sytuacji w klubie to na pewno wystarczająco dużo czasu, żeby sobie poradzić i poukładać. Myślę, że ta przerwa nam w tej kwestii jak najbardziej pomoże.
Nie wiem, czy wiesz, ale jeśli będziesz regularnie grał w lidze i w Pucharze Polski, to na koniec rundy wiosennej dobijesz do stu występów w barwach Wisły. Zdawałeś sobie sprawę, że już tyle razy reprezentowałeś Białą Gwiazdę?
Nie. Wiedziałem, że mam trochę ponad sto meczów w lidze ogółem, ale o tym, że coraz mniej brakuje mi do stu meczów w Wiśle, nie miałem pojęcia. Powiem jednak szczerze, że takie liczby to nie dla mnie. Ja mam swoje cele, które chcę osiągnąć i statystyki mnie nie interesują.
A ten cel związany z grą w lidze angielskiej się nie zmienił?
Cel się nie zmienia. Liga angielska to najwyższy poziom, który z pewnością trudno będzie osiągnąć, ale to takie moje maksymalne marzenie i ono dalej jest. Moim głównym celem jest wyjazd za granicę. Zawsze to powtarzałem i to się nie zmienia po dziś dzień.
A jak to jest z reprezentacją. Był moment, że dostawałeś powołania, byłeś uznawany za jednego z najlepszych defensywnych pomocników w kraju. Obecna sytuacja, kiedy tych powołań nie ma, dotknęła cię?
Jeśli chodzi o reprezentację, to nigdy nie miałem z tym większego problemu. Jeśli ona była, było fajnie, cieszyłem sie z tego. Jeśli nie, to zdawałem sobie sprawę z tego, że są lepsi i trzeba nad sobą pracować. Podejście nadal mam takie same, więc jeśli ktoś dostaje powołanie, to znaczy, że jest lepszy ode mnie i tego się trzymam. Dla mnie kadra sama w sobie nie była nigdy celem numer jeden.
Na koniec chciałem się odnieść do słów, które niedawno w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej” wypowiedział Sergei Pareiko. Powiedział, że nikt w was już nie wierzy, ale najważniejsze jest to, żebyście wy w siebie wierzyli. To rzeczywiście może być klucz do tej pozytywnej zmiany?
Czytałem też ta rozmowę i też spodobało mi się to sformułowanie. Myślę, że to jest taka kwintesencja naszego podejścia, które teraz powinniśmy prezentować. Wiara w siebie, w zespół, w partnera to jest coś, co może nam najbardziej pomóc.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















