Strona główna » Aktualności » Wilk: Potrafimy odmienić losy spotkania

Wilk: Potrafimy odmienić losy spotkania

Data publikacji: 23-10-2011 18:04



Pomocnik Białej Gwiazdy zaliczył kolejne 90 minut w trudnym spotkaniu na terenie przeciwnika. Wygrana w Ekstraklasie nie przyszła wiślakom łatwo, podobnie jak zwycięstwo w europejskich pucharach.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„ŁKS rozegrał bardzo dobre spotkanie. Zresztą ma wielu fantastycznych zawodników. Atak Saganowski – Mięciel mówi sam za siebie. Także nie dziwiło nas, że łodzianie postawili nam takie warunki, ale myślę, że Wisła zagrała na tyle dobrze, aby się udało wygrać i to nas najbardziej cieszy” – powiedział po zwycięskim meczu piłkarz Białej Gwiazdy.

Kapitan mistrzów Polski przyznał, że jest zadowolony z tego, iż Wisła potrafi odrobić straty i wyjść zwycięsko. „Bramka dla rywali pokrzyżowała nam plany, ale kolejny raz cieszy fakt, że potrafimy odmienić losy spotkania i to jest najważniejsze” – wyjawił.

Co Cezary Wilk sądzi na temat wyrównującej bramki zdobytej przez ŁKS? „Niestety nie widziałem tej sytuacji, więc ciężko się do niej odnieść” – skomentował.

26 października Wisłę czeka kolejny mecz, tym razem zmierzy się z Limanovią w Pucharze Polski. „Zadaniem  dla trenera i dla poszczególnych zawodników jest mecz w Limanowej, bo każdy w głowie musi sobie uzmysłowić, że wszystkie mecze trzeba grać na sto procent. Tak jak dziś, z Fulham i w Limanowej” – dodał. Piłkarz obiecał, że drużyna zagra na sto procent w spotkaniu Pucharu Polski. „Nie będzie niespodzianki w Limanowej” – zapewnił.

„Na pewno zmęczenie jest, ale już się przyzwyczailiśmy się do meczy co trzy dni. To spotkanie z Fulham na pewno odcisnęło piętno, ale najważniejsze,że udało się dziś wygrać” – powiedział.

Pomocnik spędził jedną rundę w ŁKS-ie, co czuł po powrocie do Łodzi? „Sentyment na pewno pozostał, pół roku spędziłem w tym miejscu, ale martwi to, że nic się nie zmienia jeśli chodzi o obiekty sportowe. To duży żal” – zakończył Cezary Wilk.

K. Kawula
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony