Strona główna » Aktualności » Wilk: Lepszej sytuacji nie będę miał

Wilk: Lepszej sytuacji nie będę miał

Data publikacji: 03-11-2012 13:25



Wisła Kraków przegrała po bardzo przeciętnym spotkaniu z Lechem Poznań 0:1. Cezary Wilk miał swoją okazję do strzelenia bramki, niestety trafił w poprzeczkę. „Lepszej sytuacji nie będę miał” – mówił po meczu pomocnik Białej Gwiazdy.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

„Porażka 0:1 u siebie mówi sama za siebie, a jeśli chodzi o naszą grę, o pomysł, szczególnie o drugą połowę, to ciśnie się na usta słowo ‘prognostyk’. Było dużo stworzonych sytuacji, dosyć szybkie tempo, Lech został zepchnięty totalnie do defensywy, ale zabrało tej kropki nad ‘i’, tej bramki albo dwóch” – ocenił piłkarz Wisły Kraków. Odparł też zarzuty dziennikarzy, że Wiślacy nie stworzyli sobie żadnym konkretnych sytuacji, a tylko robili dużo zamieszania. „Wrzutki, zamieszanie brały się naprawdę z fajnych akcji, szczególnie oskrzydlających. Boczni obrońcy grali bardzo ofensywnie. Może zabrakło tej ostatniej piłki, natomiast myślę, że te dwie sytuacje i moja, kiedy to z dwóch metrów nie trafiłem i zawaliłem, to musi być bramka. Nie ma co mówić – to są dwa metry do bramki, piłka kozłująca, idealna, trzeba po prostu trafić. Już lepszej sytuacji nie będę miał, również Boguś miał fantastyczny strzał. To są dwie sytuacje, które muszą dać nam bramki. Wtedy mamy już mecz pod kontrolą i wszyscy mówimy o fajnej grze Wisły, a tak niestety wracamy do takiego stanu rzeczy jak przed meczem z Widzewem” – kontynuował gracz Białej Gwiazdy.

Zawodnik Wisły skomentował również straconego gola przez drużynę trenera Kulawika. „To jest nie do pomyślenia i to bardzo boli. Mamy piłkę, rzut rożny, mamy stworzyć zagrożenie pod bramką rywala, tymczasem można powiedzieć, że sami sobie strzelamy bramkę. To właściwie była jedyna wizyta Lecha w polu karnym. No ale to też jest sztuka stworzyć jedną sytuację, później wykorzystać i cały mecz wybronić, także gratulacje dla Lecha. A my musimy jeszcze dużo nad sobą pracować” – powiedział pomocnik.

Podczas meczu, kiedy z boiska schodził Radosław Sobolewski, przekazał opaskę kapitańską Michałowi Czekajowi, a nie Wilkowi, który zazwyczaj pełni tę funkcję podczas nieobecności na boisku Głowackiego i Sobolewskiego. „Ja bym nie przywiązywał do tego wagi. Michał był zdecydowanie bliżej, nam się spieszyło, to naprawdę nie ma żadnego znaczenia, kto pełni tę rolę na ostatnie 20 minut. Także absolutnie nie ma żadnego problemu” – wyjaśnił Wilk.

„Znaleźliśmy się w takiej, a nie innej sytuacji, sami sobie na to zapracowaliśmy, przyznajemy się do tego, nie uciekamy od odpowiedzialności. Teraz musimy się wykaraskać z tego dołka i sobie z tym poradzić. Za tydzień czeka nas kolejny ciężki mecz. Z Koroną zawsze gra nam się trudno, ale ja mogę obiecać, że nie będziemy odstawać zaangażowaniem. Umiejętności piłkarskie są po naszej stronie i obiecuję, że osiągniemy korzystny rezultat” – zakończył zawodnik Białej Gwiazdy.

KD
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony