Strona główna » Aktualności » Wielkie mecze w Derbach Polski cz. 2

Wielkie mecze w Derbach Polski cz. 2

Data publikacji: 17-09-2014 10:00



Najwyższe zwycięstwo Wisły nad Legią w historii, szalony mecz ze szczęśliwym zakończeniem i spotkanie w sezonie zakończonym Mistrzostwem Polski. To wszystko, co przygotowaliśmy dla Was w kolejnej części wspomnień wielkich meczów pomiędzy Wisłą a Legią. Miłej lektury!

Fot. Włodzimierz Sierakowski/Radość po wygranym meczu w 1998 roku Fot. Włodzimierz Sierakowski/Radość po wygranym meczu w 1998 roku

8 września 1948 roku, Wisła Kraków – Legia Warszawa 8:0
„Legia zatonęła w Wiśle”- głosił tytuł w „Przeglądzie Sportowym”. I coś w tym rzeczywiście było, gdyż tak wysokiego zwycięstwa Wisła nad Legią nigdy nie zanotowała. Kanonadę w tym spotkaniu już w 20. sekundzie rozpoczął Józef Kohut, późniejszy król strzelców. Na bramkę warszawiaków sunął atak za atakiem i choć goście nie grali źle, to piłkarze Białej Gwiazdy wykorzystywali niemal każdą okazję. Na 2:0 podwyższył znowu Kohut, wjeżdżając z piłką do bramki Legii. Trzeciego gola goście strzelili sobie sami: podanie obrońcy warszawian, Knysa, minęło bramkarza i wpadło do siatki. Po golu Mieczysława Gracza na 4:0 w 47. minucie Legia całkiem straciła ochotę do walki, co skrzętnie wykorzystała Wisła. Kolejne trafienie należało do Gracza, który popisał się fenomenalnym wolejem. Następnie na 6:0 podwyższył Tadeusz Legutko, na 7:0 głową strzelił Gracz, a wynik spotkania na 8:0 ustalił ten, który rozpoczął wielkie strzelanie, czyli Kohut, zaliczając tym samym hattricka. Był to pierwszy powojenny sezon ligowy, w którym Wisła zdobyła Wicemistrzostwo Polski.

15 czerwca 1983 roku, Wisła Kraków – Legia Warszawa 4:3
Jeśli zachęcać ludzi do oglądania piłki nożnej, to właśnie takimi spotkaniami. Widowisko, jakie stworzyły Wisła i Legia w środowe, deszczowe popołudnie, było jednym z lepszych w historii. Warto również zauważyć, że obie drużyny nie grały już zupełnie o nic, ale każdy, kto tego dnia zdecydował się zostać w domu, ma czego żałować. Raz po raz na bramkę warszawskiej Legii sunęły ataki napędzane przez, Jałochę, Kapkę, Iwana i Krupińskiego. W odpowiedzi goście ze stolicy groźnie kontrowali, a w ich szeregach szczególnie wyróżniał się Janusz Turowski. Jako pierwsi gola strzelili wiślacy w 16. minucie za sprawą Zdzisława Kapki. Chwilę później wyrównał Turowski i pierwsza część gry zakończyła się remisem 1:1. W 57. minucie wspomniany zawodnik dał gościom prowadzenie, ale Wisła odpowiedziała natychmiast trafieniem Kapki i znów był remis. Na 7 minut przed końcem spotkania, po golu Zdzisława Kapki, znów prowadzenie objęła Biała Gwiazda, jednak Legia nie dawała za wygraną, kolejny raz doprowadzając do remisu, a to za sprawą bramki zdobytej przez Ryszarda Milewskiego. Kiedy już wydawało się, że mecz zakończy się remisem, bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Andrzej Iwan bardzo mocnym strzałem głową. Na koniec sezonu Wisła była piąta, Legia natomiast ósma w tabeli.

19 września 1998 roku, Wisła Kraków – Legia Warszawa 4:1

Biała Gwiazda, kreowana na głównego kandydata do Mistrzostw Polski, już w 9. kolejce tego sezonu musiała udowodnić, na ile prawdziwe są te zapowiedzi. Na drodze przyszłych czempionów stanęła warszawska Legia, z którą bezwzględnie należało wygrać. Strzelanie w tym spotkaniu już w 4. minucie rozpoczął Tomasz Frankowski, wschodząca gwiazda wiślackiego ataku. Kwadrans później było już jednak 1:1, a gola dla gości zdobył Bartosz Karwan. Jednak po przerwie bramki strzelali już tylko wiślacy. Najpierw Grzegorz Niciński dał gospodarzom prowadzenie, później przepięknym golem z rzutu wolnego na 3:1 podwyższył Grzegorz Kaliciak, a na koniec wynik spotkania ustalił Daniel Dubicki. Wisła pokazała w tym meczu charakter, a w maju 1999 roku świętowała swój pierwszy od 21 lat tytuł Mistrza Polski.

MH
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony