Strona główna » Aktualności » Wielki turniej piłkarskiego golfa

Wielki turniej piłkarskiego golfa

Data publikacji: 11-02-2011 16:54



Zgodnie z naszymi zapowiedziami piłkarze Wisły w piątek po obiedzie nie mieli tradycyjnego piłkarskiego treningu. Technikę, precyzję uderzeń i dokładność drużyna ćwiczyła w trakcie wielkiego turnieju piłkarskiego golfa.

Fot. Marcin Górski Fot. Marcin Górski

Głównym organizatorem całej zabawy był Rafał Boguski. „To był pomysł trenera. Ja miałem to przygotować z jego pomocą.  Jednego dnia przeszliśmy razem teren wokoło hotelu i ustaliliśmy, gdzie mogą być pola. Ja potem przygotowałem mapy, pola startu, znaczniki dołków i same dołki” – opowiada organizator Rafał.

Zobacz galerie zdjęć!

Boguski przygotował siedem dołków, które rozłożone były po terenie hotelu oraz na plaży. Niektóre dołki były usytuowane tuż przy basenie, inne nad brzegiem morza. Były też utrudnienia: chcąc zakończyć grę na niektórych polach najpierw trzeba było przeprowadzić piłkę przez malutkie bramki. Futbolówki oczywiście przesuwało się z miejsca na miejsce nie za pomocą kijów, jak w tradycyjnym golfie, ale jak to przystało na piłkarskiego golfa – nogami.

„Najtrudniejszy jest chyba szósty dołek. Dla innych zdradliwa może okazać się też piątka” – prorokował przed rozpoczęciem rozgrywek Boguski. „Piątka” usytuowana była tuż przy urwisku zbiegającym na plażę, a dodatkowa trudność polegała na tym, że grę na tym polu zaczynało się tuż nad morzem. Aby wbić natomiast piłkę do szóstego dołka, trzeba było nie lada precyzji. Po drodze bowiem na zawodników czekał spadzisty chodnik, który tylko przez kilkadziesiąt centymetrów miał równą powierzchnię. Jeśli się w nią nie trafiło, futbolówka albo wracała w to samo miejsce, z którego się zaczynało, albo leciała „gdzieś w kierunku Alanyi” – jak to określił trener Maaskant.

W grze oprócz piłkarzy wzięli udział również wszyscy trenerzy. Jednocześnie jedno pole pokonywały równocześnie cztery osoby, które w jak najmniejszej ilości kopnięć starały się pokonać całą trasę. Przez dłuższą część popołudnia turyści mieszkający z Wiślakami w hotelu obserwowali, jak skupieni piłkarze maszerują za kopanymi piłkami po przyhotelowych trawnikach, czasem wchodzą za nimi w krzaki, a czasem nawet i do basenu.

Kiedy zapytaliśmy organizatora rozgrywek, kogo wytypowałby na zwycięzcę, Rafał Boguski odparł, że jego zdaniem wygra Tomas Jirsak. „Boguś” pomylił się o tyle, że nie przewidział, że najwyższe miejsce na podium razem z czeskim pomocnikiem zajmie Cvetan Genkov. Obaj piłkarze całe pole pokonali kopiąc piłkę 34 razy. Daje to mniej niż 5 uderzeń na jeden dołek. O tym, jak dobry to wynik niech świadczy fakt, że niektórzy na pokonanie jednego pola potrzebowali nawet kilkunastu kopnięć.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony