Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Strona główna »
Aktualności »
[wideo] Tego nikt się nie spodziewał
[wideo] Tego nikt się nie spodziewał
Data publikacji: 14-09-2008 19:02Wisła Kraków przegrała po raz pierwszy w sezonie. Na drodze Wiślaków stanęła rozpędzona poznańska lokomotywa, wygrywając z krakowskim zespołem aż 4:1.
Lech nie wygrał przy Reymonta od 15 lat. Dzisiaj podopieczni trenera Smudy przerwali tą serię porażek w Krakowie.
Nikt nie spodziewał się takiego początku spotkania, ale lechici po 7 minutach prowadzili już 2:0! Najpierw w 5. minucie Mariusza Pawełka fantastycznym strzałem z woleja z 16. metrów pokonał Rafał Murawski. Chwilę potem bezpośrednio rzutu bramkę zdobył Semir Stilić.
Nikt nie spodziewał się takiego początku spotkania, ale lechici po 7 minutach prowadzili już 2:0! Najpierw w 5. minucie Mariusza Pawełka fantastycznym strzałem z woleja z 16. metrów pokonał Rafał Murawski. Chwilę potem bezpośrednio rzutu bramkę zdobył Semir Stilić.
Wisła po tych dwóch ciosach próbowała się podnieść, jednak nie potrafiła znaleźć drogi do bramki Lecha. W 11. minucie meczu Radosław Sobolewski przeprowadził indywidualną akcję, jednak sędzia uznał, że pomocnik Białej Gwiazdy faulował rywala w polu karnym Lecha. Siedem minut później piłkę po strzale Rafała Boguskiego z pustej bramki wybił Sławomir Peszko. W 42. minucie strzał głową Sobolewskiego pewnie obronił Kotorowski.
Mimo dwubramkowej przewagi, Lech nie zwalniał tempa i dążył do podwyższenia rezultatu. Na piętnaście minut przed końcem pierwszej połowy Mariusz Pawełek obronił strzał Peszki, jednak w 40. minucie bramkarz Wisły popełnił błąd, który kosztował utratę trzeciego gola. Po strzale Tomasza Bandrowskiego piłka po rękach Pawełka wpadła do siatki. W doliczonym czasie gry goście mogli zdobyć jeszcze jednego gola, jednak nie wykorzystali błędu bramkarza Wisły.
W drugiej połowie trener Skorża wprowadził na plac gry Petera Singlara i Tomasa Jirsaka. Zwłaszcza ten drugi pokazał się z dobrej strony. Wiślacy w końcu zaczęli grać piłką po ziemi, zrezygnowali z dośrodkowań na Pawła Brożka, który kryty był przez wysokich defensorów Lecha. Przyniosło to efekt w 51. minucie, kiedy po bardzo ładnej akcji zespołowej Rafał Boguski dostał piłkę w pole karne Lecha i będą sam na sam z Kotorowskim, wpakował piłkę do siatki.
Wiślacy ruszyli do ataku, jednak siedem minut po golu Boguskiego lechici przeprowadzili kontrę, dającą im czwartą bramkę. Lewandowski otrzymał prostopadłe podanie z głębi pola, po czym ruszył na bramkę Białej Gwiazdy. Obrońcy gospodarzy przystanęli, reklamując pozycję spaloną, a napastnik Kolejorza spokojnie pobiegł dalej i nie zmarnował okazji.
Podopieczni trenera Skorży próbowali nawiązać walkę z przeciwnikiem, jednak Lech był dzisiaj poza zasięgiem. To pierwsza porażka Wisły w sezonie. Biała Gwiazda straciła fotel lidera na rzecz Polonii Warszawa. Za kilka dni Wiślaków czeka bardzo ważny mecz z Tottenhamem Londyn. Muszą oni zrobić wszystko, by wymazać z pamięci tą bolesną porażkę z poznańskim zespołem i nawiązać wyrównaną walkę z "Kogutami".
Wisła Kraków – Lech Poznań 1:4 (0:3)
0:1 Murawski 05’
0:2 Stilić 07’
0:3 Bandrowski 40’
1:3 Boguski 51’
1:4 Lewandowski 58’
Wisła Kraków: Pawełek – Baszczyński, Głowacki (46’ Singlar), Cleber, Diaz – Łobodziński (46’ Jirsak), Sobolewski, Cantoro (70’ Niedzielan), Zieńczuk – Paweł Brożek, Boguski
Lech Poznań: Kotorowski – Wojtkowiak, Tanevski, Arboleda, Henriquez (17’ Wilk) – Peszko (65’ Rengifo), Murawski, Bandrowski, Injac – Stilić (80’ Reiss) – Lewandowski
Żółte kartki: Głowacki (Wisła) – Peszko (Lech)
Sędziował: Robert Małek
Widzów: 13 000
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Mimo dwubramkowej przewagi, Lech nie zwalniał tempa i dążył do podwyższenia rezultatu. Na piętnaście minut przed końcem pierwszej połowy Mariusz Pawełek obronił strzał Peszki, jednak w 40. minucie bramkarz Wisły popełnił błąd, który kosztował utratę trzeciego gola. Po strzale Tomasza Bandrowskiego piłka po rękach Pawełka wpadła do siatki. W doliczonym czasie gry goście mogli zdobyć jeszcze jednego gola, jednak nie wykorzystali błędu bramkarza Wisły.
W drugiej połowie trener Skorża wprowadził na plac gry Petera Singlara i Tomasa Jirsaka. Zwłaszcza ten drugi pokazał się z dobrej strony. Wiślacy w końcu zaczęli grać piłką po ziemi, zrezygnowali z dośrodkowań na Pawła Brożka, który kryty był przez wysokich defensorów Lecha. Przyniosło to efekt w 51. minucie, kiedy po bardzo ładnej akcji zespołowej Rafał Boguski dostał piłkę w pole karne Lecha i będą sam na sam z Kotorowskim, wpakował piłkę do siatki.
Wiślacy ruszyli do ataku, jednak siedem minut po golu Boguskiego lechici przeprowadzili kontrę, dającą im czwartą bramkę. Lewandowski otrzymał prostopadłe podanie z głębi pola, po czym ruszył na bramkę Białej Gwiazdy. Obrońcy gospodarzy przystanęli, reklamując pozycję spaloną, a napastnik Kolejorza spokojnie pobiegł dalej i nie zmarnował okazji.
Podopieczni trenera Skorży próbowali nawiązać walkę z przeciwnikiem, jednak Lech był dzisiaj poza zasięgiem. To pierwsza porażka Wisły w sezonie. Biała Gwiazda straciła fotel lidera na rzecz Polonii Warszawa. Za kilka dni Wiślaków czeka bardzo ważny mecz z Tottenhamem Londyn. Muszą oni zrobić wszystko, by wymazać z pamięci tą bolesną porażkę z poznańskim zespołem i nawiązać wyrównaną walkę z "Kogutami".
Wisła Kraków – Lech Poznań 1:4 (0:3)
0:1 Murawski 05’
0:2 Stilić 07’
0:3 Bandrowski 40’
1:3 Boguski 51’
1:4 Lewandowski 58’
Wisła Kraków: Pawełek – Baszczyński, Głowacki (46’ Singlar), Cleber, Diaz – Łobodziński (46’ Jirsak), Sobolewski, Cantoro (70’ Niedzielan), Zieńczuk – Paweł Brożek, Boguski
Lech Poznań: Kotorowski – Wojtkowiak, Tanevski, Arboleda, Henriquez (17’ Wilk) – Peszko (65’ Rengifo), Murawski, Bandrowski, Injac – Stilić (80’ Reiss) – Lewandowski
Żółte kartki: Głowacki (Wisła) – Peszko (Lech)
Sędziował: Robert Małek
Widzów: 13 000
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















