Strona główna » Aktualności » [wideo] "Nie ma znaczenia, że to beniaminek"

[wideo] "Nie ma znaczenia, że to beniaminek"

Data publikacji: 14-11-2008 16:58



"Lechia gra nie tylko ambitną, ale dobrze ułożoną piłkę. Dzięki tej dyscyplinie taktycznej zdobyła tak dużo punktów" - mówił o rywalu Białej Gwiazdy trener Maciej Skorża.

"To końcówka bardzo długiej dla nas rundy i niektórym należy się zmniejszenie tempa. Stąd te rotacje. Jutro też dokonam kilka roszad. Nie będzie ich dużo, ale pewne osoby, które nie grały w Wodzisławiu dostaną szansę jutro i mam nadzieję, że ją wykorzystają" – powiedział trener Maciej Skorża.

Trener Skorża przed meczem z Lechą Gdańsk

"Bardzo mocno zastanawiam  się czy jutro Paweł nie rozpocznie meczu na ławce rezerwowych. Jednak w kontekście wiadomości o Andrzeju Niedzielanie muszę to jeszcze raz przemyśleć. Problem Pawła polega na tym, że praktycznie gra całe mecze. Ostatni raz, kiedy dostał zmianę, to było w meczu w Londynie. Jak ważny to dla nas piłkarz wszyscy wiemy. Chociażby ostatni mecz to udowodnił. Mam nadzieję, że Paweł wytrzyma fizycznie te 2-3 tygodnie, da nam z siebie trochę i kilka bramek zdobędzie. Generalnie Paweł jest dobrze przygotowany do tej rundy. Nie przypominam sobie meczu w jego wykonaniu, w którym by fizycznie odstawał. Miał słabsze momenty, ale jeśli chodzi o fizyczny aspekt, to gra na niezłym, równym poziomie" – mówił o napastniku Wisły.

"Nie ma dla mnie znaczenia, czy gramy z beniaminkiem, czy nie. Lechia to dobrze ułożona drużyna. Statystyki wskazują na to, że jest to drużyna swojego boiska. Zdobyła bodajże 4 punkty w siedmiu meczach. Ale w ostatnim meczu wyjazdowym z Legią przez ten pierwszy fragment Legia nie bardzo wiedziała, jak tą Lechię ugryźć. Gdyby Lechia objęła prowadzenie, kto wie, jak by się ten mecz ułożył. Lechia  gra nie tylko ambitną, ale dobrze ułożoną piłkę. Dzięki tej dyscyplinie taktycznej zdobyła tak dużo punktów" – ocenił sobotniego rywala Wisły szkoleniowiec.

Po horrorze w Wodzisławiu trener Skorża przyznał, że wolałby, żeby takie spotkania nie zdarzały się jego drużynie. "Po meczu w szatni powiedziałem, że jeszcze dwa takie mecze i chyba wrócę do nałogu sprzed lat, kiedy paliłem papierosy, Chociaż z drugiej strony, jeśli miałoby się to kończyć happy endem, to jakoś to zniosę" – powiedział żartem.

Ania M.
Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony