Strona główna » Aktualności » [wideo] Mucha nie dał się pokonać Wiśle

[wideo] Mucha nie dał się pokonać Wiśle

Data publikacji: 26-10-2008 19:02



Wisła Kraków prowadziła już na Łazienkowskiej 1:0, ale ostatecznie przegrała z Legią 1:2 w meczu kończącym 10. kolejkę Ekstraklasy. Legioniści zwycięstwo zawdzięczają głównie Janowi Musze, który bronił w niesamowitych sytuacjach.

Pierwsza połowa była bardzo zacięta. Chwilami wydawało się, że przewagę ma Legia, po czym to Wisła odpowiadała groźnym atakiem. Już w 4. minucie spotkania Wiślacy mieli okazję, by strzelić rywalowi bramkę. Po strzale z dystansu Mauro Cantoro bramkarz Legii Jan Mucha nie złapał piłki, ale uprzedził biegnącego do dobitki Pawła Brożka.

W odpowiedzi po błędzie Arkadiusza Głowackiego piłkę przejął Chinyama, ale kapitan Białej Gwiazdy naprawił swój błąd, blokując jego strzał. Kilkanaście minut później w zamieszaniu w polu karnym Wisły szanse na pokonanie Mariusza Pawełka miał Jakub Rzeźniczak, jednak bramkarz krakowskiego zespołu zdołał obronić jego strzał z kilku metrów.

W 24. minucie meczu po rzucie rożnym z kilku metrów piłkę do bramki próbował skierować Bartłomiej Grzelak, z najbliższej odległości dobijał Chinyama, ale Mariusz Pawełek wykazał się niesamowitym refleksem, broniąc jego strzał.

Wisła przebudziła się w 34. minucie spotkania. Wtedy to Tomas Jirsak wrzucił piłkę w pole karne Legii do wybiegającego zza pleców obrońców Pawła Brożka, który zdobył bramkę. Legioniści po stracie gola rzucili się do ataku i już 5 minut później było 1:1. Maciej Iwański zagrał po ziemi z rzutu wolnego, piłkę dostał Grzelak, który silnym strzałem w długi róg bramki Wisły wyrównał stan meczu. Jeszcze przed przerwą podopieczni Jana Urbana chcieli podwyższyć rezultat, ale już im się to nie udało.

Na początku drugiej spotkania szansę na podwyższenie rezultatu w 51. minucie mieli goście. Z prawej strony w pole karne Legii zacentrował Łobodziński, Baszczyński zgrywał głową piłkę przed bramkę do Pawła Brożka, ale ten został uprzedzony przez Choto. Dwie minuty później po wymianie piłki między Jirsakiem a Pawłem Brożkiem, przed Janem Muchą znalazł się ten drugi, jednak jego strzał nogą obronił słowacki bramkarz.

Niewykorzystane okazje się mszczą – to powiedzenie znalazło potwierdzenie w 67. minucie spotkania, kiedy Chinyama wykończył celnym strzałem podanie od Bartłomieja Grzelaka. Strata drugiej bramki nie załamała Wiślaków. Na 15 minut przed końcem meczu Arkadiusz Głowacki posłał piłkę do Pawła Brożka, który z trzech metrów trafił w słupek. Piłka odbiła się od niego, poleciała wzdłuż linii bramkowej, odbiła się od drugiego słupka i wyszła na boisko. Pięć minut później Piotr Brożek idealnie zgrał piłkę na głowę wbiegającego w pole karne Andrzeja Niedzielana. Po strzale głową napastnika Wisły piłka trafiła jednak w Jana Muchę, dobitkę piłkarza Słowak również wybronił. Już w doliczonym czasie gry Wisła miała okazję, aby wyrównać, jednak broniący dzisiaj bardzo dobrze Jan Mucha wybronił strzał z 5 metrów Pawła Brożka i dobitkę Andrzeja Niedzielana.

Legia Warszawa – Wisła Kraków 2:1 (1:1)

0:1 Paweł Brożek 34’
1:1 Grzelak 39’
2:1 Chinyama 67’

Legia Warszawa: Mucha – Rzeźniczak, Astiz, Choto, Wawrzyniak – Radović, Iwański, Roger, Rybus (64’ Kiełbowicz) – Chinyama (84’ Arruabarrena), Grzelak (72’ Ekwueme)

Wisła Kraków:
Pawełek - Baszczyński, Głowacki, Cleber, Piotr Brożek – Łobodziński (66’ Małecki), Sobolewski, Cantoro, Zieńczuk (46’ Diaz) – Jirsak (72’ Niedzielan) – Paweł Brożek

Żółte kartki: Chinyama, Roger (Legia) – Piotr Brożek, Cantoro, Niedzielan (Wisła)
Sędziował: Robert Małek

Fot. Maks Michalczak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony