Strona główna » Aktualności » Wdowczyk: Do Lubina jedziemy podbudowani

Wdowczyk: Do Lubina jedziemy podbudowani

Data publikacji: 28-10-2016 12:00



„Zagłębie ma dobrze funkcjonującą drużynę. Trener Stokowiec wszystko to właściwie poukładał. Buduje zespół na młodych zawodnikach. Mamy się kogo obawiać, ale bez przesady. Jedziemy tam podbudowani naszymi ostatnimi wynikami i zobaczymy, jak to będzie wyglądało” - stwierdził trener Dariusz Wdowczyk na konferencji prasowej przed poniedziałkowym meczem.


Pięć spotkań z rzędu bez porażki - takiej serii obecnie nie ma żaden zespół Ekstraklasy. „Siedmiu porażek też nie ma żadna drużyna” - żartował Wdowczyk. Trener ocenił także jak wygląda aktualna sytuacja kadrowa. Z nieznaczną kontuzją zmaga się jedynie Adam Mójta, który ma kłopoty z przywodzicielem. „Wszyscy zawodnicy są zdrowi. Jeżeli są jakieś urazy to drobne i do poniedziałku wszyscy będą gotowi na sto procent”.

Zmiana w środku pola
 
W drużynie Wisły każdy piłkarz jest przygotowany do gry, jednak za cztery żółte kartki pauzować będzie reprezentant Polski - Krzysztof Mączyński. Kto go zastąpi? Jedną z opcji jest Petar Brlek, który swoich trzydziestu minut podczas występu w pucharowej rywalizacji przy Bułgarskiej nie może zaliczyć do udanych. „Dajmy chłopakowi szansę, na treningach prezentuje się rewelacyjnie. Niech to się przełoży nie na jedno, ale na kilka meczów. Ja go cały czas przekonuję, ze jest wartościowym zawodnikiem. Ma dobre uderzenie, dynamikę i wydolność, jednak Petar te swoje umiejętności na razie gdzieś przed nami chowa i nie chce ich pokazać. A jak pokazuje to na treningach, a nie w meczach”.
 
Drugim kandydatem jest Tomasz Cywka, który ostatnio na boisku melduje się jedynie w końcówkach zawodów. „To, co powiedziałem o Petarze, dotyczy również Tomka. W spotkaniach nie zawodzi, ale od tak doświadczonego zawodnika wymagałbym trochę więcej niż od Petara. Potrafi przyjąć, rozegrać, strzelić z dystansu i chciałbym, żeby to wykorzystywał. Nie tylko, aby był przerywaczem, ale kimś, kto kontruje i bierze udział w akcjach ofensywnych naszego zespołu” - tłumaczy wiślacki szkoleniowiec.
 
Poprawić ofensywę
 
Trener Wdowczyk został zapytany także o konstruowanie kontrataków przez swoich podopiecznych, którymi ostatnio nie rozpieszczali kibiców. „W dwóch meczach nie graliśmy najlepiej w ofensywie. Opieramy się na jednym zawodniku. Musimy to zademontrować przez ruch na boisku i chęć pokazywania się partnerowi, czego w dwóch poprzednich spotkaniach nie było albo występowało sporadycznie. Wyniki są korzystne, ale nie graliśmy dobrze w ataku. Gramy solidnie w defensywie, lecz zbyt mało konstruujemy akcji w ofensywie. Jesteśmy za mało kreatywni”.
 
Miedziowym nie udało się wygrać u siebie od lipca. To kolejny powód, by wywieźć z Lubina trzy punkty. „Szczerze mówiąc nie patrzę na tego typu statystyki, ale ostatni mecz z Jagiellonią zasłużenie wygrali. Zdobywają punkty, to solidna drużyna. Dla nas nie ma łatwych spotkań. W ubiegłym sezonie walczyliśmy z nimi o wejście do czołowej ósemki i nie udało się nam ich pokonać u siebie. Chociaż wcześniej wygraliśmy z nimi na wyjeździe. Nie mam nic przeciwko, żeby powtórzyć tamten wynik”.
 
Na koniec trener wypowiedział się na temat terminu najbliższego spotkania. „Ktoś, kto wymyślił ten mecz w poniedziałek jest albo bezduszny, albo bez wyobraźni. Z tego względu, że wielu z nas nie będzie mogło być przy grobach swoich bliskich”.
 
Angelika Głuszek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony