Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
„Ważne, że bramka dała trzy punkty”
Data publikacji: 21-04-2010 00:50Patryk Małecki może czuć się cichym bohaterem spotkania ze Śląskiem Wrocław. Zaliczył asystę przy bramce Brożka, który tylko dopełnił niezbędnej formalności. „Paweł podziękował mi za to zagranie. Nieważne, jak strzelił. Ważne, że ta bramka dała nam trzy punkty” – powiedział Wiślak.
„Cieszymy się, że Paweł strzelił tą bramkę i mamy nadzieję, że teraz będzie już trafiał seryjnie” – kontynuował popularny „Mały”. „Widziałem kątem oka Pawła w tej sytuacji, że czeka na podanie. Wystarczyło tylko go dobrze obsłużyć. Udało się” – dodał.
Sposób prowadzenia tego meczu przez arbitra budził uzasadnione kontrowersje. Upomniany podczas spotkania Małecki nawet po jego zakończenia nie był w stanie wyjaśnić okoliczności całego zajścia. „Nie wiem za co dostałem tą żółtą kartkę. Sędzia nie chciał mi tego wytłumaczyć. Wydaje mi się, że pokazał ją zbyt pochopnie. Ale nie wiem za co” – powiedział nieco zdezorientowany piłkarz.
Pomocnik krakowskiej Wisły rozegrał bardzo dobre zawody. Skutecznym dryblingiem mijał kolejnych zawodników Śląska na lewej flance, umiejętnie balansował między obroną a atakiem, dynamicznymi rajdami rozbijał defensywę gości. Zabrakło jedynie strzelonej bramki w jego wykonaniu. „Chciałem bardzo strzelić bramkę, dobrze się czułem w tym meczu, ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze, że wygraliśmy ten mecz” – zaznaczył Małecki. „Te punkty były nam potrzebne. Szkoda tylko tego, że nie wykorzystaliśmy jeszcze chyba trzech sytuacji, bo ten mecz mógłby wyglądać trochę inaczej, a tak to musieliśmy grać do końca uważnie. Mam nadzieję, że jeśli w meczu z Lechem będziemy mieć takie sytuacje, to z zimną krwią je wykorzystamy” – zapowiedział.
Piłkarz zagrał na nietypowej dla siebie pozycji lewego pomocnika. Bardziej swobodna gra jest domeną skrzydłowgo czy może jednak napastnika? „W pomocy jest zawsze więcej miejsca” – odpowiedział. „Na skrzydle można przyjąć piłkę, można się rozglądnąć. Gdy gram w ataku, to jest trochę ciężko, bo zawsze mam na plecach środkowych obrońców i trzeba grać szybko. Myślę więc, że na tym boku jest troszkę swobodniej” – dodał.
Teraz Wiślacy będą się przygotowywać do prestiżowej potyczki z poznańskim Lechem. W tym meczu na pewno zabraknie Arkadiusza Głowackiego, który zgromadził na swoim koncie cztery żółte kartki. „Wielka szkoda, że zabraknie Arka. Też nie wiem, za co dostał tą żółtą kartkę. Będziemy ją analizować. Odpada nam kapitan drużyny, duch tej drużyny” – analizował Małecki. „Wraca za to Radek Sobolewski. Kto by nie zagrał na tej pozycji, to mam nadzieję, że da z siebie wszystko i znowu pokażemy swoją wartość” – zapowiedział.
„Nie bierzemy tego pod uwagę, żebyśmy przegrali ten mecz. Jest to prestiżowy mecz, gramy u siebie i o pełną pulę. Musimy się przygotować do niego mentalnie. Nikogo nie trzeba będzie dodatkowo mobilizować, każdy wie, o co gramy. Być może tym meczem przybliżymy się do Mistrzostwa Polski, jest więc o co grać. Zrobimy wszystko, by ten wynik był jak najlepszy” – stwierdził.
Czy perspektywa rozgrywania meczów co kilka dni nie będzie zbytnim obciążeniem dla organizmów piłkarz? W ciągu 11 dni Wiślacy mają w planie rozegranie 4 meczów. „Cieszę się, że gramy co dwa, trzy dni. To jest trochę monotonne w ciągu tygodnia jak się czeka tydzień na mecz. A teraz po meczu mamy rozruch, potem przedmeczowy rozruch i kolejny mecz. Wydaje mi się, że każdy jest z tego zadowolony. Myślę, że jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu i poradzimy sobie z tym” – zakończył optymistycznie „Mały”.
Daniel Kołeczek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















