Strona główna » Aktualności » Wasilewski: Cieszę się, że wróciłem do żywych

Wasilewski: Cieszę się, że wróciłem do żywych

Data publikacji: 20-11-2017 16:30



Echa po sobotnich doniesieniach związanych z transferem do Wisły Kraków doświadczonego defensora legitymującego się bogatym piłkarskim CV, Marcina Wasilewskiego, jeszcze nie ucichły. W poniedziałek w Loży Prezydenckiej Stadionu Miejskiego im. Henryka Reymana odbyła się oficjalna prezentacja nowego obrońcy Białej Gwiazdy.

fot. Przemek Marczewski fot. Przemek Marczewski

„Witam wszystkich bardzo serdecznie, tylu zdjęć nie zrobiono mi chyba przez ostatnie osiem lat, także dobrze się zaczyna. Chciałem podziękować za tak liczne przybycie. Powitanie jest iście królewskie, teraz pozostaje mi się odpowiednio zaprezentować, ale na boisku, tam gdzie moje miejsce” - uśmiechał się nowy obrońca Wisły Kraków.

Po wygaśnięciu umowy z Leicester City, „Wasyl” indywidualnie pracował nad podtrzymaniem formy fizycznej. Jak wyglądały ostatnie cztery miesiące doświadczonego defensora? „Nie ukrywam, że to był jednej z cięższych okresów w mojej przygodnie z piłką: pierwszy miał miejsce po kontuzji, drugi teraz. Wraz z kontraktem skończył się także rytm treningowy i meczowy, z czym ciężko było się pogodzić” - tłumaczył. „Trenowałem indywidualnie, dwa razy w tygodniu pod okiem trenera przygotowania. Mój przyjaciel, który jest szkoleniowcem w Kalwarii Zebrzydowskiej, umożliwił mi uczestnictwo w treningach swojego zespołu, także raz lub dwa razy w tygodniu ćwiczyłem z Kalwarianką, aby móc poczuć piłkę, bo jej głód był ogromny. Starałem się być cały czas w ruchu, żeby jakoś tę formę utrzymać. Nie ma co się oszukiwać, że żaden trening nie zastąpi rytmu meczowego, tego na pewno mi brakuje, a także związanej z tym dyscypliny, która towarzyszyła mi przez ostatnie 20 lat. Cieszę się, że wróciłem do żywych” - dodał.

Zniwelować zaległości

Na pytanie, jak na dzień dzisiejszy 37-letni obrońca ocenia swoją formę fizyczną, krótko odpowiedział: „Ciężko mi to ocenić, większość czasu trenowałem indywidualnie, a to zupełnie co innego niż zajęcia z zespołem. Mam teraz parę dni, aby zobaczyć, na jakim pułapie jestem. Rozmawiałem z trenerem Ramirezem i trenerem od przygotowania w sprawie dodatkowych treningów, żeby jak najszybciej doprowadzić mnie do formy, którą będę mógł zaprezentować na boisku. Wiadomo, że zaległości są, ale będę chciał jak najszybciej je zniwelować, aby być jak najlepiej przygotowanym do pierwszego meczu”. Wydaje się, że duet środkowych defensorów Głowacki-Wasilewski może być postrachem drużyn grających w Lotto Ekstraklasie. „Chyba nigdy nie było okazji do gry z Arkiem, zawsze mijaliśmy się” - sięgnął pamięcią.
 
Kilkukrotnie już Wisła podejmowała próby sprowadzenia na R22 Marcina Wasilewskiego, jednak za każdym razem kończyły się one fiaskiem. „Prowadziliśmy już wcześniej rozmowy, wiadomo z jakim skutkiem. Niestety coś zawsze stawało na przeszkodzie. Teraz Wisła była bardzo konkretna i zdeterminowana. Chciałbym podziękować włodarzom Klubu za zaufanie, jakim mnie obdarzono. Jestem zawodnikiem, który ostatni mecz rozegrał jakieś sześć miesięcy temu, stąd wielka niewiadoma. Zrobię wszystko, nie tutaj, ale na boisku, aby się odwdzięczyć” – zapewnił. Jak długo trwały rozmowy? „Nie chciałbym zdradzać szczegółów. Cieszę się, że przez tak długi okres czasu udało się utrzymać to w tajemnicy i dzięki temu w spokoju doszliśmy do porozumienia” - kontynuował.
 
Zainteresowania usługami „Wasyla” nie brakowało. „Było kilka ofert z zagranicy oraz z Polski, ale przez pryzmat rodziny i dzieci, trzeba znaleźć odpowiednią ofertę. Wiadomo, że gdy jest się samemu, to można spakować plecak i pojechać na drugi koniec świata. Jak ma się rodzinę to trzeba myśleć racjonalnie. Jestem zadowolony, że zostaję w Krakowie i udało się to jakoś pogodzić” - zasugerował. Wpływ na decyzję defensora mieli piłkarze, którzy od lat reprezentują barwy Wisły. „Nie tylko z Pawłem Brożkiem się przyjaźnię. Znam się od dłuższego czasu także z „Głową” czy z „Małym”. Nie ukrywam, że oni też przyczynili się do mojej decyzji i trochę presji z ich strony było. Tak to wyglądało” - zdradził.

Wielki powrót do polskiej ligi
 
Po blisko jedenastu latach gry za granicą, Marcin Wasilewski wraca na krajowe podwórko. Jak ocenia poziom tych rozgrywek? „Chciałbym uchylić się od tego pytania, ponieważ nie ja jestem od oceny kolegów, z którymi przyszło mi teraz dzielić szatnię. Inaczej się widzi pewne rzeczy z poziomu boiska, inaczej z trybun i z perspektywy telewizji. Od oceniania są dziennikarze i sztab szkoleniowy. Głębsza analiza przyjdzie, jak pogram i zaistnieję w tej lidze, wówczas będę mógł więcej powiedzieć. Warte uwagi są na pewno stadiony, którymi możemy pochwalić się w Europie” -zasugerował.
 
Na wiślackiej koszulce „Wasyla” widniał będzie ulubiony  numer „27”, który towarzyszy mu od początku kariery. „Z tym numerem gram i funkcjonuje od 11 lat i jestem z nim emocjonalnie związany. Cieszę się, że był on wolny w Wiśle i dalej będę mógł z nim występować” - zwrócił uwagę.

Bez deklaracji 

Nowy nabytek Białej Gwiazdy nie zamierza deklarować, jak długo będzie występował na ekstraklasowych boiskach. Wszystko, jak twierdzi, zweryfikuje życie. „Gra w piłkę jest dla mnie ogromną przyjemnością, brakowało mi tego bardzo. Co jest w tym najpiękniejsze? To, że wstaje się rano, kocha się to co się robi i ma się za to godziwe pieniądze oraz czerpie się z tego przyjemność. Zdrowie dopisuje, ale zobaczymy jak to będzie, dla mnie to jest niewiadoma. Chciałbym jak najszybciej zobaczyć na jakim jestem poziomie i czy nadal nadaje się do gry w piłkę. Jeśli nie, to sam pójdę do włodarzy Klubu, podziękuję i powiem, że już czas na mnie. Nie będę oszukiwał ani siebie, ani ludzi, którzy we mnie wierzą. Dla mnie to wyzwanie, jestem pozytywnie nastawiony, ale tak jak mówiłem, wszystko zweryfikuje boisko” - zakończył. 
 
K. Biedrzycka
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony