Aktualności
OSTATNIE NEWSY.
Veciti derbi
Data publikacji: 14-05-2011 13:30W Europie kilka razy do roku oczy piłkarskich kibiców zwracają się w stronę meczów drużyn z jednego miasta – czyli derbów. Jednymi z takich najbardziej znanych są „večiti derbi”, czyli wieczne pojedynki Crvenej Zvezdy z Partizanem Belgrad.
Ten materiał ukazał się w 107. numerze Newslettera Wisły Kraków. Aby go otrzymywać, wystarczy wypełnić formularz
W niedzielę 15 maja Biała Gwiazda stanie naprzeciwko Cracovii w Wielkich Derbach Krakowa. Ten mecz należy do jednych z najbardziej prestiżowych w polskim futbolu. Także inne kraje mają swoje „święte wojny” – Inter i Milan w Mediolanie, AS Roma i Lazio w Rzymie, a Bałkany do czerwoności rozgrzewają mecze między Crveną Zvezdą a FK Partizanem. O tych ostatnich derbach zgodził się nam opowiedzieć bramkarz Wisły Kraków, pochodzący z Serbii Milan Jovanić.
„Myślę, że derby w Belgradzie były tak samo wielkim wydarzeniem dla kibiców, kiedy istniała jeszcze Jugosławia. To są największe derby na Bałkanach i myślę, że jedne z dziesięciu najbardziej topowych meczów derbowych na świecie” – zaczyna swoją opowieść Milan. „To nie jest zwykły mecz. To rywalizacja o to, kto będzie rządził w mieście. W Serbii kibice i piłkarze żyją dla tego meczu, cały sezon czekają na niego. Każdy piłkarz daje w tych meczach 200% z siebie i kiedy na przykład Crvena Zvezda wygrała mistrzostwo, ale przegrała z Partizanem, to mimo zdobycia tytułu wszyscy byli przybici porażką w derbach” – tłumaczy serbski bramkarz.
„Piłkarze przygotowują się do tego meczu inaczej niż do innych spotkań. Wiem, bo wielu moich przyjaciół gra w Partizanie i w Crvenej Zveździe i rozmawiam o tym z nimi. Już na dwa, trzy dni przed meczem drużyna jedzie do hotelu na takie małe zgrupowanie. Kiedy Crvena gra na stadionie Partizana, zawodnicy nigdy nie przebierają się na obiekcie rywala. Przyjeżdżają tam już gotowi do rozgrzewki. Kiedy derby są na stadionie Crvenej Zvezdy – piłkarze Partizana robią tak samo. Stadiony obu klubów dzieli mała odległość, ok. 500 metrów – podobnie jak stadiony Wisły i Cracovii. Po meczu od razu jadą do siebie, żeby wziąć prysznic i się przebrać” – opisuje przygotowania piłkarzy do tych spotkań Milan.
Zdaniem golkipera w samych meczach trudno doszukiwać się piękna i finezji. „Jest bardzo dużo walki. Derby są trudne dla sędziów, bo wiadomo, że każdy uważa, że ma rację. Jeśli Partizan wygra, rywale uważają, że zostali skrzywdzeni. Jeśli Crvena pokona Partizan, ci z kolei mają pretensje do sędziego. Zawsze tak jest” – śmieje się piłkarz.
Mieszkańcy Bałkanów słyną z gorących temperamentów, więc żeby uniknąć konfliktów pod stadionem, kibice obu drużyn mają ściśle określony czas swojego wejścia na obiekt. „Jeśli np. spotkanie rozpoczyna się o godz. 20:00, to powiedzmy, że od 18:00 do 19:00 na stadion mogą wchodzić tylko kibice Crvenej, a od 19:00 do 20:00 tylko kibice Partizana. Robi się tak ze względów bezpieczeństwa. Wokół jest też mnóstwo policji. Belgrad to duże miasto, a oba stadiony są naprawdę blisko siebie, więc zawsze spora liczba policji ubezpiecza mecz” – wspomina Milan.
Jak podkreśla bramkarz Wisły, atmosfera podczas rywalizacji obu klubów z Belgradu jest niesamowita. „Tam kibice używają rac, więc jest trochę inaczej niż w Polsce. Wiem, że tutaj nie mogą tego robić. W Belgradzie, kiedy piłkarze wychodzą na boisko, fani zapalają je, zaczynają śpiewać i dopingować. Tak jest bez przerwy” – mówi.
„Kiedy graliśmy z Cracovią jesienią, nie było mnie w kadrze, bo byłem kontuzjowany. Wiem, że wtedy nasi kibice nie mogli być na meczu. Brakowało tej derbowej atmosfery. Uczucie, kiedy 18 tysięcy ludzi wspiera drużynę, dopinguje i krzyczy ‘Wisła, Wisła, Wisła’ jest dla nas naprawdę wspaniałe. Ale kiedy oglądałem derby na Cracovii w telewizji, nie czułem tego, bo nie było fanów naszej drużyny. W niedzielę nie będzie kibiców Pasów, więc też nie do końca będzie to taka derbowa atmosfera, jaką znam z Serbii. Pół stadionu kibiców Wisły i pół stadionu kibiców Cracovii – wtedy to byłyby derby” – uśmiecha się Milan.
Jest jednak coś, czego w „wiecznych derbach” Belgradu nie było – ani Partizan, ani Crvena w tych meczach nie świętowały zdobycia tytułu mistrzowskiego, a przed taką szansą stoi Wisła. Jeśli pokona w niedzielę swoją rywalkę z drugiej strony Błoń – zostanie mistrzem Polski. „Nie pamiętam, żeby w takich meczach jedna z drużyn zapewniła sobie mistrzostwo. Teraz Partizan wygrał i ma kilka punktów przewagi, więc pewnie zostanie mistrzem, ale żeby była taka sytuacja jak nasza teraz, to tego sobie nie przypominam” – dodaje bramkarz Białej Gwiazdy.
AM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA






















